Unijne uderzenie w tani import. Prawo do naprawy zmieni rynek elektroniki
Unijna dyrektywa Right to Repair wymusi na producentach i importerach zapewnienie części zamiennych oraz napraw sprzętu elektronicznego także po gwarancji. Nowe przepisy, o których informuje serwis Bankier.pl, mogą stać się barierą nie do przejścia dla mniejszych firm sprowadzających tanią technologię z Chin.
Serwis Bankier.pl informuje o nadchodzących zmianach, które radykalnie zmienią zasady obrotu elektroniką i sprzętem AGD na terenie Unii Europejskiej. Unijna dyrektywa „Right to Repair” nakłada na podmioty wprowadzające towar na rynek obowiązek zapewnienia serwisu i części zamiennych, co ma ograniczyć produkcję elektrośmieci. Dla konsumenta oznacza to wydłużenie ochrony po naprawie, ale dla biznesu opartego na szybkim obrocie tanim towarem – poważne turbulencje.
Nowe regulacje uderzą przede wszystkim w importerów działających w sektorze e-commerce, którzy bazują na sprowadzaniu elektroniki spoza Unii Europejskiej, głównie z Azji. Prawnicy cytowani przez portal wskazują, że największe wyzwanie czeka niewielkie firmy, które nie posiadają własnej infrastruktury serwisowej. Do tej pory model biznesowy wielu z nich kończył się na sprzedaży urządzenia, teraz będą musieli brać odpowiedzialność za jego sprawność przez lata.
Z punktu widzenia polskiej racji stanu i bezpieczeństwa konsumentów, ograniczenie zalewu rynku jednorazowym sprzętem niskiej jakości wydaje się ruchem pożądanym, jednak rodzi pytania o koszty prowadzenia działalności. Unijna biurokracja po raz kolejny dokłada obowiązków administracyjnych, które mogą wyeliminować z rynku mniejszych, rodzimych graczy, niezdolnych do konkurowania z gigantami w zakresie logistyki części zamiennych. Polska suwerenność gospodarcza wymaga silnych firm, a nie takich, które zostaną przygniecione kolejnymi dyrektywami narzucanymi centralnie z Brukseli.
Temat regulacji rynkowych i obciążeń nakładanych na przedsiębiorców regularnie pojawia się w naszych analizach, co potwierdzają wcześniejsze materiały serwisu PrawicaPolska.pl. W kontekście globalnych napięć handlowych i dbałości o jakość produktów, opisywaliśmy już m.in. Widmo amerykańskich ceł nad Polską. Domański ujawnia kulisy rozmów o podatku cyfrowym, co pokazuje, że handel międzynarodowy staje się coraz mocniej regulowanym polem gry, gdzie twarde wymogi techniczne pełnią rolę nowoczesnych barier celnych, o czym pisaliśmy analizując widmo amerykańskich ceł nad Polską.
Brukselski dyktat pod płaszczykiem ekologii i dbałości o klienta tworzy system, w którym tylko najwięksi będą mogli przetrwać. Importerzy towarów z Chin muszą przygotować się na to, że model sprzedaj i zapomnij odchodzi do lamusa. Czy polskie firmy zdążą dostosować się do nowych wymogów, czy zostaną wypchnięte z rynku przez zachodnie koncerny z gotowym zapleczem serwisowym? Czas pokaże, ale koszt tych zmian ostatecznie i tak poniesie polski klient w cenie droższego, choć trwalszego sprzętu.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- GospodarkaDegradacja Azotów i Pepco w indeksie MSCI. Do składu wchodzą Asbis oraz GPW
- GospodarkaStartupy podbierają talenty gigantom. Młode firmy wygrywają elastycznością i udziałami
- GospodarkaETF-y kuszą Polaków prostotą. Wybór funduszu to jednak pułapka na nieuważnych
- GospodarkaFiasko planów Asseco Poland. Walne zgromadzenie odrzuciło programy dla menedżerów
Dyskusja (0)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".