Symbol polskości i wiary w Tatrach. Mija 125 lat od poświęcenia krzyża na Giewoncie
Krzyż na Giewoncie, górujący nad Zakopanem od 1901 roku, pozostaje jednym z najważniejszych symboli polskiej tożsamości narodowej i religijnej. Serwis DoRzeczy.pl przypomina historię tej imponującej konstrukcji, która powstała dzięki determinacji górali i lokalnego duchowieństwa w czasach zaborów.
Jak relacjonuje DoRzeczy.pl, inicjatywa wzniesienia krzyża na szczycie Giewontu wyszła od zakopiańskiego proboszcza, księdza Kazimierza Kaszelewskiego, oraz miejscowych górali. Choć oficjalnie region ten należał wówczas do Galicji, Zakopane pełniło funkcję prężnego ośrodka polskości, dającego schronienie twórcom i politykom marzącym o wolnej ojczyźnie. Budowa była potężnym wyzwaniem logistycznym: elementy o łącznej wadze ponad 1,8 tony oraz 400 kg cementu musiały zostać wniesione na wysokość 1894 m n.p.m. siłą ludzkich mięśni.
W bezprecedensowym przedsięwzięciu wzięło udział aż 500 osób, a same prace montażowe na szczycie trwały sześć dni. Transport materiałów odbywał się konno jedynie do Doliny Kondratowej, skąd uczestnicy wyprawy musieli własnoręcznie dźwigać stalowe części na szczyt. Uroczystego poświęcenia monumentu 19 sierpnia 1901 roku dokonał ks. kanclerz Władysław Bandurski, późniejszy kapelan Legionów Polskich, w obecności około 300 wiernych. Na skrzyżowaniu ramion widnieje łaciński napis oddający cześć Jezusowi Chrystusowi w 1900. rocznicę odkupienia.
Wybór Giewontu na miejsce postawienia krzyża nie był przypadkowy, mimo że pod uwagę brano również Czerwone Wierchy. Masyw ten, kojarzony z legendą o śpiących rycerzach czekających na sygnał do ratowania Polski, jest doskonale widoczny z Podhala i trwale dominuje nad panoramą Tatr. Od 2007 roku konstrukcja figuruje w rejestrze zabytków województwa małopolskiego, co stanowi formalną barierę dla pojawiających się współcześnie głosów o konieczności jego usunięcia z przestrzeni publicznej.
Historia krzyża na Giewoncie to nie tylko dzieje religijnego wotum, ale także świadectwo walki o polską obecność w Tatrach, co w tamtym czasie objawiało się m.in. w wygranym sporze o granice przy Morskim Oku. Wpisuje się to w szerszy kontekst naszych wcześniejszych publikacji dotyczących fundamentów chrześcijańskiej demokracji oraz walki o suwerenność narodową. Krzyż, zmodernizowany w 2000 roku o witraże z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, pozostaje niewzruszonym znakiem ciągłości kulturowej, której nie zdołały złamać ani zabory, ani współczesne prądy laicyzacyjne. Polska pod Giewontem trwała nawet wtedy, gdy nie było jej na mapach świata.
Dbałość o takie symbole to obowiązek państwa dbającego o własne korzenie, zwłaszcza gdy stanowią one o atrakcyjności i tożsamości całego regionu. Próby podważania obecności krzyża w polskim krajobrazie uderzają w fundamenty, na których zbudowano wspólnotę narodową. Monument na Giewoncie jest własnością polskiej historii, której żaden urzędnik nie ma prawa wymazać jednym podpisem.
Źródło: historia.dorzeczy.pl
Powiązane
- HistoriaW Sabinie odkryto stumetrowy akwedukt sprzed czasów rzymskich
- HistoriaPod Parkanami zginęło 9 tysięcy Turków, a 1,5 tysiąca trafiło do niewoli
- HistoriaHitler osobiście oglądał niemiecką defiladę w Warszawie 5 października 1939 roku
- HistoriaZakończono badania w Białutach: zabezpieczono ponad 18 ton prochów ofiar KL Soldau
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Szkoda, że lead milczy o tym, że ta stalowa konstrukcja działa dzisiaj jak gigantyczny piorunochron ściągający wyładowania z całej okolicy. Jako konserwator konstrukcji wysokościowych powiem wprost, że przy obecnych anomaliach pogodowych ten obiekt wymaga zupełnie innego systemu zabezpieczeń niż sto lat temu. Czekacie, aż kolejna burza skończy się tragedią, czy wolicie dalej udawać, że fizyka nie istnieje w obliczu symboli?
Plany zabezpieczenia turystów są obiecujące, ale dopóki nie zobaczę konkretnych barierek i lepszej sygnalizacji, to dla mnie tylko gadanie pod publiczkę. Przecież ten krzyż stoi tam ponad wiek i nagle wszyscy zdziwieni, że metal przyciąga pioruny? Ciekawe, ile jeszcze sezonów muszą zmarnować na analizy, zanim ktoś faktycznie zadba o bezpieczeństwo na szlaku.