Przełom w kontrolach L4: Małe firmy masowo sprawdzają nieuczciwych pracowników
Sektor małych i średnich przedsiębiorstw ruszył do walki z plagą lewych zwolnień lekarskich, notując 42-procentowy wzrost zainteresowania kontrolami. Dzięki nowym przepisom właściciele firm zatrudniających do 20 osób przestali być zakładnikami opieszałości ZUS i sami weryfikują zasadność absencji.
Przedsiębiorcy z sektora MŚP coraz częściej biorą sprawy w swoje ręce, reagując na nieuzasadnione absencje chorobowe, o czym informuje serwis DoRzeczy.pl. Od 13 kwietnia bieżącego roku właściciele firm zgłaszających do ubezpieczenia chorobowego maksymalnie 20 osób zyskali prawo do samodzielnego zlecania kontroli L4. Efekt jest natychmiastowy: zainteresowanie weryfikacją pracowników w tej grupie wzrosło o 42 procent w porównaniu z pierwszym kwartałem 2026 roku.
W dużej organizacji nieobecność jednego pracownika często można stosunkowo łatwo zastąpić. W kilkuosobowej firmie pojedyncze L4 może oznaczać opóźnienie realizacji zamówienia, konieczność reorganizacji całego zespołu, a w skrajnych przypadkach nawet czasowe ograniczenie działalności.
Mikołaj Zając, prezes Conperio
Skala nadużyć, z jaką muszą mierzyć się polscy pracodawcy, jest porażająca. Z danych firmy doradczej Conperio wynika, że aż w 36 proc. kontroli przeprowadzonych w 2026 roku dla małych i średnich przedsiębiorstw stwierdzono realne nieprawidłowości. Zamiast wracać do zdrowia, pracownicy na L4 zajmowali się wyjazdami rekreacyjnymi, pracami remontowymi i ogrodowymi, a nawet świadczeniem innej pracy zarobkowej.
Dla małego biznesu każda „lewa” choroba to nie tylko koszt finansowy, ale potężne uderzenie w logistykę firmy. Jak wskazuje Mikołaj Zając, prezes Conperio, o ile w wielkich korporacjach brak jednej osoby jest łatwiejszy do zatuszowania, o tyle w mikrofirmie pojedyncze L4 może sparaliżować realizację zamówień lub zmusić do czasowego ograniczenia działalności. Nowe przepisy pozwalają na weryfikację sytuacji nawet w ciągu kilku godzin od zgłoszenia wątpliwości, co stanowi istotne wzmocnienie ochrony interesów pracodawcy.
Choć przepisy dają przedsiębiorcom oręż do walki z naciągaczami, część właścicieli firm nadal nie ma świadomości przysługujących im uprawnień. Mogą oni przeprowadzić kontrolę osobiście lub wynająć wyspecjalizowany podmiot, co pozwala ominąć biurokratyczną ścieżkę ZUS. W dobie walki o rentowność i przetrwanie na rynku, skuteczna weryfikacja dyscypliny pracy staje się dla polskich przedsiębiorców kwestią elementarnej uczciwości i bezpieczeństwa finansowego.
To kolejna po systemie kaucyjnym i regulacjach odpadowych lekcja dla ustawodawcy – państwo, które przerzuca koszty na obywateli, musi dawać im narzędzia do obrony własnego portfela przed nadużyciami. Skoro systemowa kontrola ZUS bywa iluzoryczna, oddanie inicjatywy w ręce płacących składki przedsiębiorców jest jedynym logicznym krokiem w stronę normalizacji relacji na linii pracodawca-pracownik. Uczciwy pracownik nie ma się czego obawiać, ale dla symulantów czas beztroski na koszt szefa właśnie się kończy.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- SpołeczeństwoSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniska
- SpołeczeństwoŁódzkie nastolatki zmyśliły atak nożem; sprawa trafi do sądu rodzinnego
- SpołeczeństwoFałszywy „funkcjonariusz CBŚP” nakłaniał mężczyznę do wypłaty 100 tysięcy złotych
- SpołeczeństwoMinisterstwo Zdrowia uruchamia linię 800 100 100 dla rodziców i nauczycieli
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
u mnie na osiem osób dwie są wlaśnie na chorobowym a wrzucają fotki z remontu mieszkania na social media. zus ma to gdzieś bo przecież składki i tak płace a firma stoi i projekty sie sypią. kto mi teraz odda za kary umowne od klijenta?
u mnie w radomiu dokładnie to samo, ludzie biorą l4 w czwartek a w piątek już ich widzę na robocie u konkurencji na czarno. myślicie że te kontrole coś zmienią, jak lekarz za stówę wypisze każdą bajkę o bólu kręgosłupa i nikt mu nic nie zrobi?