Brukselska dyrektywa uderzy w polskie firmy. Jawność płac stanie się przymusem
Aż 72 proc. pracowników domaga się ujawniania widełek płacowych w ogłoszeniach o pracę, co staje się fundamentem nadchodzącej rewolucji kadrowej. Serwis Bankier.pl alarmuje, że unijne regulacje wymuszą na pracodawcach pełną transparentność wynagrodzeń, uderzając w dotychczasową swobodę kształtowania polityki płacowej.
Przedsiębiorcy w Polsce stoją w obliczu drastycznych zmian w relacjach z zatrudnionymi, wymuszonych przez legislację unijną. Z danych opublikowanych przez serwis Bankier.pl wynika, że mimo oporu części rynku, co trzecia firma nadal nie pokazuje stawek, co stoi w sprzeczności z oczekiwaniami 72 proc. poszukujących pracy. Choć pierwotny termin wdrożenia unijnej dyrektywy o przejrzystości wynagrodzeń minął 7 czerwca 2026 r., polscy pracodawcy zyskali jedynie chwilowy oddech – nowe przepisy mają wejść w życie na początku 2027 r.
Reforma zakłada głęboką ingerencję w wewnętrzne struktury firm, nakładając na podmioty zatrudniające co najmniej 100 osób obowiązek raportowania luki płacowej. Systemy wynagrodzeń będą musiały opierać się na sztywnych, obiektywnych i neutralnych pod względem płci kryteriach, takich jak kompetencje, wysiłek czy zakres odpowiedzialności. Dla pracodawców oznacza to konieczność ujawnienia średnich płac kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach, co może prowadzić do destabilizacji budżetów płacowych pod presją roszczeń pracowniczych.
Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service, wskazuje na rosnącą presję społeczną w tym zakresie. Według niego pracownicy chcą rozumieć nie tylko oferowaną stawkę, ale również to, od czego zależy wysokość ich pensji i możliwości jej wzrostu. Jak podkreśla Inglot: To zmiana, która wykracza poza samą rekrutację i wpisuje się w szerszy kierunek porządkowania polityki płacowej w firmach. Ekspert ocenia, że transparentność ma ograniczyć znaczenie indywidualnej pozycji negocjacyjnej pracownika na rzecz sztywnych ram doświadczenia i kompetencji.
Analiza postaw Polaków wykazuje, że jawności najbardziej domagają się kobiety (76 proc. wskazań) oraz mieszkańcy największych aglomeracji powyżej 500 tys. mieszkańców. Co ciekawe, grupa zdecydowanych przeciwników transparentności maleje – obecnie wynosi ona 17 proc., podczas gdy w poprzednich badaniach było to 21 proc. Najmniejsze znaczenie do publikowania widełek przywiązują mieszkańcy średnich miast liczących od 20 do 99 tys. osób.
Szerszy obraz zmian prawnych wskazuje na postępującą centralizację zasad rynku pracy pod dyktando Brukseli, co ogranicza elastyczność polskiego biznesu. Wdrażanie unijnych dyrektyw z opóźnieniem, o czym informuje Bankier.pl, daje firmom czas na dostosowanie, ale nie zdejmuje z nich rosnących kosztów administracyjnych związanych z nowymi obowiązkami sprawozdawczymi. Państwo, zamiast wspierać swobodę umów, staje się egzekutorem unijnej biurokracji płacowej, która w imię równości może osłabić konkurencyjność mniejszych podmiotów.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- SpołeczeństwoMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznego
- Społeczeństwo13-latek z Tomaszowa Lubelskiego zatrzymany za groźby ataku nożem w szkole
- SpołeczeństwoSłużby badają wątek rosyjski fałszywych alarmów w szkołach
- SpołeczeństwoNaruszenie danych w systemie SOP Ministerstwa Kultury – system odizolowany
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
uwierzyliście, że to dla waszego dobra, a skończy się na tym, że nikt nie dostanie podwyżki powyżej urzędowego tabelki. ile jeszcze razy dacie się nabrać na te brukselskie prezenty, które mają tylko skłócić ludzi w robocie?
na papierze brzmi spoko ale zobaczycie jak szefostwo zacznie kombinować z premiami pod stołem żeby tylko tabelka w excelu się zgadzała. kto z was wierzy że przy takim biurokratycznym gipsie realne zarobki pójdą w górę?