Wyprawka szkolna uderza w kieszenie Polaków. Średni koszt to 620 zł na dziecko
Rodziny w Polsce mierzą się z rosnącymi kosztami edukacji, a średni szacunkowy wydatek na przygotowanie jednego ucznia do szkoły wzrósł do 620 zł. Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, niemal połowa rodziców spodziewa się w tym roku wyższych kosztów niż w ubiegłym sezonie.
Z najnowszego Barometru Providenta wynika, że finansowanie edukacji staje się coraz większym wyzwaniem dla domowych budżetów. Niemal połowa rodziców (48,9 proc.) spodziewa się większych wydatków na wyprawkę szkolną niż przed rokiem, co zmusza rodziny do szukania oszczędności. Aż 39,1 proc. badanych decyduje się na rozkładanie zakupów w czasie, by uniknąć jednorazowego, drastycznego obciążenia portfela. Co piąty rodzic deklaruje aktywne poszukiwanie tańszych zamienników lub promocji, a co trzeci przygotowuje precyzyjną listę potrzebnych artykułów.
Rosnące wydatki wpływają na sposób kompletowania wyprawki. Rodzice rozkładają zakupy w czasie, aby nie obciążać jednorazowo domowego budżetu. Tak postępuje 39,1 proc. badanych. Dokładną listę potrzebnych rzeczy przygotowuje 33,7 proc., a co piąty badany poszukuje tańszych zamienników lub promocji. Jednocześnie 16,8 proc. rodziców wybiera produkty lepszej jakości, nawet jeśli są droższe, aby służyły dłużej
Agnieszka Baran, ekspertka PR w Provident Polska
Struktura wydatków pokazuje, że największym ciężarem finansowym pozostają podręczniki, ćwiczenia oraz materiały edukacyjne – tak wskazało 22,9 proc. ankietowanych. Kolejne miejsca na liście kosztów zajmują odzież i obuwie (15,9 proc.) oraz przybory szkolne (11,5 proc.). Choć dominują budżety w przedziałach 201-400 zł oraz 401-600 zł, to ponad 21 proc. rodziców zakłada wydatek przekraczający 800 zł na jedno dziecko. To potężne kwoty, biorąc pod uwagę, że wiele rodzin wychowuje więcej niż jednego ucznia.
Głównym źródłem finansowania szkolnych zakupów pozostają bieżące dochody, na które wskazało 69 proc. badanych. Mimo rozbudowanej sfery socjalnej, tylko 30,8 proc. rodziców zamierza sfinansować wyprawkę ze świadczeń lub programów rządowych, a blisko co czwarty musi sięgać do zgromadzonych oszczędności. Marginalny odsetek osób decyduje się na wsparcie instytucji finansowych lub pożyczki od rodziny, co świadczy o dużej ostrożności w zadłużaniu się na bieżącą konsumpcję edukacyjną.
W szkolnej rzeczywistości coraz mocniej zaznacza się obecność nowych technologii, co rodzi nowe obawy o jakość kształcenia. Już 46,4 proc. rodziców przyznaje, że ich dzieci korzystają z narzędzi sztucznej inteligencji, jednak 41,4 proc. badanych obawia się spadku samodzielności w nauce i myśleniu. Prawie 28 proc. respondentów wskazuje na ryzyko rozleniwienia uczniów, a co czwarty boi się dezinformacji. W dobie narastających kosztów i cyfrowych zagrożeń, państwo powinno skupić się na realnym wsparciu jakości nauczania, zamiast przerzucać ciężar inflacji na barki polskich rodzin.
Sytuacja ta wpisuje się w szerszy obraz problemów społecznych, o których informowaliśmy na łamach PrawicaPolska.pl, w tym o alarmujących danych dotyczących skrajnego ubóstwa dzieci. Gdy koszty podstawowych materiałów edukacyjnych stają się barierą, cierpi na tym bezpieczeństwo ekonomiczne przyszłych pokoleń. Państwo, które nie potrafi zatrzymać wzrostu kosztów życia, zmusza rodziców do wyboru między jakością wyprawki a płynnością finansową domu. Czas skończyć z propagandą sukcesu i zderzyć się z realnym paragonem, który co roku wystawia polska szkoła.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- SpołeczeństwoMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznego
- Społeczeństwo13-latek z Tomaszowa Lubelskiego zatrzymany za groźby ataku nożem w szkole
- SpołeczeństwoSłużby badają wątek rosyjski fałszywych alarmów w szkołach
- SpołeczeństwoNaruszenie danych w systemie SOP Ministerstwa Kultury – system odizolowany
Dyskusja (1)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
pracuje w hurtowni papierniczej 15 lat i widze jakie marże narzucają teraz te wielkie sieciówki na najzwyklejsze zeszyty. te 600 zł to bajka dla naiwnych bo jak doliczycie składki na komitet i buty na wf to wam wyjdzie tysiak lekka ręka. ciekawe ilu z was jeszcze wierzy ze te smieszne dopłaty od rządu cokolwiek tu ratują?