Polska z deficytem handlowym: import rośnie niemal dwa razy szybciej niż eksport
Polska gospodarka zakończyła 2025 rok z ujemnym saldem handlowym na poziomie 31 miliardów złotych, co stanowi gwałtowny odrót od nadwyżki notowanej rok wcześniej. Choć polski eksport wzrósł o 2,6 procent, to dynamika importu była znacznie silniejsza i sięgnęła 4,8 procent.
Oficjalne dane Głównego Urzędu Statystycznego za 2025 rok kreślą obraz polskiego handlu zagranicznego, w którym dynamika zakupów towarów z zagranicy wyraźnie wyprzedza tempo sprzedaży polskich produktów. W cenach bieżących eksport wyniósł 1 563,6 mld PLN, podczas gdy import pochłonął aż 1 594,5 mld PLN. Oznacza to, że po okresie dodatniego bilansu, polska wymiana towarowa ponownie osunęła się pod kreskę, generując deficyt, który obciąża krajowy rachunek obrotów.
Szczególnie niepokojąco wyglądają dane w twardych walutach, które obnażają skalę pogorszenia polskiej pozycji konkurencyjnej. Saldo w dolarach USA, które w 2024 roku było dodatnie i wynosiło 0,7 mld USD, w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy runęło do poziomu minus 8,3 mld USD. Podobny trend widać w rozliczeniach w euro, gdzie nadwyżka na poziomie 0,5 mld EUR zamieniła się w deficyt sięgający 7,3 mld EUR, przy wzroście importu o 6,6 procent.
| Waluta | Eksport (w mld) | Import (w mld) | Saldo (w mld) |
|---|---|---|---|
| PLN | 1 563,6 | 1 594,5 | -31,0 |
| USD | 414,4 | 422,7 | -8,3 |
| EUR | 368,6 | 375,9 | -7,3 |
Źródło: GUS
Warto zauważyć, że GUS publikuje tego typu zestawienia cyklicznie, opierając się na ostatecznych danych celnych oraz statystykach wewnątrzunijnych. Procedura ta pozwala na precyzyjne określenie kondycji polskiego przemysłu na tle globalnych rynków, a obecny odczyt wskazuje na presję ze strony rynków zagranicznych i rosnące uzależnienie od dostaw zewnętrznych. Temat ten regularnie powraca w naszych analizach, o czym świadczy materiał Wieczorny raport 30.07: niepokój na wschodzie i gospodarcze tąpnięcia, o czym pisaliśmy w wieczornym raporcie o gospodarczych tąpnięciach.
Dla państwa dbającego o własną suwerenność gospodarczą, tak wyraźna przewaga dynamiki importu nad eksportem musi być sygnałem alarmowym. Polska racja stanu wymaga gospodarki opartej na silnej produkcji własnej, a nie na konsumpcji zagranicznych dóbr finansowanej deficytem. Jeśli trend wzrostu importu o 10,5 procent w skali roku (w USD) utrzyma się przy znacznie słabszym eksporcie, polska gospodarka może stanąć przed wyzwaniem, którego nie przypudrują nawet najlepsze wskaźniki bezrobocia.
Źródło: GUS
Powiązane
- Dane i faktyPolacy powierzyli państwu 9,8 mld zł. Obligacje roczne absolutnym hitem sprzedaży
- Dane i faktyWieczorny raport 8.08: między wielką budową a obcym dyktatem
- Dane i faktyMinister Infrastruktury nie odpowiedział na 89 interpelacji poselskich w terminie
- Dane i faktyPolski PKB przyspiesza, inflacja pod presją. Kluczowe dane makroekonomiczne w sierpniu
Dyskusja (2)
Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora. Imię jest opcjonalne; bez niego podpiszemy Cię jako „Gość".
U mnie w powiecie padły w tym roku już dwie hurtownie, które kiedyś wysyłały towar na zachód, a teraz na ich placach stoją tylko kontenery z chińszczyzną. Jak my mamy budować dobrobyt, skoro własna produkcja przestaje się opłacać i stajemy się tylko wielkim magazynem dla obcych marek? Za rok obudzicie się z ręką w nocniku, jak już całkiem zaorają rodzime firmy tymi kosztami energii.
Właśnie o to chodzi, że my przestaliśmy cokolwiek u siebie składać i tylko przerzucamy cudze towary marżą. Jakim cudem mamy konkurować, skoro u nas energia i koszty pracy zabijają każdą małą produkcję, a państwo jeszcze dokłada nowe przepisy? Za rok będziemy tylko wielkim magazynem dla reszty świata, czy ktoś tam w Warszawie w ogóle widzi ten upadek?