Miliardowe straty polskiego górnictwa. Wydobycie węgla pod znakiem zapytania
Polski sektor wydobywczy zmaga się z drastycznym załamaniem rentowności, generując ponad 8 miliardów złotych straty operacyjnej EBITDA. Po zakończeniu wydobycia przez Czechów w styczniu 2026 roku, Polska pozostała ostatnim krajem w Unii Europejskiej eksploatującym węgiel kamienny.
Serwis Bankier.pl opublikował alarmujące dane dotyczące kondycji finansowej krajowych kopalń, które w 2025 roku znalazły się głęboko pod kreską. Zyski operacyjne sektora (EBITDA) zamknęły się wynikiem 8,065 miliarda złotych na minusie, co stawia pod znakiem zapytania dotychczasowy model funkcjonowania branży. Podczas gdy jeszcze w 2022 roku sektor notował miliardowe zyski, obecna rzeczywistość to gwałtownie rosnące koszty i spadające wydobycie.
Wydobycie węgla w Polsce się już nie opłaca – musimy spojrzeć prawdzie w oczy – rynek zweryfikował przyszłość górnictwa. Za kilka lat nasze zapotrzebowanie na węgiel obsłużą 2-3 kopalnie. Ktokolwiek twierdzi inaczej, nie zaglądał w dane
prezes Fundacji Instrat Michał Hetmański
Największe ciężary finansowe generują giganci: Jastrzębska Spółka Węglowa ze stratą 3,9 mld zł oraz Polska Grupa Górnicza, której wynik zamknął się kwotą 2 mld zł na minusie. Jak wynika z danych Fundacji Instrat, PGG otwarcie przyznaje, że bez państwowych dotacji straciłaby płynność finansową. Jedynie Lubelski Węgiel Bogdanka oraz Południowy Koncern Węglowy zdołały utrzymać dodatni wynik EBITDA, przy czym Bogdanka korzysta z najniższych kosztów wydobycia w kraju i stabilnego odbiorcy w postaci grupy Enea.
Ekonomiczny fundament branży kruszeje pod wpływem rosnących kosztów produkcji, które w krótkim czasie wzrosły z 708 zł do 897 zł za tonę. Wydobycie spadło do poziomu 42,8 mln ton, a zatrudnienie w sektorze skurczyło się o 3,6 proc. w stosunku do 2024 roku, głównie z powodu nieobsadzania miejsc po pracownikach odchodzących na emeryturę. Procesy restrukturyzacyjne w PGG i JSW obejmują likwidację kopalń oraz ograniczanie kosztów pracy, co finansowane jest m.in. z gwarantowanych przez państwo osłon.
Sytuacja ta wymusza brutalną weryfikację planów energetycznych państwa, gdyż utrzymywanie nierentownych zakładów staje się coraz większym obciążeniem dla budżetu. Przy rosnących kosztach wydobycia i unijnej polityce klimatycznej, polski podatnik musi finansować przetrwanie sektora, który jeszcze trzy lata temu przynosił miliardy. Jeśli trend się utrzyma, ciężar ratowania płynności finansowej spółek węglowych może uderzyć w inne priorytety gospodarcze, jak choćby wsparcie dla technologicznych czempionów, o którym pisaliśmy w kontekście inwestycji funduszu Chrobry. Ostatecznie o losie polskiego węgla zdecydują nie sentymenty, a twarda matematyka kosztów wydobycia, które w Polsce stają się niekonkurencyjne.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- GospodarkaWłoska Guardia di Finanza z wizytą studyjną w KAS
- GospodarkaPilotaż krótszego czasu pracy: 78 firm, prawie 5 tys. pracowników, wnioski w 2027 roku
- GospodarkaKolejna zgoda regulacyjna dla wezwania na akcje Żabka Group
- GospodarkaAkt oskarżenia dla 14 osób: 1293 nierzetelne faktury i ponad 53 mln zł uszczupleń
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Szkoda tylko, że nikt nie powie głośno, ile z tych miliardów strat to wynik głupich decyzji na samej górze, a nie realnych kosztów fedrowania. Kto z was wierzy, że to padło samo z siebie w dwa lata?
U nas w Lubelskim to samo, niby najnowocześniejsza kopalnia w kraju, a zaraz nas zlicytują przez te warszawskie tabelki. Zobaczycie, że za dwa lata będziemy kupować ruski albo kolumbijski węgiel od pośredników, bo własnego nie pozwolą nam wykopać. Kto na tym zarobi najwięcej, jak już wszystko zaoracie?