NIK alarmuje: Warszawiacy mieszkają na „bombach ekologicznych” przez zaniechania ratusza
Najwyższa Izba Kontroli obnażyła rażącą nieskuteczność władz Warszawy w identyfikacji skażonych gruntów, na których masowo powstają nowe osiedla mieszkaniowe. Chaos kompetencyjny i brak nadzoru sprawiły, że nabywcy nieruchomości o trujących substancjach w ziemi dowiadują się często dopiero po przeprowadzce.
Warszawski ratusz pod wodzą Prezydenta m.st. Warszawy kompletnie poległ na odcinku dbania o bezpieczeństwo ekologiczne mieszkańców stolicy. Najnowszy raport NIK wskazuje, że obowiązki w zakresie identyfikacji historycznych zanieczyszczeń ziemi zrzucono na barki dzielnic, nad którymi nikt nie sprawował realnej kontroli. W efekcie inwestycje mieszkaniowe i publiczne wyrastały na terenach poprzemysłowych bez rzetelnej weryfikacji stanu podłoża.
Sytuacja jest alarmująca, gdyż na terenach takich jak Ursus czy Praga-Północ dochodziło do zatajania istnienia szkodliwych substancji. Inwestorzy, chcąc uniknąć gigantycznych kosztów remediacji, czyli neutralizacji metali ciężkich i rakotwórczych węglowodorów, nie zgłaszali skażenia do rejestrów. Brak audytów ze strony miasta sprawił, że urzędnicy nie mieli pojęcia o skali zagrożenia, co uniemożliwiło Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wpisanie tych terenów do oficjalnego wykazu zanieczyszczeń.
Kontrola doraźna z 2025 roku potwierdziła, że błędy wykazane już w 2018 roku nie zostały naprawione. Mimo dwukrotnej zmiany Studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego, ratusz nie uwzględnił w dokumentach terenów skażonych, dopuszczając tam zabudowę. To uderza bezpośrednio w rację stanu, jaką jest ochrona zdrowia obywateli przed wpływem metali ciężkich czy substancji niebezpiecznych dla ujęć wody pitnej.
Izba wystawiła negatywną ocenę działaniom burmistrzów Ursusa i Pragi-Północ za okres od 2018 do sierpnia 2025 roku. Brak rzetelnego rozpoznania ryzyk i niekompletne wykazy zanieczyszczeń to dowód na urzędniczą opieszałość, za którą płacą warszawiacy, narażając własne zdrowie w imię deweloperskich zysków i biurokratycznego bezwładu.
Źródło: nik.gov.pl
Powiązane
- PolitykaGigantyczna szkoda w Orlenie. Akt oskarżenia za 1,5 miliarda złotych strat na ropie
- PolitykaNawrocki podsumowuje rok prezydentury. Zajączkowska-Hernik chwali asertywność
- PolitykaJarosław Kaczyński ucina spekulacje: Prof. Przemysław Czarnek pozostaje kandydatem na premiera
- PolitykaBurza po zapowiedzi PiS. Wiceminister Duszczyk ostro o deportacji Ukraińców
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
lemingi z warszawki kupują apartamenty na gnojowisku za miliony a ratusz tylko zaciera ręce i liczy kase od deweloperów. serio myśleliście że im zależy na waszym zdrowiu jak tam tylko tabelki w excelu sie zgadzają? ciekawe kto z was ma odwage sprawdzić co ma pod podłogą czy dalej będziecie udawać że jest prestiżowo?
poldek72 ma racje a najgorsze ze ja na to ich nierobstwo i pensje urzędasów płace w podatkach a oni nawet ziemi pod blokiem nie sprawdzą. ciekawe kto z ratusza dostał w łape za przymykanie oka na ten syf bo przecież za darmo nikt takich przekrętów nie klepie... założymy się że nikomu włos z głowy nie spadnie?