Administracja Trumpa dyscyplinuje media? ABC oskarża FCC o próby zastraszania
Amerykańska stacja ABC oskarżyła administrację Donalda Trumpa o prowadzenie bezprecedensowej kampanii zastraszania mediów. Spór dotyczy groźby cofnięcia licencji nadawczych przez Federalną Komisję Łączności.
Jak informuje serwis Bankier.pl, telewizja ABC wydała w czwartek oświadczenie, w którym wprost uderza w działania Federalnej Komisji Łączności (FCC). Według przedstawicieli stacji, groźba cofnięcia licencji na nadawanie jest reakcją na treści, które nie zyskały aprobaty w otoczeniu prezydenta Donalda Trumpa. To kolejna odsłona napiętych relacji między Białą Domem a liberalnymi ośrodkami medialnymi w Stanach Zjednoczonych.
W ocenie stacji ABC, działania podejmowane przez federalnego regulatora są elementem szerszej strategii mającej na celu wymuszenie na dziennikarzach uległości. Narracja o „bezprecedensowej kampanii zastraszania” sugeruje, że administracja wykorzystuje narzędzia administracyjne do walki z nieprzychylnym przekazem. Z perspektywy państwowej, spór ten stawia pytanie o granice odpowiedzialności mediów za publikowane treści oraz zakres władzy organów regulacyjnych w systemie demokratycznym.
Batalia o licencje nadawcze w USA opiera się na skomplikowanych procedurach Federalnej Komisji Łączności, która nadzoruje pasma radiowe i telewizyjne. Standardowo proces odnawiania licencji jest formalnością, jednak przepisy dają FCC prawo do interwencji, gdy nadawca narusza interes publiczny lub standardy programowe. W amerykańskim systemie prawnym każda próba odebrania prawa do nadawania przez agencję rządową wywołuje natychmiastowy opór i oskarżenia o cenzurę, co obserwujemy w obecnym konflikcie.
Tematyka działań amerykańskiej administracji oraz relacji na linii Waszyngton-media regularnie pojawia się na łamach naszego serwisu, co potwierdzają wcześniejsze materiały. W ostatnim czasie analizowaliśmy politykę zagraniczną USA w tekstach takich jak Wysłannicy Donalda Trumpa z misją w Kijowie. Witkoff i Kushner jadą na Ukrainę. Sprawa ABC pokazuje, że front walki o suwerenność informacyjną i kształt debaty publicznej w Stanach Zjednoczonych staje się coraz bardziej bezwzględny, o czym wspominaliśmy przy okazji misji Witkoffa i Kushnera.
Polska prawica z uwagą obserwuje te wydarzenia, gdyż pokazują one, jak silne państwo potrafi reagować na działania mediów, które w ocenie władzy mogą szkodzić racji stanu. Choć ABC kreuje się na ofiarę, warto pamiętać, że bezpieczeństwo informacyjne kraju wymaga sprawnego nadzoru nad tym, co trafia do milionów odbiorców. Ostateczne rozstrzygnięcie tego sporu pokaże, czy amerykańskie instytucje są w stanie skutecznie egzekwować standardy od największych korporacji medialnych.
Źródło: bankier.pl
Powiązane
- Europa i światWołodymyr Zełenski żąda od Europy większych pieniędzy i licencji na produkcję broni
- Europa i światDramatyczne wieści o stanie zdrowia Joe Bidena. Choroba wyniszcza byłego prezydenta USA
- Europa i światDron z bombą przy ukraińskim Antonowie. Atak na lotnisko Lipsk/Halle udaremniony
- Europa i światWłochy odpierają szantaż Madrytu. Meloni nie zniesie kontroli na granicach
Dyskusja (1)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
Warto przypomnieć, że te licencje dotyczą tylko lokalnych nadajników naziemnych, a nie samej stacji ABC jako ogólnokrajowej sieci. Pytanie, czy nasi politycy już podpatrują te metody, żeby zacząć podobne porządki na własnym podwórku?