Polacy wybierają niezależność: na każde 100 zamkniętych firm powstaje 147 nowychTego dnia w historii Polski: 9 sierpnia. Zwycięstwo pod Chocimiem i heroizm obrońców GrodnaJasna Góra obchodzi 644. rocznicę fundacji. Historia polskiej twierdzy duchowejGibała deklasuje rywali w Krakowie. Sondaż przed przedterminowymi wyboramiWołodymyr Zełenski żąda od Europy większych pieniędzy i licencji na produkcję broniKoniec z błędami w e-receptach. Centrum E-Zdrowia wprowadza blokady od 13 wrześniaPolacy wybierają niezależność: na każde 100 zamkniętych firm powstaje 147 nowychTego dnia w historii Polski: 9 sierpnia. Zwycięstwo pod Chocimiem i heroizm obrońców GrodnaJasna Góra obchodzi 644. rocznicę fundacji. Historia polskiej twierdzy duchowejGibała deklasuje rywali w Krakowie. Sondaż przed przedterminowymi wyboramiWołodymyr Zełenski żąda od Europy większych pieniędzy i licencji na produkcję broniKoniec z błędami w e-receptach. Centrum E-Zdrowia wprowadza blokady od 13 września

Berlin naciska na cięcia w budżecie UE. Kanclerz Merz uderza w unijne wydatki

Niemcy, jako największy płatnik do unijnej kasy, domagają się radykalnych oszczędności w nowym wieloletnim budżecie Unii Europejskiej. Kanclerz Friedrich Merz wprost sprzeciwia się dalszemu zwiększaniu obciążeń finansowych, określając planowane wydatki mianem abstrakcyjnie wysokich.

Jak informuje serwis Bankier.pl, kanclerz Niemiec Friedrich Merz udał się we wtorek do Dublina na spotkanie z premierem Irlandii Michealem Martinem. Misja szefa niemieckiego rządu ma jasny cel: przekonanie irlandzkiej prezydencji w Radzie UE do wprowadzenia głębokich cięć w przyszłym budżecie unijnym. Berlin, dźwigający największy ciężar finansowania Wspólnoty, wysyła czytelny sygnał, że dotychczasowa polityka fiskalna Brukseli wyczerpała swoje granice bezpieczeństwa.

Zdaniem niemieckich władz, Unia Europejska nie może sobie pozwolić na dalsze pompowanie wydatków w czasie, gdy gospodarki narodowe zmagają się z presją budżetową. Merz forsuje stanowisko, według którego utrzymanie stabilności wymaga odejścia od wizji rekordowo wysokich budżetów na rzecz realnej dyscypliny finansowej. Dla państw przyzwyczajonych do szerokiego strumienia unijnych środków, taka postawa najsilniejszego gracza w strefie euro oznacza zapowiedź twardych negocjacji i możliwych redukcji w wielu programach.

Temat finansowania unijnych polityk i walki o środki z Brukseli regularnie powraca w naszych materiałach, czego przykładem był niedawny tekst o tym, że Włochy sięgają po unijne miliardy czy analiza dotycząca unijnych ceł nakładanych w celu ochrony rynku. W ramach portalu PrawicaPolska.pl opublikowaliśmy w tej rubryce 28 artykułów w ciągu ostatnich 30 dni, monitorując wpływ decyzji finansowych UE na suwerenność i interesy gospodarcze państw członkowskich. Każda debata o nowym budżecie to w rzeczywistości walka o to, kto i za czyje pieniądze będzie realizował ideologiczne projekty Brukseli, o czym pisaliśmy analizując starania rządu Meloni o fundusze.

Niemiecki opór wobec „abstrakcyjnie wysokich” wydatków to spóźniony, ale konieczny odruch państwa, które zaczyna liczyć własne pieniądze zamiast bezrefleksyjnie finansować unijną biurokrację. Z polskiej perspektywy ta gra jest niezwykle ryzykowna – każda redukcja ogólnej puli uderza w fundusze, które powinny pracować na rozwój infrastruktury i bezpieczeństwo wschodniej flanki. Brukselski aparat urzędniczy musi zrozumieć, że unijny budżet nie jest workiem bez dna, a państwa narodowe mają prawo do ochrony własnej racji stanu przed fiskalnym dyktatem ponadnarodowych struktur.

Źródło: bankier.pl

Powiązane

Dyskusja (0)

bez rejestracji

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".