Żurek forsuje Berka do TK. Żukowska: Oboje wiemy, czyje stanowisko reprezentował
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek promuje kandydaturę Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego, nazywając go wzorem apolityczności. Wywołało to natychmiastową reakcję Anny Marii Żukowskiej z Lewicy, która wprost zarzuciła kandydatowi reprezentowanie konkretnych interesów politycznych.
Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, wewnątrz obozu władzy doszło do publicznej wymiany zdań na temat obsady Trybunału Konstytucyjnego. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek podczas środowej konferencji prasowej przekonywał, że Maciej Berek jest idealnym kandydatem na sędziego, podkreślając jego niezależność i brak przynależności partyjnej. Według ministra, Berek to człowiek o wybitnej wiedzy prawniczej i silnym charakterze, który potrafił wytykać błędy w tworzeniu prawa każdemu członkowi rządu.
Maciej Berek, którego poznałem, dla mnie jest takim wzorem apolitycznego funkcjonariusza publicznego. Nigdy nie był w partii, proszę o tym pamiętać.
minister sprawiedliwości Waldemar Żurek
Narracja o rzekomej apolityczności kandydata została błyskawicznie zakwestionowana przez koalicjanta. Przewodnicząca klubu Lewicy Anna Maria Żukowska w mediach społecznościowych uderzyła bezpośrednio w ministra. Zwróciła uwagę na rolę Berka przy rządowych projektach deregulacyjnych, pytając retorycznie, dlaczego te konkretne ustawy przechodziły przez rząd szybciej niż inne i doczekały się osobnej publikacji rządowej autorstwa kandydata.
Procedura wyboru sędziego nabiera tempa, a głosowanie w Sejmie zaplanowano na piątek rano, 4 września. Zanim sprawa trafi pod głosowanie plenarne na pierwszym posiedzeniu po wakacyjnej przerwie, kandydaturę ma zaopiniować sejmowa Komisja Sprawiedliwości. Minister Żurek argumentuje, że wspiera osoby będące kręgosłupem państwa, które trwają na stanowiskach niezależnie od zmian politycznych, co w jego ocenie jest fundamentem sprawnej służby cywilnej.
Spór o Macieja Berka pokazuje, że walka o wpływy w Trybunale Konstytucyjnym odbywa się pod hasłami apolityczności, w którą nie wierzą nawet sami koalicjanci. To kolejny przykład napięć wewnątrz rządu, podobnie jak w opisywanych przez nas wcześniej sprawach dotyczących reform biurokratycznych czy personalnych roszad w parlamencie. Próba przedstawienia urzędnika ściśle związanego z rządowymi projektami jako bezstronnego arbitra konstytucyjnego wygląda na ryzykowną operację polityczną, która może kosztować większość rządową jedność w kluczowym głosowaniu.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- PolitykaBocheński o Kornelu Morawieckim. Ostra reakcja środowiska Rozwoju Plus
- PolitykaWilla, Mercedes i Tajlandia. Prokuratura Europejska uderza w posła Wojciecha Króla
- PolitykaPolicja przed Trybunałem Konstytucyjnym. Media: Bogdan Święczkowski ma zostać zablokowany
- PolitykaKoniec z kominami płacowymi w szpitalach. Rząd uderza w kontrakty lekarskie
Dyskusja (0)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".