Francja uderza w telemarketing. Koniec z agresywną sprzedażą przez telefon
Francuskie władze wprowadzają radykalne przepisy zakazujące automatycznego zakładania zgody na kontakt handlowy. Nowe prawo wymusza na firmach uzyskanie pisemnego potwierdzenia od klienta przed wykonaniem połączenia.
Serwis Bankier.pl poinformował o przełomowych zmianach prawnych, które mają trwale wyeliminować zjawisko niechcianego telemarketingu. Nowa regulacja odwraca dotychczasowy porządek: zamiast mechanizmu rezygnacji, wprowadza konieczność aktywnego wyrażenia zgody przez konsumenta. Jak zauważył Frederic Billon, szef Federation de la Vente Directe, przedsiębiorcy staną przed nowym wyzwaniem proceduralnym, gdyż będą musieli uzyskać pisemną zgodę od swojego klienta oraz zachować dowód tej zgody.
To zwycięstwo konsumentów, z których zdecydowana większość nie chce odbierać telefonów z ofertami sprzedaży
Marie-Amandine Stevenin, prezeska Que Choisir Ensemble
Skala problemu, z którym mierzą się obywatele, jest ogromna i dotyczy niemal każdego gospodarstwa domowego. Według raportu parlamentarnego z 2025 roku, aż 97 proc. ludzi denerwuje się połączeniami telemarketingowymi, co czyni tę kwestię jednym z nielicznych tematów jednoczących francuskie społeczeństwo. Dane są bezlitosne: 72 proc. Francuzów odbiera telefony sprzedażowe przynajmniej raz w tygodniu, a blisko 40 proc. jest nękanych takimi próbami kontaktu każdego dnia.
Decyzja Paryża wywołała jednak gwałtowny opór w sektorze biznesowym, szczególnie poza granicami Europy. Największe straty prognozowane są w Maroku, gdzie branża call center jest ściśle powiązana z francuskim rynkiem. Jeden z marokańskich ministrów, cytowany przez gazetę Le Matin, ostrzegł, że nowe restrykcje mogą kosztować tamtejszą gospodarkę nawet 50 tys. utraconych miejsc pracy. Francuscy przedsiębiorcy zrzeszeni w FVD również krytykują reformy, wskazując na nadmierne obciążenia administracyjne.
Francja dołącza tym samym do grupy państw takich jak Niemcy, Austria czy Włochy, które zdecydowały się na twardą ochronę prywatności obywateli przed korporacyjną agresją telefoniczną. W Wielkiej Brytanii system opiera się wciąż na listach zastrzeżeń, jednak europejski trend wyraźnie zmierza w stronę pełnej kontroli użytkownika nad własnym numerem telefonu. Polscy konsumenci, zmagający się z podobną plagą, mogą tylko obserwować, czy Warszawa odważy się na równie stanowczy krok w obronie miru domowego przed zagranicznymi centrami obsługi. Skuteczna ochrona obywatela przed natręctwem biznesu to podstawowy obowiązek sprawnego państwa.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- PolitykaMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sądu
- PolitykaBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradana
- PolitykaPSL zaproponuje limit dwóch kadencji dla posłów i senatorów
- PolitykaCzarnek żąda testów narkotykowych dla członków Rady Ministrów
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
z jednej strony te telefony o fotowoltaice wkurzają każdego, ale z drugiej to zaraz nam połowę usług wytną bo nikt nie będzie się bawił w papierologię przed zadzwonieniem. ciekawe kto z was pierwszy zacznie płakać, jak za chwilę nie będziecie mogli nic załatwić przez telefon u własnego ubezpieczyciela czy w banku bo procedury was zjedzą
blokuja te natretne roboty i dobrze bo czlowiek spokojnie zjesc nie moze ale z drugiej strony zaraz wszystko podrozeje jak firmy beda musialy wysylac listy zamiast dzwonic. ciekawe czy ktokolwiek z was faktycznie przeczyta taki regulamin zanim zaznaczy ptaszka w internecie czy tylko bedziecie pozniej plakac ze znowu was oszukali?