BMW redukuje tysiące etatów. Niemiecka motoryzacja w głębokim kryzysie
Niemiecki gigant motoryzacyjny BMW planuje likwidację 8 tysięcy miejsc pracy na całym świecie. Jak donosi serwis Bankier.pl, proces ten uderzy przede wszystkim w samą Republikę Federalną Niemiec.
Niemiecka potęga gospodarcza, przez lata budowana na sukcesie branży automotive, zaczyna pękać na oczach Europy. Serwis Bankier.pl, powołując się na ustalenia agencji dpa oraz źródła wewnątrz koncernu, poinformował o drastycznych krokach podjętych przez BMW. Firma zamierza zlikwidować 8 tysięcy etatów w swoich strukturach na całym świecie, co stanowi jasny sygnał, że dotychczasowy model biznesowy zachodniego sąsiada wymaga bolesnej korekty.
Cięcia nie rozłożą się równomiernie na mapie świata, co obnaża słabość niemieckiego rynku pracy w zderzeniu z nowymi realiami gospodarczymi. Szacuje się, że ponad połowa planowanych redukcji dotknie pracowników w samych Niemczech. Decyzja ta zapadła w środę, 29 lipca, i wpisuje się w szerszą falę zwolnień, która przetacza się przez europejski sektor przemysłowy poddany ogromnej presji kosztowej.
Zjawisko to obserwujemy bacznie na łamach naszego serwisu, gdzie temat kondycji rynku pracy powraca regularnie. Przywoływaliśmy już Alarmujące dane BIEC: Rynek pracy pod presją, widmo wzrostu bezrobocia, które wskazują na narastające napięcia w gospodarce. Choć w Polsce bezrobocie rejestrowane w maju 2026 roku wynosiło 5,9%, to zapaść u naszego największego partnera handlowego musi być traktowana jako ostrzeżenie dla rodzimego przemysłu kooperującego z niemieckimi gigantami, o czym szczegółowo informowaliśmy w analizie danych BIEC.
Upadek mitu o wiecznej stabilności niemieckich koncernów to lekcja suwerennościowej gospodarki: uzależnienie od jednego rynku lub ideologicznych projektów energetycznych kończy się tysiącami zwolnionych pracowników. BMW, redukując zatrudnienie, wystawia rachunek za lata błędnej polityki przemysłowej Berlina. Dla polskiego interesu narodowego kluczowe staje się teraz dbanie o własne bezpieczeństwo ekonomiczne, by rykoszet zza Odry nie uderzył w nasze zakłady produkcyjne.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- GospodarkaFirmy TSL widzą więcej zleceń, ale polscy przewoźnicy wciąż wstrzymują się z inwestycjami
- GospodarkaRyzyko powtórki Czarnego Poniedziałku. Michael Burry ostrzega przed krachem na Wall Street
- GospodarkaCeny paliw w końcu spadną? Wyraźne obniżki w hurcie dają nadzieję kierowcom
- GospodarkaPrzełom w budowie CPK. Port Polska uruchamia inwestycje za 54 miliardy złotych
Dyskusja (1)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Skoro giganci tak tną etaty, to kto właściwie ma kupować te ich nowe auta elektryczne za kilkaset tysięcy? Przecież to się finansowo całkowicie rozlatuje i nikt o tym głośno nie mówi.