Areszt dla trzech mężczyzn po podpaleniach w gminie MarkowaMade in Wroclaw 2026: regionalny finał Startup World Cup i szansa na milion dolarówRezerwy paliwa na ponad 91 dni, a Motyka leci do Arabii SaudyjskiejNavi Pillay z RPA laureatką Pokojowej Nagrody Nobla 2026Przydacz: inicjatorem spotkania Nawrockiego z Pacquiao była strona filipińskaSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniskaAreszt dla trzech mężczyzn po podpaleniach w gminie MarkowaMade in Wroclaw 2026: regionalny finał Startup World Cup i szansa na milion dolarówRezerwy paliwa na ponad 91 dni, a Motyka leci do Arabii SaudyjskiejNavi Pillay z RPA laureatką Pokojowej Nagrody Nobla 2026Przydacz: inicjatorem spotkania Nawrockiego z Pacquiao była strona filipińskaSąd rodzinny: 15-latek po zabójstwie woźnej trafi na 3 miesiące do schroniska

Brytyjski socjal nie dla Polaków? Reform UK uderza w settled status

Ugrupowanie Reform UK Nigela Farage’a przedstawiło radykalny plan odcięcia cudzoziemców, w tym Polaków z prawem stałego pobytu, od brytyjskiego systemu świadczeń socjalnych. Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, propozycja ta zakłada, że państwo opiekuńcze ma służyć wyłącznie obywatelom Zjednoczonego Królestwa.

Polacy mieszkający na Wyspach mogą wkrótce stanąć przed widmem utraty dostępu do większości świadczeń, które do tej pory traktowali jako gwarantowane. Serwis DoRzeczy.pl donosi o nowym planie politycznym partii Reform UK, który celuje w radykalne ograniczenie wydatków na cudzoziemców. Najbardziej uderzające jest to, że zmiany mają objąć również obywateli Unii Europejskiej posiadających tzw. settled status, czyli status osoby osiedlonej uzyskany po brexicie. Dla tysięcy naszych rodaków, którzy związali swoje życie zawodowe z Wielką Brytanią, oznaczałoby to nagłą zmianę reguł gry w trakcie jej trwania.

Brytyjski podatnik pełni dziś rolę państwa opiekuńczego dla całego świata. To niesprawiedliwe i wszyscy o tym wiemy

Robert Jenrick, rzecznik Reform UK ds. gospodarki

Rzecznik ugrupowania ds. gospodarki Robert Jenrick argumentuje, że obecny system jest skrajnie nieefektywny i niesprawiedliwy dla brytyjskiego podatnika. Według przedstawionych danych, aż jedna szósta osób pobierających Universal Credit to cudzoziemcy, co stanowi ogromne obciążenie dla budżetu państwa. Jenrick zapowiada, że zaoszczędzone w ten sposób środki mogłyby zostać przekazane na remonty dróg, ochronę zdrowia oraz obniżenie podatków dla pracujących Brytyjczyków. Jedynym wyjątkiem w tym rygorystycznym podejściu mają być emerytury, które imigranci realnie wypracowali latami składek.

Propozycja Reform UK wykracza jednak poza samą kwestię imigracji i zakłada dyscyplinowanie własnych obywateli. Brytyjczycy, którzy pobierają zasiłki dłużej niż rok, mieliby zostać zobowiązani do wykonywania 20 godzin prac społecznych tygodniowo, w tym sprzątania czy drobnych napraw. To jasny sygnał, że partia Farage'a stawia na model państwa, w którym wsparcie socjalne nie jest bezwarunkowe, a pomoc publiczna musi wiązać się z konkretnym wkładem w życie wspólnoty lokalnej lub wcześniejszą pracą.

Realizacja tych planów nie będzie jednak prosta, gdyż wymagałaby renegocjacji umów międzynarodowych. Prawa Polaków na Wyspach chroni obecnie porozumienie Wielkiej Brytanii z UE, oparte na zasadzie równego traktowania. Warto zauważyć, że ewentualne wypowiedzenie tych zapisów mogłoby wywołać reakcję łańcuchową i uderzyć w Brytyjczyków korzystających ze świadczeń w krajach takich jak Hiszpania, Francja czy Polska. Rządząca Partia Pracy już skrytykowała projekt, ostrzegając przed chaosem dyplomatycznym i odebraniem wsparcia ludziom, którzy od dekad legalnie pracują i płacą podatki w Zjednoczonym Królestwie.

Z punktu widzenia polskiej racji stanu, sytuacja ta pokazuje kruchość międzynarodowych gwarancji w dobie rosnącej presji na budżety narodowe. Podczas gdy w innych regionach świata narastają kryzysy migracyjne, o których informowaliśmy m.in. w kontekście plaż Ceuty, Brytyjczycy zaczynają głośno pytać, kogo stać na utrzymywanie obecnego modelu socjalnego. Londyn stoi przed wyborem między lojalnością wobec lojalnych podatników z UE a radykalną ochroną własnego portfela. Ostatecznie o losie polskich portfeli na Wyspach znów decydować będą negocjacje, na które Warszawa ma ograniczony wpływ.

Źródło: dorzeczy.pl

Powiązane

Dyskusja (0)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".