Skandal po tragedii na Trasie Łazienkowskiej. Współoskarżeni uniknęli aresztu
Wymiar sprawiedliwości ponownie okazuje się dziurawy – dwaj współoskarżeni w głośnym procesie dotyczącym tragedii na Trasie Łazienkowskiej nie stawili się w areszcie. Mimo jasnej decyzji sądu, podyktowanej widmem wysokich kar, mężczyźni zdołali zniknąć z pola widzenia służb.
Jak informuje serwis Bankier.pl, sąd podjął decyzję o osadzeniu w areszcie trzech mężczyzn oskarżonych w procesie Łukasza Żaka. Powodem tak surowego środka zapobiegawczego jest zagrożenie surowymi wyrokami więzienia, które ciążą na kompanach głównego oskarżonego. Niestety, skuteczność procedur izolacyjnych okazała się w tym przypadku iluzoryczna.
Realizacja sądowego postanowienia przebiegła zaledwie w jednej trzeciej. Do jednostki penitencjarnej zgłosił się tylko jeden z poszukiwanych, który został już osadzony w celi. Pozostała dwójka zlekceważyła nakaz i po prostu „zapadła się pod ziemię”, co stawia organy ścigania w kłopotliwej sytuacji wizerunkowej i operacyjnej.
Służby podjęły już konkretne kroki w celu namierzenia uciekinierów. Za jednym z mężczyzn, którzy uniknęli aresztowania, wysłano już oficjalne poszukiwania. Brak natychmiastowego doprowadzenia oskarżonych do aresztu w sprawie o tak dużym ciężarze gatunkowym budzi uzasadnione pytania o szczelność systemu nadzoru nad osobami czekającymi na wyrok.
Tematyka brutalności na drogach oraz skuteczności izolowania sprawców przestępstw regularnie pojawia się w naszych materiałach, czego przykładem są teksty o ataku Mercedesa na rowerzystę w Łodzi czy areszcie dla sprawcy podpalenia z powiatu opolskiego. W polskim systemie prawnym areszt tymczasowy po wyroku sądu pierwszej instancji lub w toku procesu ma zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania, jednak w praktyce, jak widać, wymaga to fizycznej obecności funkcjonariuszy przy oskarżonym w momencie ogłaszania decyzji, o czym wspominaliśmy przy ataku Mercedesa na rowerzystę.
Państwo, które nie potrafi skutecznie wyegzekwować obecności oskarżonych w celi, wysyła fatalny sygnał do społeczeństwa. Tragedia na Trasie Łazienkowskiej wstrząsnęła opinią publiczną, a fakt, że współodpowiedzialni za zdarzenie mogą swobodnie unikać sprawiedliwości, jest kpiną z powagi polskiego sądu. Oczekujemy od służb niezwłocznego zatrzymania zbiegów, bo prawo bez egzekucji staje się martwą literą.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- SpołeczeństwoPuma na Mazowszu. Służby ostrzegają mieszkańców okolic Ciechanowa
- SpołeczeństwoŁomża: Sąsiedzi złapali 4-latkę w koc. Matka dziecka była kompletnie pijana
- SpołeczeństwoNowoczesne terapie i uproszczony program lekowy B.6. Zmiany w leczeniu raka płuca
- SpołeczeństwoWzmocnienie polskich służb w Londynie. Kom. Maciej Głazowski drugim oficerem łącznikowym
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
oni ich niby szukają, a pewnie już dawno siedzą sobie na wakacjach za granicą i śmieją się nam prosto w twarz. jakim cudem pozwolono im spokojnie wyjść z budynku, skoro groził im areszt? za co my w ogóle płacimy tym wszystkim służbom, skoro każdy przestępca z grubym portfelem może ich tak łatwo wyrolować
To mi przypomina historię mojego sąsiada, któremu skarbówka zajęła konto w pięć minut za błąd w deklaracji, a policja od ręki zabrała dowód za pękniętą żarówkę. Państwo jest sprawne i bezwzględne tylko wobec uczciwego człowieka, który nie ucieka, bo ma co tracić. Czekam, aż w końcu przyznacie, że ten cały system istnieje wyłącznie po to, żeby gnębić szaraka, podczas gdy bandyci mają status nieoficjalnych gości specjalnych.