Małopolska bez pobłażania dla nielegalnych migrantów. SG zarządziła deportacje
Funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej uderzyli w proceder nielegalnego zatrudnienia i naruszania zasad pobytu w Polsce. Zatrzymania w Krakowie oraz Jabłonce zakończyły się wydaniem natychmiastowych decyzji o powrocie dla obywateli Nepalu i Kolumbii.
Skuteczna kontrola legalności zatrudnienia przeprowadzona w jednej z krakowskich firm przyniosła wymierne rezultaty w walce z obchodzeniem polskich przepisów prawa pracy. W wyniku działań podjętych 31 lipca 2026 roku, funkcjonariusze z placówki w Krakowie zatrzymali 31-letniego obywatela Nepalu. Analiza jego sytuacji wykazała, że mężczyzna świadczył pracę bez jakiegokolwiek wymaganego zezwolenia, co stanowi rażące naruszenie porządku prawnego Rzeczypospolitej.
Reakcja państwa na to nadużycie była stanowcza i pozbawiona zbędnej zwłoki. Komendant Placówki Straży Granicznej w Krakowie, po wnikliwym rozpoznaniu sprawy, wydał wobec Nepalczyka decyzję zobowiązującą go do powrotu do kraju pochodzenia. Dodatkową dolegliwością, która ma zniechęcać innych do podobnych praktyk, jest roczny zakaz ponownego wjazdu na terytorium całej strefy Schengen, co w praktyce eliminuje cudzoziemca z europejskiego rynku pracy.
Tego samego dnia do kolejnego zatrzymania doszło w miejscowości Jabłonka, gdzie operowali funkcjonariusze z zakopiańskiej placówki SG. Tym razem w ręce służb wpadł obywatel Kolumbii, który nadużył gościnności państw europejskich. Mężczyzna dostał się do strefy Schengen przez Madryt, a następnie przyjechał do Polski, gdzie zignorował ustawowe limity pobytu w ruchu bezwizowym, wynoszące 90 dni w każdym okresie 180-dniowym.
Kolumbijczyk, mimo wyczerpania dopuszczalnego terminu legalnej obecności, nie podjął żadnych kroków w celu sformalizowania swojego statusu ani nie opuścił granic Rzeczypospolitej. Wobec tak jawnego lekceważenia procedur administracyjnych, Komendant PSG w Krakowie nakazał mu opuszczenie Polski w ciągu 30 dni. Decyzja ta wiąże się również z zakazem wjazdu do państw członkowskich strefy Schengen, co potwierdza szczelność systemu ochrony granic przed osobami nadużywającymi ułatwień wizowych.
Temat egzekwowania prawa pobytowego i walki z nielegalną migracją systematycznie powraca w naszych materiałach, czego przykładem są publikacje takie jak Raport graniczny 31.07: Masowe deportacje i szczelna blokada na granicy z Litwą czy Koniec nielegalnych pobytów w Małopolsce i Świętokrzyskiem. SG zarządziła deportacje. Zgodnie z polskim porządkiem prawnym, każda decyzja o zobowiązaniu do powrotu wydawana przez Straż Graniczną podlega procedurze administracyjnej, która w przypadku braku legalnych podstaw do pobytu, musi kończyć się wydaleniem cudzoziemca z terytorium państwa, o czym informowaliśmy przy okazji akcji w Małopolsce i Świętokrzyskiem.
Działania Karpackiego Oddziału Straży Granicznej to jasny sygnał, że Polska nie jest miejscem dla osób, które traktują nasze przepisy jako opcjonalne wytyczne. Państwo polskie, dbając o bezpieczeństwo i stabilność rynku pracy, konsekwentnie eliminuje jednostki żerujące na systemie bezwizowym lub pracujące w szarej strefie. Każde takie zatrzymanie to krok w stronę przywrócenia elementarnej sprawiedliwości wobec tych, którzy starają się o legalne dokumenty i szanują polską rację stanu.
Źródło: karpacki.strazgraniczna.pl
Powiązane
- Granica i bezpieczeństwoRaport graniczny 12.08: Deportacje przestępców i uderzenie w szlaki kradzionego mienia
- Granica i bezpieczeństwoBobrowniki: Straż Graniczna ratowała życie podróżnego podczas kontroli autobusu
- Granica i bezpieczeństwoBiałorusin wpadł w Słubicach z transportem kradzionych rowerów. Czeka go deportacja
- Granica i bezpieczeństwoRecydywista z Ukrainy wydalony z Polski. Atakował policjantów i kradł
Dyskusja (1)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
90 dni limitu pobytu to jest jakiś żart przy obecnej dziurawości granic. skoro jeden Kolumbijczyk wpadł po takim czasie, to ilu tysięcy nikt nawet nie sprawdził przez lata? zaraz się obudzicie w kraju, gdzie statystyka nie ma nic wspólnego z rzeczywistością na ulicach