Wołyń: Ekshumowano szczątki 55 ofiar UPA w Ostrówkach i Woli OstrowieckiejPSL odrzuca wspólne listy z KO. Pasławska: Platforma bardzo mocno skręciła w lewoModa na coolcation szansą dla Polski. Popyt na chłodniejszy wypoczynek rośnieSenator Ryszard Majer wzmacnia formację Morawieckiego. Trwa rozłam na prawicyWieczorny raport 9.08: asertywność sąsiadów i polskie sukcesy w cieniu sporówDr Leszek Sykulski: Świat jednobiegunowy z amerykańskim hegemonem się skończyłWołyń: Ekshumowano szczątki 55 ofiar UPA w Ostrówkach i Woli OstrowieckiejPSL odrzuca wspólne listy z KO. Pasławska: Platforma bardzo mocno skręciła w lewoModa na coolcation szansą dla Polski. Popyt na chłodniejszy wypoczynek rośnieSenator Ryszard Majer wzmacnia formację Morawieckiego. Trwa rozłam na prawicyWieczorny raport 9.08: asertywność sąsiadów i polskie sukcesy w cieniu sporówDr Leszek Sykulski: Świat jednobiegunowy z amerykańskim hegemonem się skończył

Kryzys w szkolnictwie wyższym. Rektor UG ostrzega przed masowością kosztem jakości

Polska nauka mierzy się z naporem tzw. podwójnego rocznika, co stawia pod znakiem zapytania wydolność systemu edukacji wyższej. Rektor Uniwersytetu Gdańskiego prof. Piotr Stepnowski alarmuje, że uczelnie nie mogą przyjmować studentów w nieskończoność bez uszczerbku dla standardów kształcenia.

Serwis Bankier.pl informuje o rosnącej presji demograficznej na polskie uczelnie, wywołanej skumulowaniem się roczników maturzystów. Rektor Uniwersytetu Gdańskiego prof. Piotr Stepnowski w rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznał wprost, że możliwości logistyczne i dydaktyczne akademickich placówek mają swoje nieprzekraczalne granice. Dla państwa dbającego o jakość elit intelektualnych, sygnał ten powinien być ostrzeżeniem przed dalszym rozwadnianiem poziomu nauczania w imię statystyk.

Władze gdańskiej uczelni podkreślają, że choć zmiany w demografii były przewidywalne, to ich skala wymaga od państwa konkretnych działań finansowych. Utrzymanie wysokich standardów dydaktycznych nie jest możliwe bez stabilnego modelu finansowania nauki, który zdaniem rektora UG powinien być zbliżony do średniej unijnej. Bez odpowiednich nakładów, polskie uczelnie ryzykują przemianę w masowe fabryki dyplomów, co uderza bezpośrednio w polską rację stanu i konkurencyjność gospodarki.

Problem jest systemowy i dotyczy nie tylko infrastruktury, ale przede wszystkim jakości przekazywanej wiedzy w warunkach nadmiernego obłożenia grup studenckich. Z perspektywy konserwatywnej, edukacja wyższa powinna być kuźnią charakterów i kompetencji, a nie usługą dostarczaną taśmowo każdemu chętnemu bez względu na wydolność systemu. Priorytetem musi pozostać jakość, a nie wyłącznie liczba indeksów wydanych w ramach jednego naboru.

W naszych materiałach na PrawicaPolska.pl temat wydolności instytucji państwowych w sytuacjach kryzysowych powraca regularnie. Przykładem są teksty takie jak Limity w szpitalach uderzają w pacjentów. Resort zdrowia zapewnia o bezpieczeństwie, które pokazują, że zarządzanie niedoborem staje się codziennością polskiej administracji. Podobnie jak w ochronie zdrowia, tak i w szkolnictwie wyższym, biurokratyczne zapewnienia o kontroli nad sytuacją często zderzają się z twardą rzeczywistością limitów miejsc i braku środków, o czym informowaliśmy analizując limity w szpitalach.

Polska nauka potrzebuje realnego wsparcia, a nie kolejnych lat „zaciskania pasa” przy jednoczesnym zwiększaniu oczekiwań wobec wykładowców. Jeśli państwo chce budować silną i suwerenną pozycję w Europie, musi zainwestować w kształcenie przyszłych kadr na poziomie, który nie będzie jedynie imitacją standardów zachodnich. Czas na odważne decyzje budżetowe, bo demografia nie będzie czekać na urzędnicze refleksje.

Źródło: bankier.pl

Powiązane

Dyskusja (2)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".

artur_logistyka

rektor zapomniał dodać że subwencja z budżetu idzie za liczbą studentów więc sami te masówke latami napędzali dla kasy. teraz nagle wielkie zdziwienie ze budynki nie gumowe a poziom leży. po co nam armia magistrów od wszystkiego i niczego za państwowe pieniadze?

stary_wykladowca

artur ma rację, sami stworzyli ten system pogoni za pieniądzem i teraz płaczą, że jest ciasno. nikt z tych profesorów nie powie głośno, że dyplom dzisiaj to papier warty tyle co makulatura, bo liczy się tylko sztuka w tabelce. i co nam z tych żali, skoro za rok przyjmą jeszcze więcej żeby tylko budżet się domknął?