Berek do TK. Tusk naciska na koalicję przed kluczowym głosowaniem w Sejmie
Donald Tusk osobiście forsuje kandydaturę Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego, mimo narastającego oporu wewnątrz własnej koalicji. Jak donosi serwis DoRzeczy.pl, wynik piątkowego głosowania w Sejmie wciąż pozostaje niepewny i może zależeć od zaledwie kilku głosów.
Rządowa większość staje przed poważnym testem spójności w związku z próbą obsadzenia stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Serwis DoRzeczy.pl informuje o trwającej „obróbce skrawaniem” posłów, która ma zapewnić poparcie dla Macieja Berka, byłego już ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Choć premier Donald Tusk przekonuje o apolityczności swojego kandydata, wewnątrz koalicji wrze, a losy nominacji ważą się do ostatniej chwili.
Berek został zgłoszony przez klub Koalicji Obywatelskiej, a jego kontrkandydatem jest zgłoszony przez PiS prof. Artur Kotowski z UKSW. Aby objąć funkcję, kandydat musi uzyskać bezwzględną większość głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Zgodnie z procedurą sejmową, zanim dojdzie do decydującego starcia na sali plenarnej, kandydatury musi zaopiniować Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Opór wobec Berka jest widoczny w niemal każdym klubie koalicyjnym. Przeciwny nominacji jest przewodniczący klubu Polski 2050 Paweł Śliz, a na Lewicy krytycznie wypowiadała się Anna Maria Żukowska. Według ustaleń medialnych, partia ta planuje omijać partyjną dyscyplinę poprzez wyjmowanie kart do głosowania przez przeciwników Berka, co ma obniżyć kworum i ułatwić wybór przy mniejszym poparciu. Dorota Łoboda z KO liczy jednak, że „cała koalicja zagłosuje za”, mimo pojedynczych głosów sprzeciwu.
Jeśli plan Donalda Tuska się powiedzie, Sejm wybierze już ósmego członka TK w tej kadencji, co da sędziom wybranym przez obecny parlament większość w 15-osobowym składzie organu. Jest to element szerszej strategii przejmowania kontroli nad instytucjami państwowymi, o czym świadczą nasze wcześniejsze ustalenia dotyczące nacisków na kandydaturę Berka. Tusk wprost przyznaje, że we wrześniu musi mieć pewność, iż jego ludzie wejdą do gmachu Trybunału, nie zważając na „estetykę” tych działań. Zamiast budowy niezależnych instytucji, obserwujemy próbę siłowego domknięcia systemu przy pomocy lojalnych urzędników.
Dla Polaków oznacza to dalsze upolitycznienie wymiaru sprawiedliwości pod dyktando jednej partii, realizowane kosztem parlamentarnych standardów. Skoro premier musi osobiście dyscyplinować posłów na 48 godzin przed głosowaniem, widać wyraźnie, że interes partyjny bierze górę nad stabilnością państwa.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- PolitykaBocheński o Kornelu Morawieckim. Ostra reakcja środowiska Rozwoju Plus
- PolitykaWilla, Mercedes i Tajlandia. Prokuratura Europejska uderza w posła Wojciecha Króla
- PolitykaPolicja przed Trybunałem Konstytucyjnym. Media: Bogdan Święczkowski ma zostać zablokowany
- PolitykaKoniec z kominami płacowymi w szpitalach. Rząd uderza w kontrakty lekarskie
Dyskusja (0)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".