Niemiecka gospodarka w zapaści. AfD chce powrotu do rosyjskich surowców
Niemiecki przemysł stoi w obliczu postępującej deindustrializacji, a ratunkiem dla gospodarki ma być powrót do współpracy z Moskwą. Serwis DoRzeczy.pl informuje o rosnącym poparciu dla AfD, która zapowiada reaktywację gazociągu Nord Stream i import tanich surowców z Rosji.
Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, niemiecka prawica wyrasta na głównego faworyta nadchodzących wyborów landowych w Saksonii-Anhalt, Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz Berlinie. W Saksonii-Anhalt Alternatywa dla Niemiec notuje już 43 proc. poparcia, co przy sprzyjającym układzie sił może pozwolić na samodzielne rządy. Formacja ta buduje swój kapitał polityczny na sprzeciwie wobec masowej migracji oraz kryzysu gospodarczego, który coraz mocniej uderza w niemieckie społeczeństwo.
Przy tej skali kryzysu gospodarczego, którego najbardziej widocznym przejawem jest zwijanie się przemysłu niemieckiego, mówi się wręcz w Niemczech o deindustrializacji, elity, które teraz rządzą w Niemczech, nie mają najmniejszego pomysłu, co tu zrobić, żeby ratować niemiecki przemysł
dr Krzysztof Rak, historyk i publicysta
Współprzewodnicząca AfD Alice Weidel zadeklarowała, że po ewentualnym przejęciu władzy jej pierwsze wizyty zagraniczne odbędą się w Rosji i USA. Partia otwarcie mówi o konieczności powrotu do kupowania taniej energii z Federacji Rosyjskiej oraz ponownym uruchomieniu gazociągu Nord Stream. Ma to być jedyny sposób na powstrzymanie zwijania się niemieckiego przemysłu, wobec którego obecne elity rządzące w Berlinie pozostają bezradne.
Dr Krzysztof Rak, historyk i publicysta, wskazuje jednak na drugie, rzadziej omawiane zagrożenie dla Berlina – ekspansję kapitałową Chin. Niemieckie towary są wypierane z rynków przez chińską konkurencję, która wygrywa rywalizację nawet w samych Niemczech. Rak ostrzega, że powrót do surowców z Rosji może nie wystarczyć, jeśli tamtejszy przemysł znajdzie się w stanie całkowitej zapaści wywołanej dominacją Pekinu.
Sytuację pogarszają błędy z przeszłości, za które eksperci obwiniają rządy Angeli Merkel. W 2021 roku Niemcy sprowadzały z Rosji aż 55 proc. gazu, drastycznie przekraczając progi bezpieczeństwa energetycznego, co doprowadziło do obecnego paraliżu. To kolejny dowód na to, że polityka uzależniania się od autorytarnych dostawców, o której zagrożeniach pisaliśmy niedawno w kontekście rosyjskich prowokacji hybrydowych, wystawia całe państwo na potężny cios. Jeśli Berlin nie zdoła zdywersyfikować gospodarki, za błędy polityków zapłacą obywatele drastycznym spadkiem poziomu życia.
Niemiecki kryzys to lekcja dla całej Europy: uzależnienie od jednego dostawcy, czy to w kwestii energii z Rosji, czy kapitału z Chin, kończy się utratą suwerenności gospodarczej. Polska musi z uwagą obserwować te zmiany, gdyż niemiecka deindustrializacja bezpośrednio uderzy w nasz łańcuch dostaw i bezpieczeństwo całego regionu.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- Europa i światIrlandia proponuje budżet UE mniejszy o 141 mld euro od projektu Komisji
- Europa i światUE zapowiedziała w poniedziałek zatwierdzenie największego zestawu sankcji na Rosję
- Europa i światUSA zaprzeczają, by wysłannicy Trumpa grozili Ukrainie odcięciem wywiadu
- Europa i światFirmy Lorinca Meszarosa przekazały Megafonowi co najmniej 4,5 mld forintów od 2022 r.
Dyskusja (0)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".