Brytyjski socjal promuje bierność. Zasiłek za lęk wyższy niż pensja młodych
Wielka Brytania mierzy się z absurdalnymi skutkami rozbudowanego systemu opiekuńczego, w którym zaświadczenie o ADHD lub stanach lękowych pozwala młodym ludziom na życie na koszt państwa. Premier Andy Burnham zapowiada rewolucję w polityce socjalnej, otwarcie przyznając, że obecny model to płacenie za porażkę.
Serwis Bankier.pl ujawnia patologiczny mechanizm brytyjskiego systemu świadczeń, który skutecznie zniechęca młode pokolenie do podejmowania aktywności zawodowej. Osoby niezdolne do pracy ze względu na zdiagnozowane lęki mogą liczyć na zasiłek zdrowotny wyższy o 100 funtów od zarobków ich pracujących rówieśników. To jaskrawy przykład systemu, który karze za pracowitość, a nagradza bierność podpartą medyczną dokumentacją.
Do uzyskania stałego finansowania z publicznej kasy wystarcza obecnie przedstawienie zaświadczenia o ADHD lub stanach lękowych. Taka procedura otworzyła furtkę do masowego korzystania ze wsparcia, które pierwotnie miało służyć osobom realnie wykluczonym przez los. Sytuacja stała się na tyle poważna, że szef rządu Andy Burnham zdecydował się na otwarty konflikt z własnym zapleczem politycznym w Partii Pracy, by zatrzymać postępującą erozję etosu pracy.
Problem brytyjski wpisuje się w szerszy trend kryzysu zachodnich państw dobrobytu, gdzie ideologiczne podejście do socjalu zaczyna zagrażać stabilności budżetowej i demograficznej. Na naszych łamach wielokrotnie analizowaliśmy podobne zjawiska, publikując m.in. materiał o tym, jak radykalna lewica przejmuje Partię Demokratyczną i promuje socjalistyczne rozwiązania uderzające w gospodarkę USA. W ciągu ostatnich 30 dni temat destrukcyjnego wpływu lewicowych polityk na zachodnie społeczeństwa regularnie powracał w 33 artykułach opublikowanych w tej sekcji serwisu, o czym pisaliśmy analizując skręt amerykańskich Demokratów w lewo.
Brytyjska lekcja jest brutalnie prosta: państwo, które płaci więcej za diagnozę niż za wysiłek, hoduje pokolenie petentów zamiast obywateli. Jeśli Andy Burnham realnie chce powstrzymać płacenie za porażkę, musi przywrócić priorytet suwerenności jednostki odpowiedzialnej za własny byt. Bez twardego przecięcia socjalnej pępowiny, Wielka Brytania pozostanie zakładnikiem systemu, który promuje słabość kosztem narodowego potencjału.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- Europa i światWołodymyr Zełenski żąda od Europy większych pieniędzy i licencji na produkcję broni
- Europa i światDramatyczne wieści o stanie zdrowia Joe Bidena. Choroba wyniszcza byłego prezydenta USA
- Europa i światDron z bombą przy ukraińskim Antonowie. Atak na lotnisko Lipsk/Halle udaremniony
- Europa i światWłochy odpierają szantaż Madrytu. Meloni nie zniesie kontroli na granicach
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Tylko małe sprostowanie, bo Andy Burnham to burmistrz Manchesteru, a premierem jest teraz Keir Starmer. Zresztą co za różnica który to mówi, skoro u nas wcale nie jest lepiej z tym wyciąganiem kasy na lewe papiery. Naprawdę wierzycie, że jakikolwiek polityk odważy się to teraz zabrać tym wszystkim leniom?
u nas jest tak samo, bo za moje podatki stawiają orliki a potem młody mówi, że ma lęki i do roboty nie pójdzie. ciekawe kto mi odda za te wszystkie składki jak system pierdyknie, bo nikt nie chce łopatą machać tylko każdy ma papiery na głowę