Areszt dla trzech mężczyzn po podpaleniach w gminie MarkowaMade in Wroclaw 2026: regionalny finał Startup World Cup i szansa na milion dolarówRezerwy paliwa na ponad 91 dni, a Motyka leci do Arabii SaudyjskiejNavi Pillay z RPA laureatką Pokojowej Nagrody Nobla 2026Przydacz: inicjatorem spotkania Nawrockiego z Pacquiao była strona filipińskaSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniskaAreszt dla trzech mężczyzn po podpaleniach w gminie MarkowaMade in Wroclaw 2026: regionalny finał Startup World Cup i szansa na milion dolarówRezerwy paliwa na ponad 91 dni, a Motyka leci do Arabii SaudyjskiejNavi Pillay z RPA laureatką Pokojowej Nagrody Nobla 2026Przydacz: inicjatorem spotkania Nawrockiego z Pacquiao była strona filipińskaSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniska

Uchwyt na telefon może kosztować 3 tys. zł. Policja uderzy w widoczność kierowców

Niewłaściwie zamontowany uchwyt na smartfona, nawigacja, a nawet zapachowa zawieszka mogą stać się podstawą do nałożenia surowej kary finansowej. Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, za ograniczenie pola widzenia kierowcy grozi mandat w wysokości do 3 tysięcy złotych.

Powszechny nawyk montowania urządzeń elektronicznych na przedniej szybie trafia pod lupę drogówki, o czym donosi serwis DoRzeczy.pl. Choć większość zmotoryzowanych kojarzy kary jedynie z trzymaniem telefonu w dłoni, to nawet urządzenie umieszczone w uchwycie może stać się powodem interwencji, jeśli policjant uzna, że zasłania ono drogę. Przepisy w tym zakresie są bezlitosne i nie ograniczają się tylko do smartfonów, lecz obejmują także wideorejestratory, ekrany nawigacji, a nawet maskotki i zawieszki zapachowe na desce rozdzielczej.

Podstawą prawną dla funkcjonariuszy jest art. 66 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Zapis ten obliguje właściciela do takiego wyposażenia i utrzymania pojazdu, aby zapewniało ono dostateczne pole widzenia kierowcy oraz łatwe posługiwanie się urządzeniami do kierowania. Jeśli mundurowy podczas kontroli stwierdzi, że gabaryty uchwytu lub jego lokalizacja utrudniają obserwację otoczenia, szczególnie w newralgicznych miejscach jak skrzyżowania czy przejścia dla pieszych, konsekwencje będą dotkliwe.

Kary za zignorowanie tych wytycznych drastycznie przewyższają standardowy mandat za rozmowę przez telefon bez zestawu głośnomówiącego, który wynosi 500 zł i 12 punktów karnych. W przypadku zakwestionowania widoczności przez przednią szybę, grzywna może sięgnąć nawet 3 tys. zł. W najbardziej skrajnych sytuacjach, gdy policjant uzna stan techniczny pojazdu za zagrażający bezpieczeństwu, kontrola może zakończyć się zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego.

Warto pamiętać, że surowe restrykcje dotyczące korzystania z urządzeń mobilnych obowiązują nie tylko w trakcie jazdy, ale również podczas postoju w korku czy oczekiwania na zmianę świateł. Z punktu widzenia prawa pojazd w takich sytuacjach nadal uczestniczy w ruchu, co wyklucza możliwość legalnego sięgnięcia po telefon. Dopuszczalne jest jedynie korzystanie z systemów Bluetooth, słuchawek lub zestawów głośnomówiących, które nie wymagają angażowania dłoni kierowcy.

Z perspektywy bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego, precyzyjne egzekwowanie przepisów o widoczności jest niezbędne, by ograniczyć liczbę wypadków na przejściach. Jednak uznaniowość policjanta przy nakładaniu tak wysokich kar budzi pytania o granice interpretacji dostatecznego pola widzenia. Obywatele muszą mieć jasność, czy ich portfele są chronione przed nadgorliwością urzędniczą, czy państwo stawia jedynie na fiskalizm pod płaszczykiem troski o bezpieczeństwo. Ostatecznie to kierowca płaci za brak precyzyjnych wytycznych co do centymetrów kwadratowych zasłoniętej szyby.

Źródło: dorzeczy.pl

Powiązane

Dyskusja (1)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".

artur_elektryk

Mała korekta, bo w tekście jest błąd, bo za trzymanie telefonu w ręku podczas jazdy od dawna nie ma 12 punktów, tylko 15. Ciekawe czy policja będzie tak samo gorliwie sprawdzać fabryczne, ogromne tablety montowane teraz na środku deski przez producentów aut, czy im wolno zasłaniać świat?