Produkty z żydowskich osiedli zalewają Europę. Raport ujawnia mechanizm omijania kontroliNIK uderza w prezydenta Nawrockiego. Spór o 55 tys. zł za pokój gościnny w IPNPrawie 9 miliardów złotych w portfelu Mirbudu. Infrastruktura napędza polskiego gigantaNiemiecki negacjonizm wokół rzezi Woli. Szokujące wpisy i reakcja Instytutu PileckiegoEsaliens TFI zwiększa zaangażowanie w Torpol. Fundusze kontrolują blisko 9 proc. głosówUjawniono kulisy cyberataku na polską energetykę. Uderzono w 30 obiektów OZEProdukty z żydowskich osiedli zalewają Europę. Raport ujawnia mechanizm omijania kontroliNIK uderza w prezydenta Nawrockiego. Spór o 55 tys. zł za pokój gościnny w IPNPrawie 9 miliardów złotych w portfelu Mirbudu. Infrastruktura napędza polskiego gigantaNiemiecki negacjonizm wokół rzezi Woli. Szokujące wpisy i reakcja Instytutu PileckiegoEsaliens TFI zwiększa zaangażowanie w Torpol. Fundusze kontrolują blisko 9 proc. głosówUjawniono kulisy cyberataku na polską energetykę. Uderzono w 30 obiektów OZE

NIK alarmuje: System ratownictwa medycznego w głębokim kryzysie kadrowym

Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli obnaża dramatyczny stan polskiego ratownictwa medycznego, gdzie braki kadrowe zmuszają lekarzy do dyżurów trwających nawet sześć dób z rzędu. Państwo nie radzi sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa obywatelom, a doraźne zmiany przepisów jedynie maskują systemową niewydolność.

Kontrola przeprowadzona w okresie od stycznia 2023 r. do września 2025 r. ujawniła szokujące przypadki łamania elementarnych standardów bezpieczeństwa pracy. W szpitalu powiatowym w Sulęcinie oraz w pogotowiu w Radomiu lekarze pracowali nieprzerwanie przez 144 godziny, co stanowi jawną kpinę z wydolności psychofizycznej organizmu. Rekordy bili także ratownicy – w Szczecinie jeden z nich wypracował 456 godzin w miesiącu, co oznacza średnio ponad 15 godzin służby każdego dnia.

Instytucje państwowe omijają limity czasu pracy, powszechnie stosując umowy cywilnoprawne zamiast etatów. Takie podejście pozwala na eksploatację personelu ponad siły, mimo że możliwości lekarza nie zależą od rodzaju podpisanej umowy. Brak rąk do pracy to jednak tylko jedna strona medalu – system jest paraliżowany przez osoby, które traktują SOR jako alternatywę dla kolejki w przychodni. Ponad 60 proc. pacjentów przywiezionych przez karetki nie wymagało hospitalizacji, a jedynie 6,2 proc. znajdowało się w grupie najwyższego zagrożenia.

Wydolność systemu na poziomie lokalnym drastycznie odbiega od standardów bezpieczeństwa narodowego. W niektórych regionach zespoły ratownictwa medycznego nie docierały na czas do pacjentów w 9 na 10 przypadków. NIK wskazuje, że mieszkańcy tych obszarów mają istotnie mniejszą szansę na uzyskanie skutecznej pomocy w sytuacji nagłego zagrożenia życia, co podważa konstytucyjne gwarancje ochrony zdrowia.

Zamiast realnych reform, resort zdrowia serwuje obywatelom legislacyjną prowizorkę. Ustawa o ratownictwie medycznym była nowelizowana aż 45 razy, z czego wiele zmian służyło jedynie doraźnemu łataniu dziur, jak np. rozszerzanie definicji „lekarza systemu” na osoby w trakcie specjalizacji czy wyłączanie kar za brak lekarza w karetkach specjalistycznych. Choć sprzęt medyczny i wyposażenie ambulansów oceniono pozytywnie, to brak lekarzy i systemowy chaos sprawiają, że nowoczesna aparatura może okazać się bezużyteczna.

Źródło: nik.gov.pl

Powiązane

Dyskusja (0)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".