Państwo zyska oręż przeciwko podejrzanym technologiom. Resort cyfryzacji o liście HRV
Ministerstwo Cyfryzacji doprecyzowało zasady tworzenia listy dostawców wysokiego ryzyka (HRV), która ma chronić bezpieczeństwo państwa przed groźnym oprogramowaniem i sprzętem ICT. Choć obecnie w Polsce nie ma żadnego podmiotu uznanego za HRV, nowelizacja ustawy o KSC daje rządowi narzędzia do eliminacji zagrożeń dla porządku publicznego.

Resort cyfryzacji wyjaśnił procedurę, która pozwoli na uznanie dostawcy sprzętu lub oprogramowania za podmiot stwarzający zagrożenie dla interesów Rzeczypospolitej. Mechanizm ten ma na celu ograniczanie wykorzystywania produktów, usług oraz procesów ICT, które mogą stanowić realne niebezpieczeństwo dla podmiotów objętych ustawą o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Decyzja w tej sprawie będzie zapadać wyłącznie w drodze postępowania administracyjnego prowadzonego przez ministra właściwego do spraw cyfryzacji.
Proces weryfikacji dostawcy jest wieloetapowy i angażuje kluczowe organy państwowe. Po wszczęciu postępowania minister zawiadamia o tym fakcie zainteresowaną firmę oraz publikuje stosowną informację w Biuletynie Informacji Publicznej. Kluczowym elementem procedury jest zasięgnięcie opinii Kolegium do Spraw Cyberbezpieczeństwa, które otrzymało trzy miesiące na przygotowanie swojego stanowiska. Dodatkowo w ciągu 14 dni od ogłoszenia zawiadomienia głos mogą zabrać organizacje społeczne.
Warto podkreślić, że wpisanie na listę nie musi oznaczać całkowitego wyrzucenia firmy z polskiego rynku. Decyzja o uznaniu za dostawcę wysokiego ryzyka obejmuje wyłącznie wskazane w niej typy produktów, rodzaje usług lub konkretne procesy ICT. Zgodnie z wytycznymi resortu, co do zasady nie dotyczy ona całej działalności danego dostawcy, co pozwala na precyzyjne uderzenie w konkretne zagrożenia bez paraliżowania innych obszarów gospodarki.
Finalne rozstrzygnięcie podlega rygorowi natychmiastowego wykonania i musi zostać ogłoszone w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”. Informacja o decyzji trafi również do BIP Ministerstwa Cyfryzacji oraz na oficjalną stronę internetową resortu. Taka transparentność ma służyć budowie silnego i sprawnego państwa, które potrafi skutecznie identyfikować i neutralizować cyfrowe zagrożenia uderzające w polską rację stanu.
Kwestie bezpieczeństwa cyfrowego oraz ochrony granic państwa przed zewnętrznymi zagrożeniami regularnie pojawiają się w naszych materiałach redakcyjnych. Tematyka szczelności systemu obronnego Rzeczypospolitej jest jednym z najważniejszych wyzwań dla administracji publicznej, co znajduje odzwierciedlenie w licznych analizach dotyczących suwerenności i bezpieczeństwa obywateli. Skuteczne procedury administracyjne są niezbędnym fundamentem ochrony polskiej infrastruktury krytycznej przed obcym dyktatem technologicznym.
Obecnie w Polsce nie ma listy dostawców wysokiego ryzyka, ponieważ do tej pory nie wszczęto żadnego postępowania ani nie wydano decyzji w tej sprawie. Nowe przepisy dają jednak ministerstwu realną władzę nadzorczą, która może zostać wykorzystana, gdy tylko pojawi się uzasadnione podejrzenie o naruszanie bezpieczeństwa państwa przez podmioty ICT. Polska suwerenność w sferze cyfrowej zyskuje zatem konkretne ramy prawne.
Źródło: gov.pl
Powiązane
- PolitykaAptekarze biorą sprawy w swoje ręce. Projekt ustawy o praktykach zawodowych trafił do MZ
- Polityka"Fantastycznie". Mentzen wbija szpilę gen. Kukule przed defiladą 15 sierpnia
- PolitykaEwakuacja do TK? Maciej Berek odchodzi z rządu, w koalicji narasta wściekłość
- PolitykaMarcin Romanowski w Naddniestrzu? Burza po doniesieniach o liście do warszawskiego sądu
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Bezpieczeństwo sieci to podstawa i dobrze, że w końcu biorą się za chiński sprzęt, ale ta natychmiastowa wykonalność decyzji to prosta droga do ręcznego sterowania rynkiem pod konkretne korporacje. Kto z was wierzy, że urzędnik z ministerstwa faktycznie patrzy na kod źródłowy, a nie na to, skąd wieje wiatr z Brukseli czy Waszyngtonu?
Słusznie pan zauważył, bo przecież te wszystkie listy i kolegia to tylko przykrywka pod dyktando z Brukseli albo Waszyngtonu, a polski przedsiębiorca znowu dostanie po kieszeni. Najpierw wyrzucą tani sprzęt, a potem nam dowalą takie marże za „bezpieczne” urządzenia, że się wszyscy...