Rosyjskie prowokacje u bram Koszalina. Admirał Ziemiański ostrzega przed wojną hybrydową
Rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20M został przechwycony przez polskie myśliwce zaledwie 56 kilometrów od wybrzeża w okolicach Koszalina. To kolejny incydent w trwającej od lat wojnie hybrydowej, która obejmuje niszczenie podmorskich kabli i zakłócanie sygnałów GPS.
Rosyjska aktywność wojskowa na Bałtyku przybiera na sile, co potwierdzają doniesienia serwisu DoRzeczy.pl o kolejnych incydentach naruszających spokój w regionie. Do jednego z najpoważniejszych zdarzeń doszło 4 lipca, gdy polska dyżurna para samolotów została zmuszona do przechwycenia maszyny Federacji Rosyjskiej. Rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20M operował zaledwie 56 kilometrów na północny zachód od Koszalina, co stanowi bezpośrednie wyzwanie dla czujności naszych sił powietrznych.
Rosja po raz kolejny prowadzi działania o charakterze prowokacyjnym w pobliżu granic państw NATO, sprawdzając czujność i gotowość systemów obrony Sojuszu
minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz
O powadze sytuacji poinformował szef resortu obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, wskazując na celowe działanie Moskwy wymierzone w systemy obronne Sojuszu Północnoatlantyckiego. Według ministra, Rosja regularnie sprawdza gotowość sił NATO poprzez prowokacje w pobliżu granic państw członkowskich. Tak bliska obecność wrogich jednostek rozpoznawczych u polskich wybrzeży wymusza stałe utrzymywanie najwyższej gotowości operacyjnej.
Inspektor Marynarki Wojennej wiceadmirał Jarosław Ziemiański podkreślił na antenie TVP Info, że działania te nie są odizolowanymi przypadkami, lecz elementem długofalowej strategii Kremla. Wojna hybrydowa na Bałtyku trwa od kilku lat i przejawia się nie tylko w incydentach lotniczych, ale także w uderzeniach w infrastrukturę krytyczną. Admirał wskazał na niszczenie kabli podmorskich oraz zakłócanie sygnału GPS jako operacje prowadzone konsekwentnie „poniżej progu wojny”.
W obliczu rosnącej presji ze Wschodu, polska Marynarka Wojenna przechodzi proces modernizacji, który ma wzmocnić nasze bezpieczeństwo morskie. Admirał Ziemiański, komentując zakup szwedzkich łodzi podwodnych oraz budowę nowych fregat, porównał ten skok technologiczny do przesiadki do luksusowego Maybacha. Mimo to oficer zaznaczył, że żadna marynarka nie jest w stanie w pełni zabezpieczyć każdego elementu infrastruktury krytycznej kraju.
Rosyjskie testowanie polskiej odporności na Bałtyku staje się normą, a nie wyjątkiem, co wymaga od państwa nie tylko deklaracji, ale realnych nakładów na obronność. Skuteczna ochrona granic morskich i przestrzeni powietrznej to fundament racji stanu, szczególnie gdy agresor operuje kilkanaście minut lotu od polskich miast. Bezpieczeństwo żeglugi i nienaruszalność infrastruktury podwodnej to dzisiaj klucz do stabilności gospodarczej całego regionu.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- Europa i światIrlandia proponuje budżet UE mniejszy o 141 mld euro od projektu Komisji
- Europa i światUE zapowiedziała w poniedziałek zatwierdzenie największego zestawu sankcji na Rosję
- Europa i światUSA zaprzeczają, by wysłannicy Trumpa grozili Ukrainie odcięciem wywiadu
- Europa i światFirmy Lorinca Meszarosa przekazały Megafonowi co najmniej 4,5 mld forintów od 2022 r.
Dyskusja (3)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Mieszkam niedaleko i nikt tu o żadnych alarmach nie słyszał, więc o co właściwie chodzi z tymi 56 kilometrami? Skoro to takie groźne i blisko, to dlaczego dowiadujemy się o tym dopiero z mediów, a nie z oficjalnych komunikatów dla mieszkańców regionu?
robert, ty byś pewnie chciał żeby cię budzili osobiście przy każdym przelocie, a prawda jest taka, że oni nam pod nosem te kable tną a my wciąż tylko wyrażamy zaniepokojenie. ile jeszcze takich prowokacji musi być, żebyśmy w końcu przestali udawać że to tylko ćwiczenia?
za moich czasów to jak obcy samolot się zbliżał to reakcja była konkretna, a teraz tylko te komunikaty o przechwyceniu i zero efektu. co z tego że podrywamy myśliwce skoro oni i tak robią na tym Bałtyku co chcą i nawet nam sygnał w telefonach potrafią wyłączyć. boicie się im pokazać gdzie ich miejsce czy czekacie aż nam te kable pod wodą do reszty poprzecinają?