Morawiecki i związki rolne: osiem postulatów dla polskiej wsiMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sąduMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznegoWłoska Guardia di Finanza z wizytą studyjną w KASWieczorny raport 10.10: dzień wielkiej polityki i domowych spięćBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradanaMorawiecki i związki rolne: osiem postulatów dla polskiej wsiMiller krytykuje nowelizację DSA: pierwsza ocena treści należy do urzędników, nie sąduMinisterstwo Zdrowia rusza z projektem FERS dla kadr zdrowia publicznegoWłoska Guardia di Finanza z wizytą studyjną w KASWieczorny raport 10.10: dzień wielkiej polityki i domowych spięćBosak: duża część pieniędzy na ochronę zdrowia jest rozkradana

Rosyjskie plany rozbicia NATO i UE: Mołdawia jako strategiczny przyczółek Kremla

Władimir Putin wyznaczył strategiczny cel doprowadzenia do rozpadu struktur zachodnich od wewnątrz, czyniąc z Mołdawii kluczowy element operacji destabilizacyjnej. Serwis DoRzeczy.pl, powołując się na ustalenia amerykańskich mediów, ujawnia kulisy rosyjskich szkoleń dywersyjnych oraz mechanizmy korumpowania obywateli na masową skalę.

Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, Kreml obrał kurs na strategiczną destabilizację struktur transatlantyckich w 2026 roku. Według informacji „The New York Times”, bazujących na relacjach urzędników znających przebieg tajnej odprawy rosyjskich dowódców z końca 2025 roku, Mołdawia stała się priorytetowym celem politycznego przejęcia. Choć dla Rosji nadrzędnym zadaniem pozostaje podporządkowanie Ukrainy, to właśnie niewielka republika granicząca z Rumunią ma służyć jako narzędzie do uderzenia w spójność NATO i Unii Europejskiej. Pieskow tradycyjnie odrzuca te doniesienia jako bezpodstawne, jednak fakty operacyjne wskazują na zaawansowany stopień przygotowań do wrogich działań.

Skala rosyjskiej ingerencji wykracza poza standardową dyplomację, obejmując bezpośrednie szkolenia bojowe mołdawskich obywateli. W zachodniej Serbii, Bośni oraz w okolicach Moskwy rosyjski wywiad wojskowy GRU miał organizować obozy, gdzie uczestnicy za 400 dolarów uczyli się przełamywania kordonów policji oraz podpalania budynków. Dane mołdawskiej prokuratury są alarmujące: ponad 100 młodych ludzi instruowano w zakresie budowy domowych ładunków wybuchowych oraz wykorzystania dronów do przenoszenia środków zapalających. To klasyczny scenariusz przygotowywania „zielonych ludzików” w nowej, cywilnej masce, gotowych do wywołania chaosu na tyłach wschodniej flanki.

Równolegle z przygotowaniem siłowym, Rosja prowadzi potężną operację korupcyjną, w której centralną postacią jest oligarcha Ilan Sor. Według dokumentów ujawnionych przez prasę, jego sieć zdołała zrekrutować ponad 150 tysięcy osób, wykorzystując platformę Telegram do opłacania demonstrantów i agitatorów wymierzonych w prezydent Maię Sandu. Tylko w ciągu czterech miesięcy przed referendum w 2024 roku do 38 tysięcy aktywistów trafiło blisko 20 milionów dolarów. W operację zaangażowano nawet struktury kościelne, wysyłając setki mołdawskich księży na spotkania z przedstawicielami Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, co pokazuje totalny charakter rosyjskiej wojny hybrydowej.

Działania te wpisują się w szerszy obraz zagrożeń na wschodniej flance, o których informowaliśmy już wcześniej, wskazując m.in. na gwałtowny wzrost startów myśliwców NATO w regionie. Mołdawia, pozbawiona twardych gwarancji bezpieczeństwa, staje się poligonem dla metod, które docelowo mają zostać użyte przeciwko państwom członkowskim Sojuszu. Jeśli Warszawa i Bruksela nie wyciągną wniosków z tej lekcji, rosyjski przyczółek u granic NATO stanie się faktem, a koszty jego neutralizacji będą nieporównywalnie wyższe niż obecne wsparcie dla Kiszyniowa. Bezpieczeństwo granic zaczyna się dziś od skutecznego zwalczania rosyjskich wpływów tam, gdzie Kreml szuka najsłabszego ogniwa.

Mołdawski doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Stanisław Secrieru nie pozostawia złudzeń co do intencji Moskwy, która chce uczynić z jego ojczyzny bazę do uderzenia w zachodnie struktury. Skoro rosyjska machina destabilizacji operuje budżetami rzędu dziesiątek milionów dolarów na korumpowanie jednego tylko społeczeństwa, odpowiedź państw narodowych musi być zdecydowana i oparta na twardych danych wywiadowczych. W dobie narastającej presji na wschodzie, każda szczelina w systemie bezpieczeństwa Mołdawii jest bezpośrednim zagrożeniem dla stabilności całego regionu. Czas na dyplomatyczne uprzejmości się skończył – stawką jest trwałość zachodnich sojuszy.

Źródło: dorzeczy.pl

Powiązane

Dyskusja (2)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".

bogdan_z_opola

Dobrze, że redakcja pilnuje tematu, bo destabilizacja to fakt, ale serio wierzycie, że my tu w Polsce jesteśmy bezpieczniejsi niż Mołdawianie? Skoro Sor kupił tam tysiące ludzi za marne grosze, to pomyślcie, ilu naszych decydentów już dawno bierze przelewy, tylko o tym nikt głośno nie napisze.

tadeusz_k

Czy my naprawdę mamy jakiekolwiek narzędzia, żeby się przed taką korupcją obronić? Skoro jeden oligarcha potrafi kupić pół kraju za drobne, to co stoi na przeszkodzie, żeby za chwilę to samo wydarzyło się u nas?