Koniec milczenia o architekcie lockdownów. Nowe fakty w sprawie dr. Fauciego
Serwis DoRzeczy.pl ujawnia nowe fakty dotyczące działalności dr. Anthony’ego Fauciego, głównego architekta globalnych obostrzeń sanitarnych. W programie „Antysystem” Paweł Lisicki i Wojciech Cejrowski wskazują na proces kruszenia się dotychczasowej narracji o pandemii.
Serwis DoRzeczy.pl podaje, że na jaw wychodzą nowe okoliczności dotyczące aktywności dr. Anthony'ego Fauciego, który przez lata uchodził za twarz walki z wirusem i głównego propagatora restrykcyjnych lockdownów. Sprawa budzi ogromne emocje, ponieważ dotyczy mechanizmów, które na długie miesiące sparaliżowały gospodarki i życie społeczne wolnych narodów. W programie publicystycznym Paweł Lisicki wraz z Wojciechem Cejrowskim analizują ujawnione informacje, wskazując na skalę wprowadzenia opinii publicznej w błąd.
Zgodnie z doniesieniami, dr Anthony Fauci, uznawany za architekta obostrzeń covidowych na świecie, znajduje się w ogniu krytyki po ujawnieniu dokumentów podważających jego wcześniejsze zapewnienia. Wojciech Cejrowski ocenił, że wreszcie widać kłamstwa Fauciego, co stawia w nowym świetle zasadność wprowadzanych pod jego dyktando zakazów. Publicyści podkreślają, że to, co przez długi czas prezentowano jako niepodważalną prawdę naukową, okazuje się konstrukcją podatną na weryfikację przez fakty.
Polska prawica od początku sceptycznie podchodziła do bezkrytycznego przyjmowania wytycznych płynących z zagranicznych instytucji sanitarnych, które często naruszały suwerenność państw narodowych. Redaktor Paweł Lisicki zauważył, że obecnie sypie się opowieść o pandemii, która służyła do legitymizowania nadzwyczajnych środków kontroli nad obywatelami. Ujawnienie roli dr. Fauciego w kreowaniu tych polityk to moment zwrotny dla wszystkich, którzy domagali się transparentności i odpowiedzialności urzędników za podejmowane decyzje.
Tematyka błędów systemowych w obszarze zdrowia publicznego oraz skutków decyzji podejmowanych przez administrację państwową regularnie pojawia się w naszych materiałach. Wcześniej opisywaliśmy chociażby szpital tymczasowy bez tlenu czy chaos w placówkach medycznych po kontrowersyjnych zapowiedziach resortu zdrowia. Sprawa dr. Fauciego jest kolejnym dowodem na to, że centralne sterowanie kryzysami medycznymi bez rzetelnej kontroli społecznej prowadzi do tragicznych w skutkach zaniedbań i nadużyć władzy, co przypomina sprawę aktu oskarżenia po dramacie w Poznaniu.
Czas na rozliczenie architektów lockdownów jest konieczny, aby w przyszłości żadne biurokratyczne ciało nie mogło arbitralnie zawieszać swobód obywatelskich pod pretekstem bezpieczeństwa. Sprawa Fauciego pokazuje, że prawda o kulisach globalnej polityki sanitarnej powoli przebija się do głównego nurtu, a ci, którzy przez lata narzucali światu swoją wolę, muszą liczyć się z konsekwencjami. Państwo polskie powinno wyciągnąć z tej lekcji wnioski, stawiając na własne analizy i suwerenne decyzje, zamiast ślepo podążać za dyktatem międzynarodowych ekspertów.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- SpołeczeństwoSeniorzy z powiatu trzebnickiego stracili 240 tysięcy złotych. Oszustwo metodą na córkę
- SpołeczeństwoMedyca: Zmienione nazwisko nie zmyliło Straży Granicznej. Gruzin w rękach służb
- SpołeczeństwoSwarzędz: Właściciel audi sam podłożył ładunek zapalający w swoim aucie
- SpołeczeństwoMEN forsuje „Przyjazną szkołę”. Brukselskie fundusze na integrację uczniów z Ukrainy
Dyskusja (3)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Skoro ten cały Fauci przyznał się teraz, że dystans dwóch metrów wzięli sobie z sufitu, to ciekawe, kto mi odda za te wszystkie mandaty i puste stoliki w lokalu. Macie zamiar dalej udawać, że te wyliczenia miały jakąkolwiek podstawę naukową?
Słusznie Pan pisze o tych kosztach, bo one do dzisiaj odbijają się nam czkawką w cenach w sklepach, ale zastanawia mnie jedno. Skoro Fauci już pęka, to dlaczego nasi rodzimi eksperci z Rady Medycznej wciąż nabrali wody w usta i nikt z nich nie wyszedł przed szereg z prostym słowem przepraszam?
Te puste stoliki i mandaty to jedno, ale nikt nie wspomina o tym, jak te ich wymysły dobiły małe drukarnie i polski handel, bo przecież wszystko miało być tylko cyfrowe i pod kontrolą. Teraz pewnie zaczną nas tak samo urabiać przy tych nowych przepisach o cyfrowym pieniądzu, żeby każdą złotówkę widzieli w systemie. Ktoś z was wierzy, że to dla naszego bezpieczeństwa, czy znowu obudzimy się z ręką w nocniku za dwa lata?