Izrael blokuje przekazanie Żelaznej Kopuły na Ukrainę. Amerykanie bezradni
Izraelski rząd zablokował plan przekazania Ukrainie systemu obrony powietrznej Żelazna Kopuła. Choć na takie rozwiązanie naciskały Stany Zjednoczone, Tel Awiw postawił stanowcze weto wobec dozbrojenia Kijowa tą technologią.
Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, jedna z najbardziej zaawansowanych technologii obronnych świata nie trafi na wyposażenie ukraińskiej armii. Izrael odrzucił propozycję Amerykanów, którzy dążyli do wzmocnienia obrony powietrznej Ukrainy za pomocą sprawdzonych w boju wyrzutni. Decyzja ta oznacza nagły zwrot w dotychczasowych negocjacjach dotyczących wsparcia wojskowego dla państwa odpierającego rosyjską agresję.
Postawa Izraela pokazuje, że interesy regionalne i własna architektura bezpieczeństwa biorą górę nad oczekiwaniami Waszyngtonu. Żelazna Kopuła, zaprojektowana do przechwytywania pocisków krótkiego zasięgu, pozostaje pod ścisłą kontrolą producenta, który ma prawo blokować reeksport technologii. W tej sytuacji amerykańska dyplomacja zderzyła się ze ścianą, nie będąc w stanie przekonać kluczowego sojusznika do zmiany zdania.
Z perspektywy polskiej racji stanu, każda blokada nowoczesnych systemów obronnych na wschodniej flance powinna budzić czujność. Sytuacja ta wpisuje się w szerszy kontekst skomplikowanych relacji na linii Waszyngton-Tel Awiw, który regularnie analizujemy na naszych łamach. Temat ten powracał między innymi w materiale Widmo wojny totalnej na Bliskim Wschodzie. USA planują uderzenie w Iran, gdzie wskazywaliśmy na priorytety Izraela odmienne od europejskiej optyki bezpieczeństwa, o czym szerzej informowaliśmy analizując widmo wojny totalnej na Bliskim Wschodzie.
Dla rządu w Kijowie decyzja Izraela to potężny cios wizerunkowy i militarny, odsłaniający kruchość międzynarodowych koalicji. Kiedy w grę wchodzi realna technologia, a nie tylko deklaracje, suwerenne państwa kierują się twardym pragmatyzmem, a nie sentymentami. Izraelskie „nie” stanowi jasny sygnał, że obrona własnego nieba i relacje z globalnymi graczami są dla Tel Awiwu ważniejsze niż prośby z Waszyngtonu czy Kijowa.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- Europa i światRosja tworzy „ukraińską brygadę Specnazu”. Jeńcy wojenni zmuszani do walki?
- Europa i światEkshumacje i archiwa tematami rozmów we Lwowie. Marcin Bosacki spotkał się z Iryną Wereszczuk
- Europa i światDeputowany z Kijowa chce ukraińskich nazw dla polskich miast. „To nasze prawo”
- Europa i światTrump ogłasza postępy w negocjacjach pokojowych. USA odbudowują arsenał
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Wszyscy się niby przyjaźnią, ale jak przychodzi do konkretów, to każdy pilnuje tylko własnego ogródka i interesów z Moskwą. Zastanawiam się, czy my w ogóle możemy liczyć na jakąkolwiek realną pomoc od sojuszników, skoro nawet Amerykanie nie potrafią ich do niczego przekonać. Naprawdę wierzycie jeszcze w tę całą solidarność międzynarodową?
Mój sąsiad też tak każdemu pożyczał narzędzia, a jak mu raz wiertarka nie wróciła, to teraz nikomu nawet śrubokręta nie poda. Kto z was w ogóle wierzy w te bajki o darmowej pomocy dla sąsiadów?