Areszt dla trzech mężczyzn po podpaleniach w gminie MarkowaMade in Wroclaw 2026: regionalny finał Startup World Cup i szansa na milion dolarówRezerwy paliwa na ponad 91 dni, a Motyka leci do Arabii SaudyjskiejNavi Pillay z RPA laureatką Pokojowej Nagrody Nobla 2026Przydacz: inicjatorem spotkania Nawrockiego z Pacquiao była strona filipińskaSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniskaAreszt dla trzech mężczyzn po podpaleniach w gminie MarkowaMade in Wroclaw 2026: regionalny finał Startup World Cup i szansa na milion dolarówRezerwy paliwa na ponad 91 dni, a Motyka leci do Arabii SaudyjskiejNavi Pillay z RPA laureatką Pokojowej Nagrody Nobla 2026Przydacz: inicjatorem spotkania Nawrockiego z Pacquiao była strona filipińskaSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniska

Edukacja zdrowotna wchodzi do szkół. Nowacka forsuje ideologiczny projekt mimo oporu

Już we wrześniu edukacja zdrowotna stanie się przedmiotem obowiązkowym w polskich szkołach, co serwis DoRzeczy.pl określa mianem ideologicznego konceptu służącego lewicowej indoktrynacji. Mimo zapewnień resortu o dobrowolności modułów seksualnych, kontrowersyjne treści dotyczące gender i LGBT zostały wpisane do części obowiązkowej pod szyldem praw człowieka.

Minister edukacji Barbara Nowacka wprowadza do szkół nowy przedmiot obowiązkowy – edukację zdrowotną (EZ), który według serwisu DoRzeczy.pl ma służyć lewicowemu umeblowaniu umysłów uczniów. Projekt ten budzi ogromny opór rodziców, o czym świadczą twarde dane z minionego roku szkolnego. Wówczas aż 70 proc. uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych wypisało się z zajęć, na które domyślnie mieli uczęszczać, co w praktyce oznaczało masowy bojkot nowej propozycji rządu Donalda Tuska.

Resort edukacji stosuje w tej sprawie swoistą grę pozorów, ogłaszając wyjęcie tematyki seksualnej z obowiązkowego programu. W rzeczywistości jest to jednak fortel, ponieważ elementy związane z ideologią gender oraz postulatami środowisk LGBT wcale nie zniknęły. Zostały one przemycone w części obowiązkowej pod szyldem praw człowieka i przeciwdziałania dyskryminacji. Taka manipulacja strukturą podstawy programowej utrudnia rodzicom realną kontrolę nad tym, czego uczą się ich dzieci w zakresie formacji etycznej.

Uczestnictwo w zajęciach edukacji zdrowotnej w wybranych miastach
MiastoProcent uczestniczących uczniów
Gorzów Wielkopolski35,7%
Poznań32,9%
Rzeszów14,5%

Źródło: DoRzeczy.pl

Nowa podstawa programowa uderza bezpośrednio w wartości chronione przez Konstytucję RP, w tym w instytucję małżeństwa i macierzyństwa. Program stawia znak równości między małżeństwem a związkami nieformalnymi, a rozpad rodziny prezentuje jako normalną zmianę życiową. Szczególnie uderzający jest brak zapisu o szacunku dla życia od poczęcia, który istniał w wycofywanym przedmiocie Wychowanie do życia w rodzinie (WDŻ). Zamiast tego pojawia się ogólne sformułowanie o godności na wszystkich etapach życia, co otwiera furtkę do pomijania ochrony życia nienarodzonego.

Ideologizacja nie omija także kwestii ekologicznych i wolności słowa. W ramach modułu o zdrowiu środowiskowym uczniowie mają być uczeni rozpoznawania dezinformacji dotyczącej zmian klimatu według jednej, narzuconej narracji. Z kolei blok dotyczący mowy nienawiści niesie ryzyko stygmatyzowania legalnych poglądów krytycznych wobec aborcji czy ideologii gender. Państwo próbuje w ten sposób wychować sobie przyszłego wyborcę, odbierając rodzicom prawo do kształtowania światopoglądu dzieci w sprawach, które wciąż są przedmiotem debaty publicznej.

Skala niechęci wobec projektu Nowackiej jest zróżnicowana regionalnie, ale wszędzie pozostaje wysoka. Najsilniejszy opór odnotowano w Rzeszowie, gdzie na zajęcia uczęszczało zaledwie 14,5 proc. uczniów, podczas gdy w Poznaniu było to 32,9 proc., a w Gorzowie Wielkopolskim 35,7 proc. Nawet w bastionach poparcia dla obecnej koalicji frekwencja na flagowym projekcie edukacyjnym rządu okazała się klęską. To jasny sygnał, że Polacy nie chcą, by szkoła stawała się polem ideologicznych eksperymentów.

Wprowadzanie EZ siłą, mimo braku społecznej aprobaty, to brutalne ograniczenie wpływu rodziców na wychowanie własnych dzieci. Zamiast rzetelnej wiedzy o zdrowiu, otrzymujemy pakiet lewicowych fobii i próbę uciszenia głosów konserwatywnych pod pretekstem walki z mową nienawiści. Skoro prokuratura potrafi wycofywać oskarżenia w sprawach o drwiny z najwyższych urzędników państwowych, o czym pisaliśmy w kontekście radnego PSL, to tym bardziej widać selektywność w podejściu do ochrony wartości i debaty publicznej. Rząd woli jednak budować ideologiczną iluzję, ignorując konstytucyjne prawa rodzin.

Źródło: dorzeczy.pl

Powiązane

Dyskusja (2)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".

roman_z_budowy

Wszyscy naiwni myślą, że to o marchewkę i bieganie chodzi, a tu idzie walec, który ma przemielić dzieciakom głowy. Skoro 70 procent ludzi tego nie chce, to jakim prawem wpychają to do podstawy programowej kolanem? Zobaczymy, ilu z was będzie miało odwagę pójść do dyrektora, jak młody wróci z lekcji z takimi nowinkami, że go nie poznacie.

henryk_zastępstwa

W arkuszach organizacyjnych już teraz brakuje godzin na matematykę i fizykę, a ministerstwo dokłada kolejny zapychacz, którego nie ma nawet kto uczyć. Będą to prowadzić wuefiści po weekendowym kursie albo przypadkowi ludzie z zewnątrz. Czego konkretnie boicie się bardziej: samej ideologii czy tego, że szkoła ostatecznie przestanie uczyć czegokolwiek pożytecznego?