Unijne parytety w zarządach stały się faktem. Ustawa Women on Boards weszła w życie
Największe polskie spółki giełdowe oraz podmioty Skarbu Państwa muszą dostosować się do nowych, odgórnych wytycznych dotyczących składu swoich władz. W życie weszły przepisy wdrażające unijną dyrektywę, która wymusza parytety płciowe na najwyższych szczeblach zarządczych.
Nowe regulacje uderzają przede wszystkim w duże spółki giełdowe z siedzibą w Polsce, które są notowane na rynkach regulowanych w państwach członkowskich UE. Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Sprawiedliwości, rygoryzm nowych przepisów dotyczy podmiotów zatrudniających co najmniej 250 pracowników. Dodatkowym kryterium jest skala finansowa: roczny obrót przekraczający 50 mln euro lub całkowity bilans roczny powyżej 43 mln euro.
Resort sprawiedliwości przekonuje, że celem zmian jest usprawnienie implementacji zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn w dostępie do najwyższych funkcji kierowniczych. Ustawa ma gwarantować przejrzyste procedury rekrutacyjne i promować awanse oparte na przesłankach merytorycznych. Na ten moment sektor mikro-, małych oraz średnich przedsiębiorstw (MŚP) został całkowicie wyłączony ze stosowania tych przepisów, co oszczędzi mniejszym firmom dodatkowej biurokracji.
Wdrożenie dyrektywy „Women on Boards” opiera się na międzynarodowych wzorcach, a ministerstwo powołuje się na badania wskazujące, że zrównoważony udział płci sprzyja innowacyjności oraz wynikom finansowym. Przepisy te dotyczą bezpośrednio Spółek Skarbu Państwa, co oznacza, że polityka kadrowa kluczowych dla polskiej gospodarki podmiotów będzie teraz pod ścisłym nadzorem Brukseli. Po uchwaleniu przez Sejm i podpisaniu przez Prezydenta, ustawa stała się obowiązującym elementem polskiego porządku prawnego.
Wprowadzenie unijnych parytetów to kolejny przykład narzucania polskim przedsiębiorstwom ideologicznych ram zarządzania pod pozorem dbałości o wyniki finansowe. Choć rząd reklamuje to jako nowoczesność, w rzeczywistości to Warszawa musi po raz kolejny realizować agendę napisaną poza granicami kraju. Zamiast swobody gospodarczej i merytokracji, Bruksela wybiera inżynierię społeczną w gabinetach zarządów. Suwerenność decyzji biznesowych w strategicznych spółkach ustępuje miejsca unijnym tabelkom.
Źródło: gov.pl
Powiązane
- PolitykaPrzydacz: inicjatorem spotkania Nawrockiego z Pacquiao była strona filipińska
- PolitykaPiS składa projekt zakazu sprzedaży alkoholu w opakowaniach poniżej pół litra
- PolitykaKanał Zero publikuje nagrania: Kołodziejczak miał proponować narkotyki i pieniądze za nagrania seksu
- PolitykaKomisja Wenecka przyjęła opinię ws. TK i uprawnień prezydenta, dokument na razie tajny
Dyskusja (3)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
W tekście wkradł się błąd, bo te 43 miliony euro to nie jest żaden próg obrotu, tylko suma aktywów w bilansie. Zobaczycie, że teraz nagle zaczną dzielić spółki na mniejsze, żeby tylko nie wpaść w te widełki i nie brać kogoś z nadania komisarzy. Kto z was by chciał mieć w zarządzie kogoś wybranego przez tabelkę w Excelu zamiast za wyniki?
u mnie w stoczni już kombinują jak te stołki obsadzić swoimi, bo kompetencje to teraz ostatnia rzecz jaka kogoś obchodzi. ciekawe kiedy zaczną nam w warsztatach dyktować ile ma być kobiet przy spawaniu, bo przecież parytet musi się zgadzać?
To jest jawne robienie z poważnych firm poligonu doświadczalnego dla ideologów, którzy w życiu nie prowadzili nawet budki z warzywami. Kto z was zaryzykuje własne pieniądze i zainwestuje w spółkę, gdzie o składzie zarządu decyduje tabela z Brukseli zamiast wyników finansowych?