Tusk naciska na wspólną listę koalicji. Obawa przed zjednoczeniem prawicy
Donald Tusk forsuje scenariusz jednej listy wyborczej w 2027 roku, obawiając się utraty władzy w przypadku konsolidacji środowisk konserwatywnych. Podczas spotkania liderów koalicji rządzącej premier przekonywał partnerów, że rozproszenie głosów doprowadzi do utraty mandatów.
Donald Tusk naciska na wspólny start koalicji, co ujawnił serwis DoRzeczy.pl, powołując się na doniesienia medialne. Podczas poniedziałkowego spotkania liderów obozu rządzącego szef rządu próbował nakłonić Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Włodzimierza Czarzastego do utworzenia jednego bloku wyborczego. Premier ma uważać jedną listę za najbezpieczniejsze rozwiązanie, które mogłoby zabezpieczyć interesy obecnej władzy przed rosnącą w siłę opozycją.
Jeśli prawica zbierze się do kupy, trzeba będzie zareagować
ważny polityk obozu władzy
Głównym motywem działań Tuska jest strach przed zjednoczeniem prawicy pod patronatem prezydenta Karola Nawrockiego. Według ustaleń Onetu, na które powołuje się portal, premier argumentował, że obecny układ polityczny nie gwarantuje utrzymania większości w Sejmie przy samodzielnym starcie ugrupowań. Choć Koalicja Obywatelska dominuje w sondażach, rozproszenie głosów mniejszych koalicjantów grozi utratą mandatów na rzecz skonsolidowanego bloku prawicowego, o co zabiega Jarosław Kaczyński.
| Ugrupowanie | Poparcie |
|---|---|
| Koalicja Obywatelska | 29.3% |
| Prawo i Sprawiedliwość | 22.3% |
| Konfederacja | 13.5% |
| KKP | 9.2% |
Źródło: kontekst redakcyjny
Wewnątrz koalicji nie ma jednak entuzjazmu dla planów szefa rządu. Szczególny opór stawia Nowa Lewica, która obawia się, że wejście w skład szerokiego frontu doprowadzi do utraty własnej tożsamości ideowej oraz odpływu elektoratu. Również sytuacja w Polsce 2050 i przyszłość polityczna Szymona Hołowni pozostają niepewne, co dodatkowo komplikuje negocjacje nad wspólnym startem KO, PSL, Lewicy i Polski 2050.
Rozmowy o ratowaniu stanu posiadania koalicji toczą się w cieniu problemów wizerunkowych i narastających spekulacji o rekonstrukcji rządu. To kolejny sygnał niestabilności po doniesieniach o aferze korupcyjnej w KO oraz krytyce rzekomych obniżek VAT na paliwa, które opozycja nazywa wielkim oszustwem. Wspólny start ma być ucieczką do przodu partii, które obawiają się, że samodzielnie nie przekroczą progu wyborczego lub nie uzyskają wpływu na podział mandatów.
Scenariusz jednej listy pokazuje, że dla utrzymania resortów i wpływów Donald Tusk jest gotów wchłonąć mniejszych partnerów, nawet wbrew ich partyjnym interesom. Konsolidacja prawicy wokół silnego lidera staje się realnym zagrożeniem dla ekipy, która zamiast na stabilnym programie, musi opierać swoją przyszłość na skomplikowanej arytmetyce wyborczej. Ostatecznie o losie rządu zdecyduje to, czy Warszawa zdoła narzucić koalicjantom dyktat wspólnego startu, czy też wewnętrzne tarcia rozbiją ten blok od środka.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- PolitykaRada Ministrów przyjęła projekt ustawy o gruntach spółdzielni mieszkaniowych
- PolitykaTusk na inauguracji roku w ASzW: Polska stała się regionalnym mocarstwem
- PolitykaCzarnek odpowiada Morawieckiemu: To jakaś frustracja, zupełnie niepotrzebna
- PolitykaPrezes sądu zakazał sędzii wykładów na toruńskiej uczelni
Dyskusja (1)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
wszyscy się kłócą o te listy, a i tak scenariusz jest już dawno napisany gdzieś wyżej, żebyśmy tylko mieli złudzenie wyboru. naprawdę wierzycie, że tusk się boi nawrockiego, czy to tylko kolejna ustawka pod publiczkę, żeby zmobilizować betonowy elektorat do płacenia składek?