Bałkański hamulec dla Kijowa. Serbia może zablokować drogę Ukrainy do Unii
Ambicje Brukseli dotyczące szybkiego rozszerzenia Wspólnoty o Kijów trafiają na twardy opór geopolityczny. Jak informuje serwis Bankier.pl, to właśnie Serbia może stać się głównym czynnikiem komplikującym ukraińskie starania o członkostwo w Unii Europejskiej.
Portal Bankier.pl, powołując się na analizy Euronews, wskazuje na rosnące napięcie wewnątrz struktur unijnych dotyczące kierunków rozszerzenia. Część państw członkowskich, które tradycyjnie sprzyjają integracji Bałkanów Zachodnich, nalega na zachowanie tzw. równowagi geograficznej. Oznacza to, że forsowanie kandydatury Ukrainy bez jednoczesnych postępów w rozmowach z Belgradem może spotkać się ze zdecydowanym sprzeciwem stolic dbających o stabilność południowej flanki kontynentu.
Sytuacja ta pokazuje, że polityka „otwartych drzwi” Brukseli nie jest procesem linearnym i zależy od skomplikowanej gry interesów. Serbia, od lat czekająca w unijnej poczekalni, staje się punktem odniesienia, który hamuje entuzjazm części zachodnich elit wobec Kijowa. Wymóg zachowania balansu między Wschodem a Południem stawia pod znakiem zapytania deklarowane przez urzędników unijnych tempo akcesji państwa ogarniętego wojną.
Z perspektywy polskiej racji stanu, stabilność w naszym bezpośrednim sąsiedztwie jest priorytetem, jednak Bruksela musi liczyć się z faktem, że suwerenne państwa członkowskie mają prawo blokować procesy zagrażające ich wizji spójności kontynentu. Warto odnotować, że temat napięć na linii Ukraina-Europa systematycznie powraca w naszych materiałach, co potwierdza tekst pt. Szef ukraińskiego MSZ uderza w polskich polityków po incydencie we Wrocławiu. Analizując 22 artykuły opublikowane przez nas w tej rubryce w ciągu ostatniego miesiąca, widać wyraźnie, że optymistyczne zapowiedzi o szybkim rozszerzeniu zderzają się z brutalną rzeczywistością dyplomatyczną, o czym informowaliśmy przy okazji sporu szefa ukraińskiego MSZ z polskimi politykami.
Polska, jako kraj graniczny, musi bacznie przyglądać się tym manewrom, gdyż każda próba sztucznego przyspieszania lub blokowania procesów akcesyjnych wpływa na nasze bezpieczeństwo. Serbia w roli „hamulcowego” dla Ukrainy to sygnał, że unijna biurokracja nie może ignorować głosu państw narodowych i ich historycznych sojuszy. Ostatecznie o składzie Unii decydować powinny twarde kryteria i konsensus wszystkich stolic, a nie ideologiczne wzmożenie urzędników z Brukseli.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- Europa i światRosyjskie prowokacje u bram Koszalina. Admirał Ziemiański ostrzega przed wojną hybrydową
- Europa i światChiny więżą Japończyków. Dyplomacja zakładników uderza w handel metalami ziem rzadkich
- Europa i światParamount przejmuje Warner Bros. Discovery. CNN i polski TVN trafią w nowe ręce
- Europa i światChiny: Katolicy pod presją ideologiczną KPCh. Sinizacja religii uderza w wiernych
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Wybieranie między skorumpowanym Kijowem a prorosyjskim Belgradem to jak pytanie, czy wolisz dżumę, czy cholerę. Naprawdę wierzycie, że te unijne biurokraty w ogóle panują nad tym, kogo wpuszczają do naszego wspólnego domu?
Szkoda strzępić języka, bo i tak koniec końców to my za te wszystkie zabawy w rozszerzanie Unii zapłacimy najwyższą cenę w rolnictwie i transporcie. Cieszycie się na te nowe rynki, czy już zapomnieliście, jak szybko nasi sąsiedzi wycinają polskie firmy z gry?