Gotówka w bankach na cenzurowanym. Wypłata 40 tysięcy złotych staje się wyzwaniem
Banki systematycznie utrudniają dostęp do gotówki, zmuszając klientów do dalekich podróży lub uciążliwego pobierania pieniędzy w ratach. Jak informuje serwis Bankier.pl, problem pojawia się już przy kwocie 40 tysięcy złotych, gdy w danej miejscowości brakuje placówki z obsługą kasową.
Portal Bankier.pl ujawnił skalę problemów, z jakimi muszą mierzyć się Polacy chcący dysponować własnymi oszczędnościami w formie gotówkowej. Redakcja skierowała zapytania do dwunastu czołowych instytucji finansowych, a uzyskane odpowiedzi wskazują na niepokojący trend. W przypadku braku kasy w lokalnym oddziale, banki bez żenady sugerują klientom wycieczkę do innego miasta lub pobieranie środków na raty przy użyciu bankomatów.
Standardową procedurą w większości banków pozostaje konieczność zgłaszania chęci wypłaty większej sumy z wyprzedzeniem, co samo w sobie jest formą reglamentacji dostępu do pieniądza. Prawdziwa bariera wyrasta jednak przed mieszkańcami mniejszych ośrodków, gdzie proces likwidacji okienek kasowych postępuje najszybciej. Znikające placówki z obsługą gotówkową stawiają obywateli pod ścianą, podważając zaufanie do stabilności systemu bankowego.
Instytucje finansowe, mimo generowania potężnych zysków, tną koszty kosztem wygody i bezpieczeństwa finansowego Polaków. W naszych wcześniejszych publikacjach informowaliśmy chociażby, że mBank zanotował miliardowy zysk, co pokazuje, że sektor stać na utrzymanie standardowej obsługi. Zamiast tego, klienci otrzymują propozycję wielokrotnego korzystania z bankomatów, co w przypadku kwoty rzędu 40 tysięcy złotych jest procesem czasochłonnym i absurdalnym, o czym informowaliśmy przy okazji rekordowych wyników mBanku.
Działania te wpisują się w szerszy kontekst wypychania gotówki z obiegu pod pretekstem cyfryzacji, co uderza w suwerenność finansową jednostki. Warto przypomnieć, że w naszych materiałach regularnie wracają tematy dotyczące kontroli nad rynkiem finansowym, jak choćby tekst Koniec samowoli ubezpieczycieli? Rząd zapowiada twardy nadzór KNF. Brak łatwego dostępu do fizycznego pieniądza to ograniczenie prawa własności w białych rękawiczkach, realizowane przez korporacyjną biurokrację.
Odsyłanie klienta „do innego miasta”, by mógł odebrać swoje ciężko zarobione pieniądze, to przejaw arogancji sektora bankowego, który zapomina o swojej służebnej roli wobec gospodarki. Państwo powinno stać na straży wolności wyboru formy płatności, nie pozwalając na to, by banki samowolnie dyktowały warunki dostępu do kapitału. Jeśli system nie potrafi sprawnie wydać 40 tysięcy złotych, to mamy do czynienia z poważną awarią zaufania na linii obywatel-instytucja.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- GospodarkaPrawie 9 miliardów złotych w portfelu Mirbudu. Infrastruktura napędza polskiego giganta
- GospodarkaEsaliens TFI zwiększa zaangażowanie w Torpol. Fundusze kontrolują blisko 9 proc. głosów
- GospodarkaStalprodukt traci przez tani import. Przychody Segmentu Blach spadły do 313,5 mln zł
- GospodarkaFeerum zmienia strategię w Egipcie. Polska spółka stawia na eksport zamiast fabryki
Dyskusja (1)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
najpierw latami nas naganiali na te konta i karty, a teraz własne pieniądze będziemy oglądać tylko na obrazku w aplikacji. ciekawe, który z was pierwszy pobiegnie na policję, jak mu bank zablokuje dostęp do portfela jednym kliknięciem dla waszego bezpieczeństwa