Supermarket Lidl powstaje na terenie byłego obozu KL Mauthausen
Międzynarodowy Komitet Mauthausen żąda natychmiastowego wstrzymania budowy sklepu Lidl oraz centrum logistycznego na terenie dawnego niemieckiego obozu dla kobiet w Leobersdorfie. Inwestycja budzi stanowczy sprzeciw organizacji dbających o pamięć ofiar, które alarmują o celowym zacieraniu śladów zbrodni.
Skandaliczne doniesienia serwisu DoRzeczy.pl wskazują na kontynuowanie prac budowlanych w miejscu, gdzie w czasie II wojny światowej cierpiały i ginęły kobiety więzione przez niemieckich narodowych socjalistów. Na terenie byłego podobozu KL Mauthausen w austriackim Leobersdorfie, na południe od Wiednia, powstaje supermarket sieci Lidl wraz z infrastrukturą logistyczną obejmującą chłodnię. Mimo licznych protestów środowisk kombatanckich i historycznych, ciężki sprzęt nie zniknął z placu budowy.
Efektem tego są takie inwestycje, które Austriacy traktują jako doskonały biznes, a także jako kolejną okazję do zatarcia nielicznych już śladów zbrodni i cierpienia ofiar wojny
prof. Mieczysław Ryba
Organizacje zajmujące się upamiętnianiem ofiar niemieckiego barbarzyństwa oceniają te działania jako uderzenie w kulturę pamięci. Stowarzyszenie Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych wprost wskazuje, że taka lokalizacja komercyjnej inwestycji jest formą wypierania przez Austrię odpowiedzialności za współudział w zbrodniach III Rzeszy. Problem ma wymiar głęboko moralny – w miejscu kaźni niewinnych ludzi, zamiast godnego upamiętnienia, priorytetem stał się handel i zysk.
Głos w sprawie zabrała Aurelia Płotkowiak, córka Stanisława Kudlińskiego, który był więźniem KL Mauthausen-Gusen. Podkreśliła ona, że teren ten powinien zostać zachowany jako świadectwo tragicznej historii, a nie służyć celom biznesowym. Krytycy inwestycji ostrzegają, że materialne dowody zbrodni znikają pod fundamentami chłodni, co w przyszłości doprowadzi do całkowitego zapomnienia o losie więźniarek.
Historyk prof. Mieczysław Ryba wskazuje, że zachodni świat przez lata akceptował wygodną dla Austrii narrację, w której kraj ten przedstawiano wyłącznie jako pierwszą ofiarę Adolfa Hitlera. Brak pełnego rozliczenia z nazistowską przeszłością skutkuje dziś traktowaniem miejsc pamięci jako atrakcyjnych gruntów inwestycyjnych. To niebezpieczny precedens, w którym interes korporacji staje wyżej niż szacunek dla prochów ofiar i prawdy historycznej.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- SpołeczeństwoSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniska
- SpołeczeństwoŁódzkie nastolatki zmyśliły atak nożem; sprawa trafi do sądu rodzinnego
- SpołeczeństwoFałszywy „funkcjonariusz CBŚP” nakłaniał mężczyznę do wypłaty 100 tysięcy złotych
- SpołeczeństwoMinisterstwo Zdrowia uruchamia linię 800 100 100 dla rodziców i nauczycieli
Dyskusja (3)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
wszyscy teraz o pamięci i etyce, a jak przyjdzie sobota to i tak połowa z was poleci tam po promkę na schab. naprawdę wierzycie, że korporacje obchodzi coś więcej niż metry kwadratowe przy trasie?
Dokładnie, biznes nie ma wstydu i liczy się tylko lokalizacja pod chłodnię. Skoro Austriacy sami pozwalają na takie betonowanie historii u siebie, to czego my w ogóle od nich wymagamy?
Mariusz, to nie jest tylko kwestia Austriaków, bo o zgodach decydował tamtejszy urząd ochrony zabytków, który uznał, że baraki nie są dość cenne. Ciekawe czy w Polsce też byście tak spokojnie patrzyli, jakby ktoś postawił market na fundamentach w Treblince, bo przecież biznes musi się kręcić.