Made in Wroclaw 2026: regionalny finał Startup World Cup i szansa na milion dolarówRezerwy paliwa na ponad 91 dni, a Motyka leci do Arabii SaudyjskiejNavi Pillay z RPA laureatką Pokojowej Nagrody Nobla 2026Przydacz: inicjatorem spotkania Nawrockiego z Pacquiao była strona filipińskaSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniskaŁódzkie nastolatki zmyśliły atak nożem; sprawa trafi do sądu rodzinnegoMade in Wroclaw 2026: regionalny finał Startup World Cup i szansa na milion dolarówRezerwy paliwa na ponad 91 dni, a Motyka leci do Arabii SaudyjskiejNavi Pillay z RPA laureatką Pokojowej Nagrody Nobla 2026Przydacz: inicjatorem spotkania Nawrockiego z Pacquiao była strona filipińskaSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniskaŁódzkie nastolatki zmyśliły atak nożem; sprawa trafi do sądu rodzinnego

Polska spóźnia się z unijnym prawem do naprawy. Rząd grozi karami polskim firmom

Serwis Bankier.pl ujawnił, że polski rząd nie zdołał na czas wdrożyć unijnej dyrektywy 2024/1799, która ma wymusić na producentach naprawę sprzętu zamiast jego wymiany. Mimo niedopełnienia terminów przez administrację państwową, przygotowany przez UOKiK projekt przewiduje surowe kary finansowe dla przedsiębiorców.

Unijna dyrektywa o prawie do naprawy, która formalnie weszła w życie 31 lipca, ma uderzyć w model biznesowy wymuszający na konsumentach zakup nowych urządzeń przy drobnych usterkach. Jak informuje Bankier.pl, nowe przepisy obejmują szeroki katalog produktów: od pralek i zmywarek, przez telefony komórkowe, aż po rowery i skutery elektryczne. Producentom zabrania się odmawiania serwisu z powodów ekonomicznych, takich jak koszt części zamiennych, czy blokowania napraw dokonywanych przez niezależne warsztaty.

Choć termin transpozycji prawa do krajowych porządków minął z końcem lipca, Polska znalazła się w grupie kilkunastu państw, które nie zdążyły z wdrożeniem przepisów. Według bazy EUR-Lex, wymogi unijne zaimplementowało dotąd zaledwie siedem krajów, w tym Litwa, Słowacja i Grecja. Niemcy przyjęły stosowne prawo na czas, choć nie widnieje ono jeszcze w oficjalnym rejestrze, a Węgry wprowadzą kluczowe zapisy z końcem sierpnia. Polskie opóźnienie naraża budżet państwa na kary finansowe ze strony Unii Europejskiej za niedotrzymanie terminów.

W Warszawie projekt ustawy przygotowany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów znajduje się dopiero na etapie konsultacji, a rząd planuje jego przyjęcie po wakacjach. Dokument przewiduje jednak dotkliwe sankcje dla firm, które nie zapewnią prawa do naprawy – kary mają wynosić od 500 zł do 20 tys. zł, a w przypadku recydywy wzrosnąć do 40 tys. zł. Oznacza to, że państwo, które samo nie wywiązało się z unijnego kalendarza, zamierza rygorystycznie egzekwować nowe obowiązki od krajowych przedsiębiorców i serwisów.

Unijny akt wymusza także na państwach wprowadzenie mechanizmów wspierających rynek napraw, takich jak funkcjonujące w Austrii bony. Konsumenci otrzymują tam zwrot 50 proc. kosztów brutto za naprawę sprzętu AGD po skorzystaniu z rządowej platformy cyfrowej. Z kolei rząd Giorgii Meloni we Włoszech planuje powołanie krajowego obserwatorium napraw przy Ministerstwie do spraw Firm i Made in Italy, co ma służyć monitorowaniu realizacji nowych przepisów. W Polsce, poza wydłużeniem gwarancji o 12 miesięcy w przypadku wyboru naprawy, kształt wsparcia systemowego pozostaje w sferze projektów.

Opóźnienie we wdrożeniu dyrektywy to kolejny dowód na niewydolność legislacyjną, która stawia Polskę w ogonie państw dbających o interes konsumenta. Zamiast sprawnej implementacji, która chroniłaby portfele Polaków przed planowanym postarzaniem produktów, otrzymujemy zapowiedź kar dla rodzimego biznesu. Brukselski dyktat po raz kolejny wyprzedza warszawską administrację, a za brak terminowości urzędników zapłacą przedsiębiorcy i obywatele.

Źródło: bankier.pl

Powiązane

Dyskusja (2)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".

serwisant_agd

W hurtowniach połowa podzespołów do nowej elektroniki ma status niedostępny, a producent i tak odsyła do zakupu nowego modułu za 70% ceny urządzenia. Rząd dowali kary małym firmom, ale nikt nie sprawdził, czy te mityczne części zamienne w ogóle fizycznie istnieją na polskim magazynie. Kogo konkretnie zamierzacie ścigać, skoro fabryka w Azji nawet nie przewidziała katalogu części do naprawy?

zdzich_eltech

urzędasy sami nie zdążyli z papierami, ale polskiego przedsiębiorcę to pierwsi do golenia z kasy ustawią, a części jak nie było tak