Morawiecki i związki rolne: osiem postulatów dla polskiej wsiMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sąduMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznegoWłoska Guardia di Finanza z wizytą studyjną w KASWieczorny raport 10.10: dzień wielkiej polityki i domowych spięćBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradanaMorawiecki i związki rolne: osiem postulatów dla polskiej wsiMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sąduMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznegoWłoska Guardia di Finanza z wizytą studyjną w KASWieczorny raport 10.10: dzień wielkiej polityki i domowych spięćBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradana

Funkcjonariusze po służbie uratowali tonącego. Skuteczna reanimacja nad Jeziorem Tarnobrzeskim

Dzielnicowy z Góry Kalwarii oraz dwaj strażacy z Radomia wyciągnęli z wody nieprzytomnego mężczyznę i przywrócili mu funkcje życiowe. Do dramatycznej akcji ratunkowej doszło w czasie wolnym funkcjonariuszy, którzy wypoczywali nad Jeziorem Tarnobrzeskim.

Dzielnicowy Komisariatu Policji w Górze Kalwarii oraz dwaj funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej z JRG nr 1 w Radomiu przerwali swój wypoczynek, by ratować życie tonącego. W niedzielę, 16 sierpnia, przed godziną 16:00, zauważyli oni mężczyznę pływającego około 15 metrów od brzegu, który prawdopodobnie zachłysnął się wodą i zaczął znikać pod powierzchnią. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli mu na ratunek, wykazując się profesjonalizmem mimo braku pełnienia w tym momencie oficjalnych obowiązków służbowych.

Po dopłynięciu do poszkodowanego, ratujący wyciągnęli go z wody i wykorzystali deskę SUP, aby przetransportować go na brzeg. Sytuacja była krytyczna – mężczyzna nie oddychał, a jego tętno nie było wyczuwalne. Funkcjonariusze niezwłocznie przystąpili do reanimacji, walcząc o każdą sekundę. Po około dwóch minutach intensywnych czynności poszkodowany odzyskał funkcje życiowe oraz przytomność, co pozwoliło na ułożenie go w pozycji bezpiecznej do czasu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego.

Na miejsce zdarzenia w okolice ulicy Żeglarskiej skierowano również policjantów pełniących w tym rejonie służbę patrolową. Potwierdzili oni, że szybka reakcja mundurowych z Piaseczna i Radomia, którzy przebywali nad jeziorem prywatnie, miała kluczowe znaczenie dla przeżycia starszego mężczyzny. Opanowanie i umiejętność udzielania pierwszej pomocy okazały się w tym przypadku decydujące, zanim profesjonalne służby medyczne mogły przejąć opiekę nad pacjentem.

Postawa mundurowych stanowi czytelny sygnał dla społeczeństwa, że bezpieczeństwo obywateli jest dla funkcjonariuszy priorytetem niezależnie od grafiku pracy. W dobie licznych interwencji, o których informujemy na naszych łamach – jak choćby zatrzymania oszustów okradających seniorów – ten incydent przypomina o fundamentalnej roli etosu służby. Państwo, reprezentowane przez tak przygotowanych ludzi, zdaje egzamin z ochrony życia nawet w okolicznościach pozasłużbowych. Służba to nie zawód, lecz charakter, który nie zna pojęcia wolnego czasu.

Wydarzenie to wpisuje się w szerszy kontekst działań policji na rzecz bezpieczeństwa, o których regularnie piszemy, relacjonując m.in. walkę z przestępczością wymierzoną w najstarszych mieszkańców kraju. Skuteczność ratowników z Góry Kalwarii i Radomia udowadnia, że inwestycja w szkolenia z zakresu ratownictwa przynosi wymierne efekty w najmniej spodziewanych momentach. Ostatecznie o bezpieczeństwie Polaków decyduje nie tylko biurokracja, ale przede wszystkim błyskawiczna reakcja człowieka na zagrożenie życia drugiego obywatela.

Źródło: policja.pl

Powiązane

Dyskusja (1)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".

tadeusz.emeryt

Kiedyś to nad wodą był ratownik na pomoście i wszyscy się słuchali a teraz każdy myśli że jest mistrzem olimpijskim bo kupił sobie dmuchaną deskę. Dobrze że ci chłopcy mieli jeszcze stare zasady w głowie bo gdyby czekali na dzisiejsze służby to ten człowiek już by wąchał kwiatki od spodu. Pytanie tylko gdzie w tym czasie była ochrona obiektu za którą przecież wszyscy płacimy w biletach wstępu?