MON odpowiada w sprawie obrony stolicy. Mariusz Błaszczak: To wycofanie ochrony Warszawy
Resort obrony narodowej wydał komunikat w odpowiedzi na doniesienia o braku ochrony antyrakietowej polskich miast. Według serwisu DoRzeczy.pl, oświadczenie to wywołało ostrą reakcję byłego szefa MON, który zarzuca obecnemu kierownictwu rezygnację z osłony stolicy.

Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, Ministerstwo Obrony Narodowej wydało oficjalny komunikat, odnosząc się do pojawiających się w przestrzeni publicznej komentarzy dotyczących rzekomego braku ochrony naszych miast przed zagrożeniami z powietrza. Resort przekazał, że polskie wojsko posiada odpowiednie zdolności do zapewnienia osłony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej wyznaczonych obiektów, w tym aglomeracji miejskich. Działania te mają być szczególnie intensywne we wschodniej i centralnej Polsce, angażując systemy sojusznicze.
To oświadczenie MON, to w praktyce przyznanie się do wycofania obrony antyrakietowej Warszawy, którą wprowadzaliśmy za rządów PiS
Mariusz Błaszczak
Ministerstwo wyjaśniło, że obrona powietrzna kraju nie opiera się na stałym rozmieszczeniu baterii rakietowych wokół każdego dużego miasta. Zamiast tego funkcjonuje system zintegrowany, którego elementy są rozmieszczane adekwatnie do aktualnej sytuacji oraz oceny zagrożeń. Osłoną mogą być obejmowane zarówno najważniejsze ośrodki administracyjne i gospodarcze, obiekty infrastruktury krytycznej, jak i zgrupowania Sił Zbrojnych RP. Resort wskazał, że zdolności te zapewniają m.in. systemy WISŁA/PATRIOT.
Do wyjaśnień resortu odniósł się Mariusz Błaszczak, były minister obrony narodowej i szef klubu parlamentarnego PiS. Polityk ocenił na platformie X, że oświadczenie MON to w praktyce przyznanie się do wycofania obrony antyrakietowej Warszawy, którą wprowadzano za rządów jego formacji. Błaszczak podkreślił, że Polska posiada odpowiednie systemy, bo zostały one zbudowane w poprzednich latach, jednak kluczowe pozostaje pytanie o ich aktualne rozstawienie wokół stolicy.
Wydany komunikat zaznacza jednocześnie, że szczegółowe informacje o rozmieszczeniu i stopniu gotowości poszczególnych elementów obrony mają charakter operacyjny i nie są podawane do publicznej wiadomości. MON podkreśla, że w zależności od poziomu zagrożenia, wojsko może aktywować i przemieszczać odpowiednie środki osłony. Decyzje o priorytetach obronnych państwa mają determinować, które rejony są w danym momencie chronione najbardziej intensywnie.
Kwestia ochrony nieba staje się paląca w kontekście rosyjskich planów destabilizacji regionu, o czym informowaliśmy przy okazji analizy sytuacji w Mołdawii. Choć Polska planuje wydać 1,9 bln zł na zbrojenia, bezpieczeństwo obywateli zależy od bieżącego zarządzania już posiadanym sprzętem. W obliczu zagrożenia ze wschodu, brak stałej osłony nad kluczowym ośrodkiem decyzyjnym państwa budzi uzasadniony niepokój o stabilność systemu obrony. Polacy mają prawo wiedzieć, czy stolica jest chroniona realnie, czy jedynie teoretycznie.
Transparentność w kwestiach bezpieczeństwa jest fundamentem zaufania do instytucji państwowych, zwłaszcza gdy mowa o ochronie milionowej aglomeracji. Ukrywanie braku stałych posterunków ogniowych pod hasłem mobilności systemu może być wygodną wymówką dla oszczędności eksploatacyjnych. Bezpieczeństwo Warszawy to nie kwestia operacyjnej elastyczności, lecz racja stanu.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- ObronnośćORLEN, PGE, Enea, Tauron i KGHM podpisały porozumienie o wymianie informacji o zagrożeniach
- ObronnośćBGK i Vinci powołały pierwszy polski fundusz kosmiczny
- ObronnośćBGK przeznaczy 500 mln zł na inwestycje w polskie spółki kosmiczne
- ObronnośćSzwecja wyśle do Polski systemy Patriot dla ochrony hubu logistycznego
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
pewnie te baterie będą jeździć po kraju jak cyrk obwoźny, żeby każdy mógł sobie przez minutę poczuć się bezpiecznie. ciekawe, czy jak poleci rakieta, to będą sprawdzać w grafiku, czy dzisiaj stolica ma akurat dyżur pod parasolem
Wierzycie w te bajki o mobilności, kiedy nasi decydenci nie potrafią nawet sprawnie odśnieżyć autostrady? Rozmontują system w jednym miejscu, a zanim go rozłożą w drugim, to już nie będzie czego zbierać. Komu tak naprawdę zależy na tym, żeby stolica została bez tarczy?