Poseł Adam Gomoła pod lupą zarządu Polski 2050. W tle 40 tys. zł na auto od narzeczonej
Najmłodszy poseł obecnej kadencji Sejmu, Adam Gomoła, musi gęsto tłumaczyć się z wydatkowania pieniędzy publicznych. Serwis DoRzeczy.pl ujawnił, że parlamentarzysta przeznaczył 40 tys. zł z ryczałtu na biuro poselskie na wynajem samochodu od firmy powiązanej z jego narzeczoną.
Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, sprawa wyszła na jaw dzięki informacjom przekazanym przez Aleksandra Twardowskiego, przedsiębiorcę i byłego działacza Polski 2050. Z dokumentacji wynika, że Adam Gomoła wydał 40 tys. zł z publicznych środków na wynajem pojazdu od spółki QMP. Współwłaścicielką tej firmy jest Barbara Łabędzka, którą Twardowski wskazuje jako narzeczoną posła. Choć w momencie podpisywania umowy Łabędzka nie miała być udziałowcem spółki, weszła do jej struktur w 2026 roku.
Pan poseł uzupełnił odpowiednie dokumenty w wyznaczonym czasie. Poza tym zarząd Polski 2050 zwrócił się do pana posła z prośbą o podanie wyników kontroli, po to, by przeciąć wszelkie spekulacje co do nieprawidłowości lub prawidłowości pojawiających się w przestrzeni medialnej. Ja także poprosiłem posła Gomołę, by przedstawił przed prezydium klubu Polski 2050 wyjaśnienia na piśmie
Paweł Śliz, przewodniczący klubu Polski 2050
Parlamentarzysta broni się w mediach społecznościowych, twierdząc, że samochód jest mu niezbędny do pracy, a wydatki przeszły weryfikację Kancelarii Sejmu. „Faktury za każdy miesiąc użytkowania mam zarówno ja, jak i KSeF, więc ich prawidłowość jest nie do podważenia” – napisał Gomoła na platformie X. Jego argumentację podważył jednak Twardowski, przypominając, że obowiązek faktur w systemie KSeF dla mniejszych firm wszedł w życie dopiero w kwietniu 2026 roku, co uniemożliwia automatyczną obecność w systemie faktury z czerwca 2025 roku.
Wątpliwości budzą także wyniki kontroli przeprowadzonej przez Kancelarię Sejmu 7 lipca 2026 roku. Wizytacja w biurze poselskim wykazała brak umowy najmu pojazdu oraz brak faktur, co poskutkowało wezwaniem polityka do uzupełnienia dokumentacji lub skorygowania sprawozdania finansowego. Przewodniczący klubu Polski 2050 Paweł Śliz potwierdził, że poseł uzupełnił brakujące papiery, ale jednocześnie został wezwany do złożenia pisemnych wyjaśnień przed prezydium klubu i zarządem partii.
Mimo poważnych zarzutów, Adam Gomoła może liczyć na pobłażliwość partyjnych kolegów ze względów czysto technicznych. Według nieoficjalnych doniesień, poseł nie poniesie na razie konsekwencji, ponieważ jego wykluczenie oznaczałoby utratę statusu klubu parlamentarnego przez Polskę 2050. Formacja ta dysponuje obecnie minimalną wymaganą liczbą 15 posłów. To nie pierwszy raz, gdy Gomoła sprawia problemy wizerunkowe – w 2024 roku został wykluczony w związku z aferą finansową przy kampanii samorządowej, by powrócić na łono partii w październiku 2025 roku.
Sytuacja ta rzuca cień na ugrupowanie deklarujące nową jakość w polityce, zwłaszcza w czasie, gdy Polacy zmagają się z nowymi obciążeniami, jak choćby zapowiadany podatek od smartfonów i komputerów. Kiedy państwo sięga głębiej do kieszeni obywatela, standardy wydatkowania ryczałtów poselskich na kontrakty z bliskimi osobami powinny być prześwietlane z wyjątkową surowością. Jeśli przetrwanie partyjnego klubu jest ważniejsze od transparentności, to zapowiedzi o uczciwym państwie pozostają jedynie pustym hasłem wyborczym.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- PolitykaMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sądu
- PolitykaBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradana
- PolitykaPSL zaproponuje limit dwóch kadencji dla posłów i senatorów
- PolitykaCzarnek żąda testów narkotykowych dla członków Rady Ministrów
Dyskusja (0)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".