Polski kardioznacznik SYN2 coraz bliżej rynku. Syn2bio kończy ważny etap badań
Polska technologia diagnostyczna wchodzi w decydującą fazę, a serwis Bankier.pl informuje o postępach w badaniach klinicznych innowacyjnego radiofarmaceutyku SYN2. Spółka Syn2bio spodziewa się kluczowych wyników analizy pośredniej z ośrodków europejskich jeszcze w czwartym kwartale 2026 roku.
Jak podaje Bankier.pl, spółka kontynuuje obecnie III fazę badań klinicznych nad kardioznacznikiem SYN2, który ma służyć do precyzyjnej diagnostyki chorób serca metodą PET/CT. Projekt realizowany jest na szeroką skalę, obejmując grupę około 200–220 pacjentów w Europie oraz Stanach Zjednoczonych. Liczba zrekrutowanych osób w Europie pozwoliła już na uruchomienie zaplanowanej analizy pośredniej, co stanowi istotny kamień milowy na drodze do komercjalizacji polskiej myśli technologicznej.
Dodatkowym źródłem finansowania mogą być granty, dotacje oraz środki z programów wsparcia badań rozwojowych przeznaczonych dla małych i średnich przedsiębiorstw. Z takich programów Syn2bio zamierza korzystać, mając status MŚP, którego nie miał Synektik będący dużym przedsiębiorstwem
komunikat Syn2bio
Równolegle trwają intensywne przygotowania do ekspansji na rynek amerykański. Syn2bio przeprowadziło już transfer technologii produkcji oraz wdrożyło niezbędne procedury jakościowe w tamtejszych ośrodkach. Pełne rozpoczęcie rekrutacji pacjentów za oceanem jest obecnie uzależnione od formalnej decyzji amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA), która musi przypisać projektowi numer IND.
Model biznesowy spółki zakłada brak przychodów ze sprzedaży aż do momentu rynkowego debiutu kardioznacznika. W trzecim kwartale roku obrotowego, kończącym się w czerwcu 2026 roku, nakłady na prace rozwojowe wyniosły około 11 mln zł, co przekroczyło dotychczasowe średnie wydatki kwartalne. Zarząd tłumaczy ten wzrost intensyfikacją prac badawczych przed okresem letnim, co świadczy o dążeniu do sprawnego domknięcia etapów klinicznych.
Sytuacja płynnościowa podmiotu pozostaje stabilna, choć wymaga dyscypliny finansowej. Na koniec czerwca 2026 r. Syn2bio dysponowało kwotą blisko 19 mln zł, co według szacunków kierownictwa wystarczy na finansowanie badań przez kolejne 10–11 miesięcy. Spółka planuje również aktywnie zabiegać o zewnętrzne wsparcie, wykorzystując swoje uprawnienia wynikające z posiadania statusu małego i średniego przedsiębiorstwa.
To kolejny przykład polskiej spółki technologicznej, która mimo braku bieżących zysków, konsekwentnie buduje wartość na wymagającym rynku medycznym, podobnie jak opisywany przez nas projekt DataWalk stawiający na rynek USA. W świecie wysokich technologii droga do zysku jest długa i kosztowna, ale kontrola nad własnym produktem o globalnym potencjale to jedyny sposób na budowę trwałej przewagi polskiej gospodarki. Ostateczny sukces SYN2 zależeć będzie od sprawności w przejściu przez sito amerykańskich i europejskich regulatorów.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- GospodarkaA4 Katowice–Kraków bez opłat od 16 marca 2027 roku
- GospodarkaMinisterstwo Sprawiedliwości rozmawia o szarej strefie na rynku kredytów konsumenckich
- Gospodarka41. Skoordynowany Tydzień Kontroli ECR EGTC trwa w 11 państwach, także w Polsce
- GospodarkaGPW uruchomiła silnik WATS – arkusz zleceń ukryty w wybranych fazach sesji
Dyskusja (3)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
skoro wydają 11 mln zł na kwartał a mają tylko 19 mln w kasie, to za pół roku ten wielki polski wynalazek pójdzie pod młotek za bezcen do jakiegoś koncernu z Niemiec albo USA. kto tam w ogóle pilnuje budżetu, skoro finansowania starczy im ledwo na dokończenie obiadu a nie na badania do 2026 roku?
Masz rację, że kasa topnieje w oczach, ale przecież u nas to jest standard od lat. Co z tego, że nasi naukowcy coś wymyślą, skoro państwo potrafi tylko dawać granty na start, a potem patrzy, jak zachodni fundusz przejmuje gotowy produkt za grosze? Zobaczysz, że za dwa lata będziemy kupować ten marker od Amerykanów pod inną nazwą i za dziesięć razy większą cenę, bo nikt w Warszawie nie potrafi zabezpieczyć strategicznego biznesu. Czy w tym kraju kiedykolwiek powstanie coś, co zostanie w naszych rękach od A do Z?
Mój sąsiad też miał patent na nową pompę, to go urzędnicy tak przemielili papierami, że w końcu wszystko sprzedał Szwajcarom za ułamek ceny. Wy tak wierzycie w te polskie sukcesy, a pewnie za rok przeczytamy, że marka została kupiona przez fundusz z Bostonu i tyle z tego zobaczymy.