Morawiecki i związki rolne: osiem postulatów dla polskiej wsiMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sąduMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznegoWłoska Guardia di Finanza z wizytą studyjną w KASWieczorny raport 10.10: dzień wielkiej polityki i domowych spięćBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradanaMorawiecki i związki rolne: osiem postulatów dla polskiej wsiMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sąduMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznegoWłoska Guardia di Finanza z wizytą studyjną w KASWieczorny raport 10.10: dzień wielkiej polityki i domowych spięćBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradana

Zapaść szpitala w Miastku: 50 mln zł długu i prokuratorskie śledztwo w tle

Szpital Miejski w Miastku zgłosił zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych obejmujących ponad 180 osób, podczas gdy placówka kończy działalność i szykuje się do upadłości. Jak informuje Bankier.pl, dramatyczna sytuacja finansowa to efekt gigantycznego zadłużenia oraz rażących nieprawidłowości w rozliczaniu świadczeń.

Placówka w Miastku oficjalnie poinformowała Narodowy Fundusz Zdrowia o zakończeniu działalności, co zmusiło do odsyłania pacjentów do okolicznych szpitali. Obecnie w obiekcie funkcjonuje już tylko Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, a władze samorządowe zapowiedziały złożenie wniosku o upadłość. Skala finansowej katastrofy jest porażająca – zadłużenie sięga około 50 mln zł, co dla lokalnego samorządu stanowi barierę nie do przebicia.

Na jaw wychodzą szokujące kulisy zarządzania publicznymi środkami, które doprowadziły do nałożenia na szpital dodatkowej kary w wysokości 13 mln zł. Według ustaleń, lekarze mieli otrzymywać nawet 65 proc. wartości rozliczanych świadczeń, a stawki za pracę sięgały kilkudziesięciu tysięcy złotych za godzinę. Jednocześnie dochodziło do kuriozalnych sytuacji, w których szpital zawieszał działalność oddziału chirurgicznego, mimo że w tym samym czasie faktycznie przeprowadzano na nim zabiegi. Sprawą zajmują się już CBA, prokuratura oraz NFZ.

Dramat personelu pogłębia paraliż administracyjny, gdyż nie wszyscy wytypowani do zwolnienia otrzymali już oficjalne wypowiedzenia. Janusz Wiczkowski, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Bytowie, zwraca uwagę na proceduralny impas, który uniemożliwia szybką pomoc zwalnianym. Bez formalnego dokumentu pracownicy nie mogą zarejestrować się jako bezrobotni, co blokuje urzędowi możliwość wnioskowania o dodatkowe fundusze na szkolenia, dotacje czy przebranżowienie. Pewną nadzieję daje jedynie deklaracja szpitala w Słupsku, który zadeklarował chęć zatrudnienia pielęgniarek.

Upadek szpitala w Miastku to jaskrawy przykład tego, jak brak nadzoru nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy uderza bezpośrednio w bezpieczeństwo zdrowotne Polaków. Gdy miliony złotych wyciekają w ramach wątpliwych kontraktów, ostateczny rachunek zawsze płaci pacjent tracący dostęp do opieki oraz podatnik, z którego kieszeni pokrywane są skutki niegospodarności. To brutalna lekcja, że bez twardej dyscypliny budżetowej i skutecznej kontroli służb, lokalna infrastruktura krytyczna może lec w gruzach w zaledwie kilka lat.

Źródło: bankier.pl

Powiązane

Dyskusja (3)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".

konrad_pomorze

u nas w powiecie obok zaraz będzie ta sama bieda, bo prezesi i lekarze się obłowili a pacjent ma zdychać pod płotem. ciekawe kiedy prokurator zapuka do reszty tych lokalnych kacyków, czy znowu rozejdzie się po kościach jak u nas dwa lata temu

marian_byly_kadrowy

Dobrze piszesz Konrad bo za moich czasów to dyrektor szpitala musiał pilnować każdej złotówki i nikt nie śmiał brać takich pieniędzy jak teraz biorą te wielkie paniska w białych kitlach. Jak to jest możliwe że dają lekarzom 65 procent z procedur a potem płaczą że na waciki brakuje i trzeba zamykać oddziały dla zwykłych ludzi. Ciekawe czy ci wszyscy prezesi oddadzą teraz te swoje premie jak ludzie na bruk pójdą czy może znowu biedny podatnik ma się zrzucić na ich błędy?

matematyk_z_biura

skoro 65 procent kasy szło prosto do kieszeni lekarzy, to za te ochłapy co zostały mieli leczyć ludzi i opłacać prąd, czy po prostu od początku liczyli na to, że gmina spłaci ich długi