Arsenał USA topnieje. Wojna z Iranem wyczerpuje zapasy rakiet dalekiego zasięgu
Amerykańska potęga militarna mierzy się z logistycznym wyzwaniem, które może zaważyć na globalnym układzie sił. Jak informuje serwis DoRzeczy.pl, intensywny konflikt z Iranem doprowadził do gwałtownego uszczuplenia zasobów kluczowego uzbrojenia Pentagonu.
Serwis DoRzeczy.pl, powołując się na doniesienia agencji Reuters, wskazuje na niepokojący stan amerykańskich magazynów wojskowych. W ciągu zaledwie pięciu miesięcy trwania wojny z Iranem, armia Stanów Zjednoczonych zużyła znaczną część swoich zapasów rakiet dalekiego zasięgu. To potężne uderzenie w gotowość bojową mocarstwa, które tradycyjnie opiera swoją strategię na dominacji technologicznej i precyzyjnych uderzeniach z dystansu.
Sytuacja ta obnaża kruchość współczesnych łańcuchów dostaw i ograniczone moce przerobowe przemysłu obronnego, nawet w przypadku tak wielkiej gospodarki. Rakiet dalekiego zasięgu nie da się wyprodukować z dnia na dzień, a ich masowe wykorzystanie w jednym regionie świata tworzy niebezpieczną lukę w innych punktach zapalnych globu. Dla sojuszników USA, w tym dla Polski, informacja o drenowaniu arsenału głównego gwaranta bezpieczeństwa musi być sygnałem ostrzegawczym.
Warto zauważyć, że stabilność amerykańskiego zaangażowania militarnego jest tematem regularnie powracającym w analizach geopolitycznych. Nasza redakcja w ostatnim czasie wielokrotnie pochylała się nad kondycją globalnych mocarstw, publikując między innymi materiał pt. Donald Trump traci zaufanie Amerykanów. Alarmujące wyniki nowego sondażu. Problemy z zapasami broni w połączeniu z wewnętrzną dynamiką polityczną w USA mogą realnie wpłynąć na zdolność Waszyngtonu do aktywnego wspierania sojuszników w ramach NATO, o czym wspominaliśmy analizując sondażowe spadki Donalda Trumpa.
Z polskiej perspektywy wniosek jest brutalnie prosty: bezpieczeństwo narodowe nie może opierać się wyłącznie na zagranicznych dostawach, które w warunkach pełnoskalowego konfliktu okazują się zasobem wyczerpywalnym. Pustawe magazyny Pentagonu to nie tylko problem Amerykanów, ale przede wszystkim twarda lekcja dla państw frontowych. Własny przemysł zbrojeniowy i suwerenne zapasy to jedyna droga, by w godzinie próby nie zostać z pustymi rękami wobec agresora.
Źródło: dorzeczy.pl
Powiązane
- Europa i światDr Leszek Sykulski: Świat jednobiegunowy z amerykańskim hegemonem się skończył
- Europa i światJaponia przełamuje atomowe tabu. Minister obrony wzywa do publicznej debaty
- Europa i światPolityczna wojna rodów na Filipinach. Widmo impeachmentu w katolickim bastionie Azji
- Europa i światNigeria: Kościół żąda powrotu chrześcijan na ojczystą ziemię. Wzorcem model z Iraku
Dyskusja (3)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
wszystko się sypie na naszych oczach, a my dalej wierzymy w te bajki o wielkim bracie co nas obroni. jak oni sami nie mają czym strzelać po kilku miesiącach, to co nam zostanie jak przyjdzie co do czego? za parę lat będziemy tu wszyscy mówić po rosyjsku albo chińsku i żadne modły w komentarzach tego nie zatrzymają
oni niby tacy przygotowani a magazyny puste po paru miesiącach machania szabelką, więc ciekawe czy w ogóle wiedzą co robią czy po prostu liczą na fart. jak wy zamierzacie się czuć bezpiecznie, skoro jedyny gwarant pokoju właśnie przyznał, że nie nadąża z produkcją głupich rakiet?
najpierw rozbroili europę wysyłając wszystko na wschód, a teraz się okazuje że u siebie też mają dno w magazynach. naprawdę wierzycie, że w razie prawdziwej godziny W ktokolwiek kiwnie palcem, skoro własnych zapasów nie potrafią upilnować?