Niemiecka krytyka Rady Pokoju Trumpa: Baerbock uderza w amerykańską inicjatywę
Przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ Annalena Baerbock ostro skrytykowała powołaną przez Donalda Trumpa Radę Pokoju, zarzucając jej brak postępów. Niemiecka polityk w wywiadzie prasowym oceniła działania organu jako powrót do polityki opartej na prawie silniejszego.
Serwis Bankier.pl poinformował o krytycznym stanowisku Annaleny Baerbock wobec amerykańskiej inicjatywy dyplomatycznej. Przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ w rozmowie z dziennikiem „Sueddeutsche Zeitung” stwierdziła, że powołana przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rada Pokoju nie odnotowała żadnych sukcesów w realizacji swoich zapowiedzi. To kolejny sygnał napięć na linii Berlin–Waszyngton w obszarze architektury bezpieczeństwa.
Niemiecka polityk, pełniąca obecnie wysoką funkcję w strukturach Narodów Zjednoczonych, nie kryje sceptycyzmu wobec metod stosowanych przez administrację Trumpa. Jej zdaniem obecny kurs ma prowadzić do regresu w relacjach międzynarodowych i zastępowania wypracowanych standardów dyplomatycznych brutalnym prawem silniejszego. Takie sformułowania sugerują, że europejskie elity z niepokojem patrzą na próbę przemodelowania ładu światowego przez Biały Dom.
Wydarzenia te zbiegają się w czasie z lipcowymi doniesieniami o rosnącej roli amerykańskiej dyplomacji w regionie. Temat ten regularnie powraca w naszych materiałach, czego przykładem był tekst wskazujący, że Kijów prosi Trumpa o ratunek w związku z zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Kontrast między niemiecką krytyką a ukraińskimi nadziejami pokazuje, jak głębokie są podziały wewnątrz samej Europy co do oceny skuteczności polityki Donalda Trumpa, o czym informowaliśmy w kontekście ukraińskich próśb o ratunek.
Z polskiej perspektywy suwerenne państwo nie może opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na dyktacie mocarstw czy urzędniczej machinie ONZ, która często okazuje się bezradna. Choć Baerbock grzmi o prawie silniejszego, dla Warszawy kluczowa pozostaje twarda realizacja interesu narodowego i dbanie o to, by pokój nie był budowany ponad naszymi głowami. Salonowa dyplomacja Berlina tym razem zderza się z konkretną, amerykańską alternatywą, która najwyraźniej wytrąca z równowagi unijnych decydentów.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- Europa i światDr Leszek Sykulski: Świat jednobiegunowy z amerykańskim hegemonem się skończył
- Europa i światJaponia przełamuje atomowe tabu. Minister obrony wzywa do publicznej debaty
- Europa i światPolityczna wojna rodów na Filipinach. Widmo impeachmentu w katolickim bastionie Azji
- Europa i światNigeria: Kościół żąda powrotu chrześcijan na ojczystą ziemię. Wzorcem model z Iraku
Dyskusja (1)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
no i w końcu ktoś tam pilnuje naszych interesów a nie tylko słucha co niemcy mają do powiedzenia, widać że w berlinie noga się trzęsie jak tracą wpływy. ciekawe kiedy u nas niektórzy zrozumieją, że to ameryka a nie bruksela daje realne bezpieczeństwo?