Morawiecki i związki rolne: osiem postulatów dla polskiej wsiMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sąduMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznegoWłoska Guardia di Finanza z wizytą studyjną w KASWieczorny raport 10.10: dzień wielkiej polityki i domowych spięćBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradanaMorawiecki i związki rolne: osiem postulatów dla polskiej wsiMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sąduMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznegoWłoska Guardia di Finanza z wizytą studyjną w KASWieczorny raport 10.10: dzień wielkiej polityki i domowych spięćBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradana

Unijny dyktat uderza w polskie firmy. Nowe limity i zakazy dla opakowań już obowiązują

Unia Europejska wprowadziła drastyczne zmiany w przepisach dotyczących opakowań, które bez zwłoki uderzą w producentów żywności, firmy kurierskie i handel e-commerce. Jak informuje serwis Bankier.pl, nowe rozporządzenie PPWR weszło w życie automatycznie, narzucając surowe normy bez oglądania się na krajowe ustawodawstwo.

Bruksela po raz kolejny narzuca polskim przedsiębiorcom tempo, którego koszty odczują ostatecznie konsumenci w swoich portfelach. Od 12 sierpnia obowiązuje bezpośredni zakaz wprowadzania do obrotu opakowań do kontaktu z żywnością, które zawierają tzw. wieczne chemikalia z grupy PFAS powyżej określonych stężeń. Nowe restrykcje dotyczą m.in. pudełek na pizzę, opakowań typu fast food oraz papieru do pieczenia, a na producentach spoczywa teraz ciężar dowodzenia, że ich produkty mieszczą się w unijnych limitach.

Mechanizm rozporządzenia PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation) jest bezlitosny dla suwerenności prawnej państw członkowskich. W przeciwieństwie do dyrektyw, te przepisy nie wymagają implementacji przez polski Sejm – weszły w życie natychmiastowo. Obejmują one nie tylko producentów, ale również dystrybutorów oraz sektor logistyczny. Firmy muszą przygotować się na rozszerzoną odpowiedzialność producencką, co w praktyce oznacza finansowanie zbiórki, sortowania i recyklingu odpadów opakowaniowych bezpośrednio z własnej kieszeni.

Kolejne uderzenie zaplanowano na najbliższe lata, co zwiastuje postępującą biurokrację i komplikacje w handlu. Już w 2028 roku ma zacząć obowiązywać zharmonizowany system etykietowania składu materiałowego, a od 2030 roku z rynku znikną popularne małe saszetki na sosy, dżemy czy hotelowe miniatury kosmetyków. Co więcej, Bruksela zacznie zaglądać do paczek wysyłanych przez sklepy internetowe – pusta przestrzeń w przesyłce nie będzie mogła przekraczać 50 procent jej objętości, co wymusi na logistyce kosztowne zmiany w systemach pakowania.

Państwa członkowskie zostały zapędzone w kozi róg sztywnymi wskaźnikami redukcji odpadów. Do 2030 roku Polska musi ograniczyć ilość odpadów opakowaniowych na mieszkańca o 5 proc. w stosunku do poziomu z 2018 roku, a docelowo aż o 15 proc. do roku 2040. To ogromne wyzwanie dla infrastruktury, za które zapłacą podatnicy. Unijna biurokracja, choć na razie zaleca organom krajowym współpracę zamiast karania, jasno wyznacza kierunek: pełna kontrola nad cyklem życia produktu, od produkcji po śmietnik.

W obliczu tych zmian widać wyraźnie, że decyzje o kondycji polskiego handlu i usług zapadają poza Warszawą, a polski przedsiębiorca staje przed murem nowych obowiązków sprawozdawczych. Choć Komisja Europejska uspokaja, że produkty nie powinny być na razie wycofywane, to mechanizm finansowego dociążenia firm jest już w toku. Realizacja tych celów przy obecnym tempie narzucania norm może stać się kolejną barierą dla wzrostu gospodarczego, szczególnie dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw, które najtrudniej znoszą koszty unijnej transformacji.

Źródło: bankier.pl

Powiązane

Dyskusja (2)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".

kazik_gora

wszystko fajnie tylko ile za te eko bajery znowu zaplacimy w sklepie bo jakos nie wierze ze firmy to wezma na siebie. zaraz sie okaze ze pizza drozsza o dychę bo pudełko musi miec certyfikat z brukseli, a wy sie tu dalej klocicie o ideologie zamiast patrzec w portfel. kto z was realnie wierzy ze to dla naszego zdrowia a nie dla kasy?

piotr_produkcja82

kazik_gora ma racje, u mnie w zakladzie juz liczymy koszty zmiany laminatow na te bez pfas i tanio nie bedzie, bo maszyny trzeba od nowa ustawiac pod inna gramature. malo kto mowi, ze ten limit 50 procent pustej przestrzeni w kartonie to fikcja, bo logistyka i tak policzy nam za gabaryt, a towar bedzie sie tlukl bez wypelniaczy. ciekawe kto z was pierwszy poleci z reklamacja jak sprzet przyjedzie w czesciach, bo kurier rzucil paczka z ograniczona amortyzacja?