Koniec swobody na wodzie. Rząd uderza w żeglarzy nowymi opłatami i kontrolami
Rada Ministrów otwiera kolejny front walki o wpływy do budżetu, biorąc na celownik właścicieli jednostek pływających. Jak informuje serwis Bankier.pl, rządowy projekt nowelizacji przepisów przewiduje wprowadzenie obowiązkowych przeglądów oraz wyższe stawki opłat dla morskich jachtów.
Zgodnie z planem wtorkowego posiedzenia rządu, ministrowie zajmą się nowelizacją przepisów o rejestracji morskich jednostek pływających, których długość nie przekracza 24 metrów. Najpoważniejszą zmianą uderzającą w armatorów ma być obowiązek przeprowadzenia wstępnego przeglądu technicznego, co w praktyce oznacza powstanie nowej, państwowej bariery administracyjnej dla posiadaczy łodzi. Serwis Bankier.pl wskazuje, że obok nowych procedur kontrolnych, właściciele muszą przygotować się na drenaż portfeli w postaci wyższych opłat rejestracyjnych.
Mechanizm jest aż nadto czytelny: każda nowa procedura kontrolna wymaga powołania lub opłacenia urzędnika, za co ostatecznie zapłaci obywatel chcący korzystać z polskiej bandery. Zamiast uproszczenia życia pasjonatom żeglarstwa, administracja wybiera ścieżkę mnożenia obowiązków, co może skutecznie zniechęcić mniejszych armatorów do legalizowania jednostek w kraju. Państwo silne wobec własnych obywateli po raz kolejny przejawia się w regulowaniu obszarów, które do tej pory cieszyły się względną swobodą operacyjną.
Warto przypomnieć, że każda ustawa przyjęta przez Radę Ministrów musi przejść pełną ścieżkę legislacyjną, trafiając kolejno do Sejmu, Senatu i ostatecznie na biurko Prezydenta RP. Temat fiskalnego apetytu władzy regularnie powraca w naszych analizach – opisywaliśmy go m.in. w tekście o tytule Nowy podatek systemowy zamiast doraźnych danin. Rząd reaguje na weto prezydenta. Widać wyraźnie, że szukanie dodatkowych wpływów budżetowych staje się stałym elementem strategii obecnego gabinetu, bez względu na branżę czy grupę społeczną, o czym informowaliśmy analizując nowy podatek systemowy.
Zmuszanie właścicieli jachtów do obowiązkowych przeglądów pod groźbą wyższych kar lub braku rejestracji to klasyczny przykład biurokratycznego „uszczelniania” systemu, który uderza w wolność gospodarowania własnym mieniem. Jeśli projekt wejdzie w życie, polskie nabrzeża mogą stać się bardziej kosztowne w utrzymaniu, co tylko potwierdza tendencję do obciążania aktywnych obywateli kolejnymi daninami. Suwerenne państwo powinno dbać o porządek na wodach, ale nie może czynić z bezpieczeństwa jedynie pretekstu do głębszego sięgania do kieszeni podatników.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- PolitykaSamorządowa ofensywa Mateusza Morawieckiego. Prezydent Kalisza dołącza do Rozwój Plus
- PolitykaRozłam w PiS. Pałac Prezydencki apeluje o jedność i wspólne listy do Senatu
- PolitykaMaciej Berek kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego. Tusk traci „prawą rękę”
- PolitykaGen. Polko o Romanowskim w Naddniestrzu: Skrajne zagrożenie dla Polski
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
bezpieczeństwo na wodzie jest ważne i jakieś przeglądy powinny być, ale dowalanie kolejnych opłat to zwykły skok na kasę. znowu tworzą stołki dla urzędasów, żeby sprawdzali czy gaśnica ma ważną naklejkę, a wy potulnie otworzycie portfele?
W tekście nie wspomnieli, że te nowe przeglądy mają robić wyłącznie inspektorzy z urzędów morskich, a nie dowolny rzeczoznawca z uprawnieniami. Zastanówcie się, ile czasu będziecie czekać w kolejce na jeden podpis, kiedy w całym kraju jest garstka takich urzędników z wolnym terminem?