Koniec z kominami płacowymi medyków. Rząd wprowadza limit 76,8 tys. zł miesięcznie
Rząd Donalda Tuska uderza w „kominy płacowe” w służbie zdrowia, wprowadzając sztywny limit wynagrodzeń finansowanych z publicznej kasy. Nowe przepisy mają ukrócić patologie, w których lekarze pracowali ponad siły w wielu placówkach jednocześnie, narażając bezpieczeństwo pacjentów.

Gabinet Donalda Tuska przyjął założenia reformy, która ma radykalnie zmienić zasady wynagradzania w publicznym systemie ochrony zdrowia. Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła projekty ustaw zakładające wprowadzenie górnego limitu wynagrodzenia na poziomie 76 800 zł miesięcznie. Kwota ta stanowi szesnastokrotność płacy minimalnej i ma być maksymalną stawką, jaką medyk może otrzymać ze środków publicznych.
Źle byłoby, gdyby wokół zarobków niektórych grup czy konkretnych lekarzy narastała atmosfera dwuznaczności, a czasami wręcz skandalu
Premier Donald Tusk
Reforma ma wyeliminować sytuacje, w których dochodziło do nadużyć związanych z drastycznym przekraczaniem dobowych norm czasu pracy. Premier Donald Tusk zaznaczył, że system musi jasno określać zasady dotyczące dyspozycyjności medyków, aby uniknąć świadczenia pracy w zbyt wielu miejscach jednocześnie. Rząd argumentuje, że polscy lekarze mimo ograniczeń nadal będą zarabiali powyżej średniej europejskiej, co ma zapobiec odpływowi kadr z sektora publicznego.
Kluczowym elementem pakietu zmian jest jawność kontraktów finansowanych z budżetu państwa oraz uporządkowanie kolejek do świadczeń zdrowotnych. Nowe regulacje mają przeciąć atmosferę „dwuznaczności i skandalu”, która narastała wokół zarobków wybranych grup medycznych. Projekty zostaną teraz skierowane do szerokich konsultacji publicznych, co ma wytrącić argumenty przeciwnikom reformy, obawiającym się braku dialogu ze środowiskiem.
Zgodnie z polską procedurą legislacyjną, po przyjęciu projektów przez Radę Ministrów i zakończeniu konsultacji, trafią one pod obrad Sejmu. Donald Tusk zapowiedział, że głosowanie nad nowym prawem powinno odbyć się na początku września. Następnie ustawy zostaną skierowane do Senatu i ostatecznie do podpisu Prezydenta RP, który posiada prawo weta. Premier otwarcie przyznał, że rygorystyczne przestrzeganie terminów konsultacji ma uniemożliwić głowie państwa zakwestionowanie ustaw z przyczyn formalnych.
Problem wydolności i transparentności sektora medycznego regularnie powraca w debacie publicznej, szczególnie w kontekście rażących braków personelu i nieefektywnego zarządzania środkami. Kontrola wydatków publicznych w tym obszarze jest o tyle istotna, że polski system zmaga się z głębokimi problemami strukturalnymi, o czym pisaliśmy analizując alarmujące raporty NIK o kryzysie kadrowym. Transparentność kontraktów może być pierwszym krokiem do odzyskania kontroli nad rozproszonymi środkami NFZ.
Zapowiadana reforma to próba ucywilizowania rynku, na którym publiczne pieniądze zbyt często służyły do budowania prywatnych fortun kosztem realnej dostępności leczenia. Ograniczenie „kominów płacowych” to ruch w stronę sprawiedliwości społecznej, ale prawdziwym testem dla rządu będzie to, czy za limitem wynagrodzeń pójdzie realne skrócenie kolejek i poprawa bezpieczeństwa pacjenta. Czas skończyć z systemem, w którym lekarz na wielogodzinnym dyżurze jest normą, a nie niebezpiecznym wyjątkiem.
Źródło: gov.pl
Powiązane
- PolitykaRomanowski w Naddniestrzu? Mołdawia reaguje na doniesienia o byłym wiceministrze
- PolitykaSamorządowa ofensywa Mateusza Morawieckiego. Prezydent Kalisza dołącza do Rozwój Plus
- PolitykaRozłam w PiS. Pałac Prezydencki apeluje o jedność i wspólne listy do Senatu
- PolitykaMaciej Berek kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego. Tusk traci „prawą rękę”
Dyskusja (0)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".