Rosyjska propaganda pęka od środka? Prilepin ostrzega przed nacjonalizmem
Naczelny propagandysta Kremla Zachar Prilepin niespodziewanie zmienił front, wskazując na nowe, wewnętrzne zagrożenie dla reżimu Władimira Putina. Według relacji serwisu DoRzeczy.pl, rosyjski nacjonalizm ma być obecnie postrzegany przez elity władzy jako siła równie niebezpieczna, co zachodni liberalizm.
Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, Zachar Prilepin, uznawany za naczelnego propagandystę tzw. specjalnej operacji wojskowej, zaczął publicznie przestrzegać przed radykalnymi nastrojami we własnym kraju. To zaskakujący zwrot akcji w narracji człowieka, który dotychczas budował swoją pozycję na skrajnie szowinistycznych hasłach i bezwarunkowym wspieraniu agresji. Teraz jednak rosyjski nacjonalizm staje się dla Kremla problemem, który wymyka się spod kontroli centralnego aparatu sterowania.
W ocenie Prilepina, rosnąca w siłę fala nacjonalistyczna może uderzyć bezpośrednio w stabilność władzy Władimira Putina. Propagandysta stawia ten ruch w jednym szeregu z zachodnim liberalizmem, sugerując, że oba nurty niosą ze sobą identyczny ładunek destrukcyjny dla obecnego układu na Kremlu. Zmiana ta sugeruje, że rosyjskie elity zaczynają odczuwać lęk przed siłami, które same wcześniej wyhodowały i uzbroiły ideologicznie na potrzeby wojny.
Sytuacja ta wpisuje się w szerszy obraz destabilizacji rosyjskiego zaplecza, o którym informowaliśmy m.in. przy okazji doniesień o tym, jak ukraińskie drony paraliżują rosyjską logistykę podczas ataków pod Moskwą. Gdy frontowa machina wojenna zaczyna zgrzytać pod wpływem uderzeń zewnętrznych, na tyłach dochodzi do tarć ideologicznych. Reżim, który dotąd dławił jedynie opozycję demokratyczną, musi teraz mierzyć się z gniewem tych, dla których linia partii okazała się zbyt mało radykalna.
Dla Polski i całego regionu te wewnętrzne pęknięcia w rosyjskim monolicie są sygnałem kluczowym, choć nie dającym powodów do naiwnego optymizmu. Walka między kremlowskim pragmatyzmem a oddolnym nacjonalizmem to w rzeczywistości spór o to, jak skuteczniej prowadzić politykę imperialną. Warszawa musi z uwagą obserwować te procesy, bo każda forma radykalizacji za naszą wschodnią granicą bezpośrednio rzutuje na stan bezpieczeństwa naszych granic. Jeśli filary propagandy zaczynają bić na alarm, oznacza to, że strach na Kremlu jest już realny i policzalny.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- Europa i światIrlandia proponuje budżet UE mniejszy o 141 mld euro od projektu Komisji
- Europa i światUE zapowiedziała w poniedziałek zatwierdzenie największego zestawu sankcji na Rosję
- Europa i światUSA zaprzeczają, by wysłannicy Trumpa grozili Ukrainie odcięciem wywiadu
- Europa i światFirmy Lorinca Meszarosa przekazały Megafonowi co najmniej 4,5 mld forintów od 2022 r.
Dyskusja (0)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".