Prezydent Nawrocki zaakceptuje ambasadora mimo „kompromitującej” jakości wniosku MSZ
Kancelaria Prezydenta RP poinformowała o zaakceptowaniu kandydatury na ambasadora, wytykając jednocześnie resortowi Radosława Sikorskiego rażące niedbalstwo w dokumentacji. Spór o obsadę placówek dyplomatycznych przeniósł się na poziom kłótni o jakość kserokopii i czytelność załączonych fotografii.
Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o akceptacji jednego z kandydatów na stanowisko ambasadora, mimo poważnych zastrzeżeń do formy przesłanego wniosku. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ujawnił, że dokumentacja z Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotarła do Pałacu Prezydenckiego w stanie utrudniającym identyfikację kandydata. Minister Przydacz publicznie zakpił z resortu, sugerując, że kopia zdjęcia nie powinna być wykonywana techniką chiaroscuro, czyli z wykorzystaniem silnych kontrastów światła i cienia.
Ale zaskoczę Pana. Na to pismo MSZ dostanie jutro odpowiedź. Prezydent RP nie zgłasza uwag do tej osoby. Mimo kompromitująco słabej jakości fotografii, osoba wskazana w dokumencie jest godna pełnienia funkcji ambasadora i Pan Prezydent z przyjemnością przyjmie od niej listy uwierzytelniające w uzgodnionym terminie
prezydencki minister Marcin Przydacz
Resort dyplomacji, ustami rzecznika Macieja Wewióra, próbował odbić piłeczkę, sugerując awarię urządzeń w samej Kancelarii Prezydenta. Rzecznik MSZ wezwał współpracowników Karola Nawrockiego do skontrolowania własnych kserokopiarek oraz obiegu dokumentów, przekonując, że papier wychodzący z gmachu przy al. Szucha jest zupełnie innej jakości. MSZ sugerowało również, że prezydenccy ministrowie mogą zajmować się sprawami sprzed dziewięciu miesięcy, co ma rzekomo świadczyć o braku sprawności KPRP.
Marcin Przydacz szybko uciął te spekulacje, podając konkretną datę nadania pisma – 27 sierpnia bieżącego roku. Prezydencki minister stwierdził, że chaos stał się drugim imieniem obecnego kierownictwa MSZ, które ma nie panować nawet nad tym, co i komu wysyła. Mimo kompromitująco słabej jakości fotografii, Karol Nawrocki uznał wskazaną osobę za godną pełnienia funkcji i zapowiedział przyjęcie listów uwierzytelniających, by nie blokować funkcjonowania polskiej dyplomacji.
Konflikt o obsadę placówek trwa od marca 2024 roku, kiedy to Radosław Sikorski zdecydował o zakończeniu misji przez ponad 50 ambasadorów. Choć w grudniu ubiegłego roku minister przedstawił prezydentowi propozycję podziału 100 stanowisk – w tym 80 dla zawodowych dyplomatów – proces nominacji wciąż jest polem politycznego starcia. Według relacji Marcina Przydacza, wypracowane wcześniej porozumienie między Nawrockim a Sikorskim miał osobiście zablokować premier Donald Tusk. W obliczu takich napięć, profesjonalizm w przygotowaniu dokumentów powinien być absolutnym minimum, a nie przedmiotem kpin.
Obecna sytuacja pokazuje, że polska dyplomacja staje się zakładnikiem personalnych gier i biurokratycznego nieładu. Gdy kluczowe wnioski personalne przypominają nieczytelne kopie, cierpi na tym powaga państwa na arenie międzynarodowej. Czas, by MSZ zamiast uszczypliwości w mediach społecznościowych, skupiło się na rzetelnej pracy urzędniczej, bo bezpieczeństwo i interesy Polaków wymagają sprawnych placówek, a nie sporów o jakość tonera w drukarce.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- PolitykaBocheński o Kornelu Morawieckim. Ostra reakcja środowiska Rozwoju Plus
- PolitykaWilla, Mercedes i Tajlandia. Prokuratura Europejska uderza w posła Wojciecha Króla
- PolitykaPolicja przed Trybunałem Konstytucyjnym. Media: Bogdan Święczkowski ma zostać zablokowany
- PolitykaKoniec z kominami płacowymi w szpitalach. Rząd uderza w kontrakty lekarskie
Dyskusja (0)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".