Rosyjski opozycjonista Siergiej Własienko znaleziony martwy w Warszawie
W mieszkaniu na warszawskim Mokotowie odkryto ciało Siergieja Własienki, rosyjskiego dysydenta i członka Kongresu Deputowanych Ludowych. Serwis DoRzeczy.pl poinformował, że mężczyzna przebywał w Polsce na mocy azylu politycznego udzielonego po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Informację o znalezieniu zwłok Siergieja Własienki przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. W lokalu, w którym doszło do zgonu, śledczy zabezpieczyli dokumentację medyczną zmarłego, a na miejscu przeprowadzono szczegółowe oględziny. Służby zaplanowały sekcję zwłok na środę, co ma ostatecznie wyjaśnić przyczyny śmierci Rosjanina, który szukał w naszym kraju schronienia przed reżimem Władimira Putina.
Na tym etapie nic nie wskazuje na to, by do zgonu mężczyzny przyczyniło się działanie lub zaniechanie innych osób
prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie
Własienko był aktywnym działaczem antykremlowskim, zrzeszonym w Kongresie Deputowanych Ludowych – organizacji uznanej przez prokuraturę w Rosji za niepożądaną. Formacja ta, zainicjowana m.in. przez Ilję Ponomariewa, uznaje Putina za uzurpatora i domaga się powrotu do rosyjskiej konstytucji z 1993 roku oraz przeprowadzenia lustracji. Zmarły opozycjonista w przeszłości sprawował funkcję deputowanego na Dalekim Wschodzie, a do Polski trafił po wybuchu pełnoskalowej wojny, zamieniając wizę turystyczną na status azylanta.
Śledczy na ten moment tonują nastroje dotyczące ewentualnego udziału osób trzecich w tym zdarzeniu. Choć sprawa budzi naturalne pytania o bezpieczeństwo politycznych uchodźców w stolicy, prokuratura wskazuje na brak bezpośrednich śladów przestępstwa. Oprócz sekcji zwłok zlecono dodatkowe badania specjalistyczne, w tym toksykologiczne, co jest standardową procedurą w przypadku nagłych zgonów osób o takim profilu działalności.
Szerszy obraz tej tragedii wpisuje się w serię postępowań prowadzonych przez polską prokuraturę w sprawach nagłych zgonów, o których informowaliśmy m.in. przy okazji tragedii w Wadowicach. Polska, jako kraj frontowy, staje się naturalnym azylem dla przeciwników Kremla, co nakłada na nasze służby szczególny obowiązek czujności. Kluczowe jest teraz sprawne działanie medycyny sądowej, by wykluczyć wszelkie spekulacje o zewnętrznej ingerencji w sercu polskiej stolicy. Państwo musi gwarantować bezpieczeństwo tym, których przyjęło pod swoją ochronę, a każda niejasność w tej sprawie będzie pożywką dla wrogiej propagandy.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- SpołeczeństwoMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznego
- Społeczeństwo13-latek z Tomaszowa Lubelskiego zatrzymany za groźby ataku nożem w szkole
- SpołeczeństwoSłużby badają wątek rosyjski fałszywych alarmów w szkołach
- SpołeczeństwoNaruszenie danych w systemie SOP Ministerstwa Kultury – system odizolowany
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Dobrze, że prokuratura od razu weszła do mieszkania, ale naprawdę ktoś jeszcze wierzy w te nagłe zgony z przyczyn naturalnych u nas pod nosem? Służby znowu udają, że deszcz pada, kiedy w środku stolicy sprzątają im ludzi. Kto następny wypadnie z balkonu albo nagle zachoruje, żebyśmy mogli dalej udawać bezpieczny kraj?
u mnie na osiedlu co chwilę widzę jakieś obce blachy pod blokami i nikt tego nie sprawdza, a potem zdziwienie że nagły zgon. ciekawe ile jeszcze takich „naturalnych” przypadków nam zaserwują zanim ktoś w końcu przyzna, że nasze służby to zwykłe ciecie pilnujące tylko swoich stołków?