Zagraniczne sieci opanowują Olsztyn. Lokalne, polskie firmy zamykane po dekadach
Stolica Warmii i Mazur staje się bastionem zagranicznych koncernów handlowych, które wypierają z rynku rodzimych przedsiębiorców. Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, w Olsztynie działa już ponad 30 marketów należących do kapitału z Niemiec, Portugalii, Francji i Danii, podczas gdy kultowe polskie punkty usługowe i sklepy bankrutują.
Zagraniczne sieci handlowe zdominowały krajobraz handlowy Olsztyna, drastycznie ograniczając pole manewru dla lokalnego, tradycyjnego biznesu. Według danych przytoczonych przez DoRzeczy.pl, w mieście funkcjonuje obecnie 21 sklepów portugalskiej sieci Biedronka, co oznacza, że jeden market przypada na około 7,9 tys. mieszkańców. Niemiecka konkurencja nie pozostaje w tyle – Lidl dysponuje 9 placówkami, a ekspansję kontynuują także marki Aldi, Netto, Kaufland oraz francuski gigant Auchan.
Skutki tej nierównej walki o klienta są dla lokalnej przedsiębiorczości opłakane. W ostatnich miesiącach z mapy Olsztyna zniknęły firmy z wieloletnią tradycją, w tym market budowlany Ryno, który działał nieprzerwanie od 1998 roku. Podobny los spotkał najstarszy w mieście salon meblowy oraz butik odzieżowy Madonna, który zakończył swoją działalność na początku 2026 roku. Upadają nie tylko sklepy, ale i punkty usługowe, które przez dekady tworzyły tożsamość stolicy regionu.
| Sieć (kraj pochodzenia) | Liczba placówek |
|---|---|
| Biedronka (Portugalia) | 21 |
| Lidl (Niemcy) | 9 |
| Aldi (Niemcy) | 3 |
| Kaufland / Auchan / Netto | po 1 |
Źródło: DoRzeczy.pl / GUS
Proces degradacji polskiego handlu w Olsztynie dotyka branż, które dotąd wydawały się odporne na ekspansję dyskontów. W maju ubiegłego roku zamknięto ostatnią w mieście pracownię kapeluszy Wandy Fuks, funkcjonującą przez 60 lat. Listę strat uzupełniają zamknięta po trzech dekadach Pizzeria Roma, księgarnia Logos z 29-letnim stażem oraz biblioteka multimedialna Planeta 11. Lokalni przedsiębiorcy muszą mierzyć się nie tylko z potęgą kapitałową marketów, ale i z ekspansją galerii handlowych, gdzie dominują zagraniczne spółki.
Sytuacja w Olsztynie to jaskrawy przykład trendu, który wcześniej dotknął mniejsze miejscowości regionu, a dziś uderza w samo centrum województwa. Podczas gdy system podatkowy, jak alarmował niedawno Mateusz Morawiecki, staje się nieszczelny, zagraniczni giganci drenują lokalne rynki, transferując zyski poza granice kraju. Państwo, zamiast chronić fundament polskiej gospodarki, jakim jest rodzimy handel i rzemiosło, bezczynnie przygląda się, jak dziesiątki lat budowania lokalnych marek przegrywa z agresywną polityką cenową globalnych korporacji. Bez realnego wsparcia dla polskiego kapitału, polskie miasta zamienią się w pustynie handlowe zdominowane przez obcy kapitał.
Olsztyn liczy realnie około 200 tysięcy mieszkańców, biorąc pod uwagę dane z sieci komórkowych, duży kampus studencki oraz napływ imigrantów. Mimo rosnącej liczby konsumentów, tort jest dzielony niemal wyłącznie między podmioty zewnętrzne. To gorzka lekcja dla samorządów i administracji centralnej – bez ochrony własnego rynku, polski drobny handel po prostu przestanie istnieć na rzecz zagranicznych monopolistów.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- GospodarkaMade in Wroclaw 2026: regionalny finał Startup World Cup i szansa na milion dolarów
- GospodarkaA4 Katowice–Kraków bez opłat od 16 marca 2027 roku
- GospodarkaMinisterstwo Sprawiedliwości rozmawia o szarej strefie na rynku kredytów konsumenckich
- Gospodarka41. Skoordynowany Tydzień Kontroli ECR EGTC trwa w 11 państwach, także w Polsce
Dyskusja (0)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".